AlexanderDegrejt AlexanderDegrejt
280
BLOG

Kneblują wolność słowa a my się cieszymy...

AlexanderDegrejt AlexanderDegrejt Polityka Obserwuj notkę 0

Parlament Europejski przyjął rezolucję, w której wezwał rząd Holandii do „zdecydowanego potępienia portalu internetowego założonego przez Partię Wolności (PVV)” oraz do„zbadania, czy zaproszenie do wysyłania skarg na osoby pochodzące z Europy Środkowo - Wschodniej i mieszkające w Holandii, nie podburza w rzeczywistości do nienawiści i dyskryminacji”. Niby ładnie, Europa ujęła się za imigrantami z biedniejszej części kontynentu, których obecność nie podoba się populistom. Problem w tym, że jest to klasyczny przejaw łamania wolności słowa i bezzasadne wtrącanie się w wewnętrzną politykę suwerennego – zdawać by się mogło – kraju. Treści zawarte na łamach potępianej witryny są, to prawda, przykre dla Polaków, jednak całkowicie zgodne z prawem - strona umożliwiała jedynie składanie skarg na Polskich (i nie tylko) pracowników najemnych. Tylko tyle. Zgadzając się na potępienie tej inicjatywy dajemy zielone światło wszystkim, którzy w myśl „wartości europejskich” będą chcieli zamknąć usta innym, głoszącym niewygodne dla nich treści. Zwłaszcza tym, którzy krytykują multikulturalny tygiel jakim stała się zjednoczona Europa i głoszą przywiązanie do narodowych wartości. Kto wie, czy następną ofiarą podobnej rezolucji nie zostanie Radio Maryja, Gazeta Polska czy któryś z prawicowych portali? Przecież one też często wyrażają się w sposób mało przyjazny dla imigrantów, zwłaszcza tych śniadolicych, czytających Koran i modlących się z twarzami zwróconymi na wschód.

 

Inaczej sprawa by wyglądała, gdyby portal wzywał do nienawiści, czynnego eliminowania obcokrajowców, szkalował przedstawicieli grup etnicznych, głosił rasizm. Tymczasem taka sytuacja w ogóle nie miała miejsca. Ot powstała strona, która zbiera informacje o kiepskich pracownikach pochodzących z Europy Środkowo – Wschodniej i namawia do ich przesyłania. To prawda, że jej twórcy i użytkownicy nie są nastawieni do tychże pracowników i – ogólniej – imigrantów zbyt przyjaźnie, ale czy można im się dziwić? Ja też nie jestem zadowolony widząc mieszkańców dawnego Związku Radzieckiego pracujących za połowę stawki, w dodatku niejednokrotnie na czarno. Nie ogłaszam tego publicznie i nie próbuję im szkodzić, ale czy ktoś może mi zabronić prawa do obrony przed, nieuczciwą bądź co bądź, konkurencją? A przecież właśnie z prawa do obrony własnego kraju przed zalewem obcej siły roboczej skorzystali Holendrzy. Nie podoba się to władykom unijnym, którzy chcieliby wymieszać i wynarodowić całą europejską populację, likwidując różnice a wraz z nimi tradycje poszczególnych narodów. Na szczęście ta taktyka bierze w łeb, co widać na przykładzie Holandii właśnie. Więc zamiast cieszyć się, że Parlament Europejski wziął w obronę naszych rodaków zastanówmy się, kiedy zechce wziąć za twarz nas, za – dajmy na to – nieprzychylność wobec muzułmanów wyrzucających z autobusów miejskich niewidomych z obrażającymi ich uczucia religijne psami przewodnikami.

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze

Inne tematy w dziale Polityka