AlexanderDegrejt AlexanderDegrejt
178
BLOG

Oskarowe negocjacje i zmarnowana szansa prawicy

AlexanderDegrejt AlexanderDegrejt Polityka Obserwuj notkę 1

Tusk dogadał się z Pawlakiem, pracować będziemy do sześćdziesiątego siódmego roku życia, nie ma zmiłuj. Chyba, że skorzystamy z przepchniętej przez szefa ludowców kompromisowej opcji polegającej na tym, że będą cząstkowe (czyt. głodowe) wcześniejsze emerytury, do których kobiety będą miały prawo w wieku sześćdziesięciu dwóch a mężczyźni sześćdziesięciu pięciu lat. Mało atrakcyjne? Cóż, przecież właśnie o to chodzi, żebyśmy nie próbowali się wymigać od roboty. Cała ta pseudo reforma opiera się tylko i wyłącznie na opóźnieniu momentu, w którym będziemy mogli pożegnać się z pracodawcą. Reszta pozostanie bez zmian: nadal będziemy skazani na monopol ZUS-u, nadal będziemy zmuszani do oddawania części naszych ciężko zarobionych pieniędzy, nadal te pieniądze zamiast inwestowane na osobistych kontach emerytalnych będą w całości przeznaczane na bieżące wydatki zakładu. Jednym słowem nadal będziemy okradani w majestacie prawa a rzesze urzędników będą nadal robić z nas durniów. Tusk poszedł na łatwiznę a Pawlak... cóż, pograł trochę pod publiczkę, poudawał obrońcę ludu pracującego miast i wsi, a w końcu przyjął bez szemrania warunki premiera.

 

Trzeba przyznać, że koalicjanci okazali się genialnymi aktorami i zasłużyli na co najmniej kilka Oskarów. Bo od samego początku koalicyjne negocjacje były grą, cyniczną grą obliczoną na pokazanie Waldemara Pawlaka jako twardego gracza mającego na względzie jedynie dobro obywateli nawet kosztem rządowego stanowiska. Taka poprawa wizerunku przed wyborami przewodniczącego partii jest bezcenna, na wagę złota i... właśnie zachowania stanowiska. Pawlak tak naprawdę niczym nie ryzykował (wynik rozmów był – idę o zakład – ustalony z góry), niczego nie stracił a zyskuje wszystko. Genialne, a już finalna zagrywka Palikotem – majstersztyk godny Machiavellego. Po nagłośnionym przez media spotkaniu w Belwederze wicepremier może spokojnie spojrzeć w oczy ludziom, którzy wierzyli w jego skuteczność i powiedzieć: „ustąpiłem, nie miałem wyjścia, gdybym tego nie zrobił do rządu wszedłby Ruch Poparcia Palikota a wszyscy wiemy co by to oznaczało”.

 

Szkoda tylko, że w przedstawieniu nie wzięły udziału PiS i Solidarna Polska, które mogły przygotować spólny, kompleksowy projekt reformy emerytalnej i przekonać do niego wyborców. Mieli niepowtarzalną okazję by pokazać ludziom, że prawica w sprawach ważnych dla kraju i istotnych dla ludzi potrafi mówić jednym głosem mimo wewnętrznych sporów i prywatnych animozji. Niestety, panowie Ziobro i Kaczyński zajęci swoją maleńką wojenką przespali okazję do nabicia sobie punktów sondażowych zapominając, że kampania wyborcza trwa cały czas a w dniu wyborów procentuje całokształt działalności politycznej a nie tylko napuszone słowa wygłoszone podczas wieców i patetyczne hasła z plakatów.

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (1)

Inne tematy w dziale Polityka