AlexanderDegrejt AlexanderDegrejt
159
BLOG

Sposób na demokrację...

AlexanderDegrejt AlexanderDegrejt Polityka Obserwuj notkę 2

Demokracja (w wydaniu europejskim), ten najdoskonalszy z ustrojów, ma to do siebie, że dwóch żuli popijających tanie wino na parkowej ławeczce ma dla partii politycznych większą wartość niż jeden profesor uniwersytetu. Ot, prosty rachunek: co dwa głosy to nie jeden. Dlatego też nakłady na naukę stale maleją a środki przeznaczane za pośrednictwem opieki społecznej na utrzymywanie darmozjadów ciągle rosną. I rosnąć będą, bo większość głosów wyborczych jest w posiadaniu biernej części społeczeństwa nastawionej na branie. Coraz bardziej przypomina to świat opisany przez Nancy Kress w trylogii „Hiszpańscy żebracy” - wytwarza się powoli klasa społeczna, której jedynym zadaniem jest oddanie w wyborach głosu na sponsorujących ją (z państwowych pieniędzy oczywiście) polityków.

 

Jaka zatem jest alternatywa? Monarchia, absolutyzm, dyktatura czy co tam jeszcze ludzie po drodze zdążyli wymyślić? Nie, nic z tych rzeczy. Alternatywą dla obecnej demokracji jest... demokracja. Może to brzmi absurdalnie, ale tak w istocie jest! Bo nie o zmianę ustroju chodzi ale o wykorzystanie wszystkich możliwości jakie daje on nam, ludziom chcącym coś robić i nie bojącym się wsadzać palca między drzwi. Zamiast siedzieć i narzekać jak to jest nam źle, jakich durnych (głupich, złodziejskich, oderwanych od rzeczywistości – niepotrzebne skreślić) mamy przedstawicieli, zamiast czekać aż jeden z drugim wpadnie wreszcie na pomysł by zrobić coś pożytecznego dla swoich wyborców weźmy sprawy we własne ręce. Możliwości są, nie ma wykrętów, gwarantuje je nam Konstytucja RP mówiąca w art. 118 ust. 2 mówi:Inicjatywa ustawodawcza przysługuje również grupie co najmniej 100 000 obywateli mających prawo wybierania do Sejmu. Tryb postępowania w tej sprawie określa ustawa”. Możemy bezpośrednio wpływać na stanowione w Polsce prawo, skuteczności tej formy nacisku na władzę dowiodło nie tak dawne zebranie ponad pół miliona podpisów pod projektem ustawy chroniącej życie od poczęcia do naturalnej śmierci. Dlaczego tak rzadko uciekamy się do tego konstytucyjnego prawa? Z lenistwa, ze strachu czy z braku wiary we własne siły?

 

Inicjatywa ustawodawcza to jednak „mały pikuś”, bez względu na ilość podpisów Sejm może projekt odrzucić nie bawiąc się w żadne uzasadnienia. Znacznie większą siłę rażenia ma referendum, którego wynik jest dla włodarzy wiążący i nie mogą oni już przy nim majstrować. Wystarczy zebrać pod wnioskiem 500 000 podpisów i przedstawić go Sejmowi RP, który podejmuje decyzję o przeprowadzeniu głosowania. Niestety, wniosek ten może być przez organ ustawodawczy odrzucony zwykłą większością głosów i znowu z naszych nadziei na zmianę prawa nic nie wyjdzie...

 

Najlepszą jak na dzień dzisiejszy metodą wpływania na polityków jest nacisk bezpośredni. Telefony, e-maile, faksy, listy czy wreszcie osobista interwencja w biurze poselskim to całkiem niezła forma nacisku, która zastosowana w odpowiednim natężeniu może okazać się bardzo skuteczna. Może więc warto spróbować w ten sposób zmienić prawo tak, by wniosek referendalny z odpowiednią liczbą zebranych podpisów (powiedzmy, że coś około miliona czy półtora) musiał być przez Sejm przyjęty? Warto by też na takich samych zasadach wprowadzić do polskiego prawa instytucję „weta obywatelskiego” pozwalającego uchylić złe prawo bez proszenia się polityków o łaskę. Po zastosowaniu tych „drobnych” zmian ustrojowych znacznie zbliżylibyśmy się do faktycznej demokracji i bylibyśmy naprawdę suwerenami we własnym kraju, a politycy jedynie zatrudnionymi przez nas na czas określony przedstawicielami...

 

P.S.: celowo nie napisałem ani słowa o wpływie na polityków za pomocą kartki wyborczej wrzuconej do urny, bo to jest mit, legenda i bajanie pijanego. Przy obecnej ordynacji wyborczej i głosowaniu na listę partyjną ważniejsze od zebranej bezpośrednio ilości głosów jest miejsce na liście wyborczej i suma ważnych głosów oddanych na partię kandydata. I to też trzeba by jak najszybciej zmienić. Jeżeli dobrze wykorzystamy przysługujące nam konstytucyjne prawa niestraszni będą nam żule głosujące na tych, którzy obiecają im największy socjal, a i oderwanych od rzeczywistości profesorów też nie będzie trzeba się bać...

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (2)

Inne tematy w dziale Polityka