AlexanderDegrejt AlexanderDegrejt
1659
BLOG

Konflikt izraelsko - arabski. Kto winien?

AlexanderDegrejt AlexanderDegrejt Polityka Obserwuj notkę 8

Wbrew powszechnemu mniemaniu do konfliktu Izraelsko – Palestyńskiego nie doprowadzili Żydzi, którzy zajęli kawałek niechcianej przez nikogo pustyni i uczynili z niej kwitnący kraj, ale muzułmanie, którzy za potwarz uznali stworzenie nieislamskiego kraju na „ich” ziemi. Zwłaszcza, że kraj ten miał stać się ojczyzną ludzi, którzy mieli już nie istnieć unicestwieni przez sojuszników muzułmanów spod znaku swastyki. To przecież wielki muffi Jerozolimy Amin al-Husajni zaoferował pomoc w wojnie z Brytyjczykami państwom osi pod warunkiem, że te „uznają zasadę jedności, niezależności i suwerenności państwa arabskiego obejmującego Irak, Syrię, Palestynę i Transjordanię”. Podczas osobistego spotkania z Hitlerem al Husajni uzyskał od wodza Trzeciej Rzeszy zapewnienie, że Niemcy zrobią wszystko w celu „ostatecznego rozwiązania kwestii żydowskiej”, sam z kolei obiecał wszelką możliwą pomoc w „dążeniu do likwidacji żydowskiej siedziby narodowej”. Przy takim nastawieniu Arabów do próbujących stworzyć własne państwo Żydów wojna musiała wybuchnąć. Przypomnieć w tym miejscu trzeba, że propozycja Narodów Zjednoczonych by stworzyć dwa państwa – żydowskie i palestyńskie – spotkała się z akceptacją środowisk żydowskich oraz z natychmiastowym i bezkompromisowym sprzeciwem muzułmanów.

 

14 maja 1948 roku o godzinie 16:00 w Domu Dizengoffa w Tel Awiwie została podpisana Deklaracja Niepodległości Izraela. Z tą chwilą – na mocy Rezolucji Zgromadzenia Ogólnego ONZ nr 181 (z 29.11.1947) – na części ziem brytyjskiego mandatu Palestyny powstało państwo Izrael. W tym samym niemalże momencie wybuchła pierwsza wojna arabsko – izraelska wszczęta nie przez Żydów, ale przez niedawnych sojuszników Hitlera – Arabów. Była ona kontynuacją konfliktu jaki wrzał na terenie kontrolowanym przez Brytyjczyków już od dłuższego czasu a jednym z jej celów było (tak wiem, to politycznie niepoprawne, ale niemniej prawdziwe) ostateczne rozwiązanie kwestii żydowskiej – przynajmniej na Bliskim Wschodzie. Zakończyła się ona nieco ponad rok później 20 lipca 1949 militarnym sukcesem Izraela, który w jej wyniku znacznie powiększył swoje terytorium w stosunku do tego, które przyznała mu rezolucja ZO ONZ. Upadł też pomysł utworzenia niepodległej Palestyny, a to z tego powodu, że kontrolujące jej tereny Egipt i Jordania nie były zainteresowane oddaniem ich pod zarząd rdzennych mieszkańców. Obarczanie zatem Żydów odpowiedzialnością za to, że Palestyńczycy nie mają swojego państwa jest nonsensem, albo co najmniej gigantycznym nieporozumieniem.

 

Od tamtej pory nic się nie zmieniło, muzułmańskie kraje nadal zarzekają się, że zmiotą Izrael z powierzchni ziemi (czego już próbowały wielokrotnie, na szczęście bez powodzenia) a pretekstem jest – jakżeby inaczej – żydowska okupacja Palestyny. Kuriozalny pretekst, trzeba zaznaczyć, bo trudno przecież okupować kraj, który nigdy nie istniał. Paradoksalnie to właśnie dzięki Izraelowi Palestyńczycy mają choć namiastkę własnego państwa – Autonomię Palestyńską – która nigdy by nie powstała, gdyby jej obecnym terytorium władały Egipt czy Jordania. Islamskie państwa dążą do hegemonii w regionie, marzeniem każdego z ich władyków jest utworzenie kalifatu pod własną wodzą. To, że jeszcze takowy nie powstał jest jedynie winą ich wygórowanych ambicji i niemożność dogadania się między sobą. Na nasze i Żydów nieszczęście dziś na niekwestionowanego lidera na Bliskim Wschodzie wyrasta Iran, któremu do objęcia przywództwa brakuje jedynie spektakularnego sukcesu jakim byłoby niewątpliwie wielokrotnie zapowiadane przez prezydenta tego kraju zniszczenie Izraela. Ktoś kto ma w głowie rozum a nie lewacką sieczkę niewątpliwie rozumie co się stanie, gdy rzeczony Iran uzyska dostęp do wojskowej technologii nuklearnej i zbuduje swoją pierwszą bombę atomową. Niestety zachodnie rządy, NATO i ONZ są zbyt miękkie i ugodowe by powstrzymać jego plany. W tej chwili jedyną gwarancją by powstrzymać zapędy fanatycznych szaleńców jest właśnie Izrael – wciąż oskarżany o podsycanie bliskowschodniego konfliktu.

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (8)

Inne tematy w dziale Polityka