AlexanderDegrejt AlexanderDegrejt
186
BLOG

Trochę futurologii

AlexanderDegrejt AlexanderDegrejt Polityka Obserwuj notkę 1

 

Próbowaliście sobie wyobrazić Polskę, nasz kraj rodzinny, za dziesięć, dwadzieścia, trzydzieści lat? Nie taką, jaką nam zaserwują nasi jakże wybitni włodarze, ale taką jaką byście chcieli ją widzieć? Pewnie, że próbowaliście, każdy próbował i każdy ma jakieś tam wyobrażenie, jakąś wizję czy marzenie, nawet studwudziestoletni staruszek stojący już jedną nogą na progu rajskiej bramy. Pytanie zatem powinno brzmieć nie „czy sobie wyobrażamy?” tylko „co robimy, by to wyobrażenie stało się rzeczywistością?”. Otóż nic nie robimy. Krzyczymy, protestujemy, bluzgamy, krytykujemy, czasem wyjdziemy na ulicę, ale poza tym nie robimy nic uważając, że i tak nic nie możemy. Popadamy w marazm i zniechęcenie skrzętnie wykorzystywane przez władców marionetek, którzy robią z nami co chcą.

 

Nic nie możemy... pewnie, jak się dupy ruszyć nie chce to się niczego nie może. I proszę się nie obrażać, bo piszę te słowa głównie do siebie. Często wściekając się na widok kolejnych wyczynów rządzących nami polityków (dowolnej konduity) usprawiedliwiam swoje nieróbstwo pytaniem „a co ja mogę?” i tłumaczę się słowami „nic nie mogę”. Otóż, napiszę prosto z mostu (albo raczej prosto spod budki z piwem): gówno prawda! Wszystko mogę! A raczej możemy, bo w kupie siła. I to możemy zgodnie z prawem, które daje nam ogromne możliwości. Tylko, że my ich nie potrafimy (nie chcemy?) wykorzystać.

 

Pamiętacie co się działo kiedy zbierano podpisy pod ustawą chroniącą życie? Ponad sześćset tysięcy w krótkim czasie! Teraz „Solidarność” zebrała ponad półtora miliona podpisów pod projektem referendum w sprawie emerytur. Dało się! Co prawda Sejm może taki projekt odrzucić z przekazem „pocałujcie nas w...”, ale informacja w postaci ogromnej liczby podpisów popierających projekt jest jasna i każdemu wygodnie usadowionemu w sejmowej ławie każe się zastanowić: „czy ludzie nie będą o moim potraktowaniu ich postulatu pamiętać w dniu wyborów?”. I o to właśnie najgłówniej chodzi, o nacisk, o presję. „Kołaczcie, a otworzą Wam” - głosi Pismo i prawda to jest najświętsza, jeżeli nie otworzą z dobroci serca to otworzą by pozbyć się natręta. Zatem kołaczmy, walmy do drzwi i okien, żeby ta Polska nasza kochana za te kilkanaście czy dziesiąt lat była taka, jak ją sobie wymarzyliśmy a nie taka, jak chcą ją widzieć koniunkturaliści mieniący się naszymi reprezentantami.

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (1)

Inne tematy w dziale Polityka