AlexanderDegrejt AlexanderDegrejt
273
BLOG

Prawo do obrony

AlexanderDegrejt AlexanderDegrejt Polityka Obserwuj notkę 5

Parę lat temu mój przyjaciel, człowiek z postury wyglądający raczej na mózgowca niż atletę, został obskoczony przez kilku troglodytów chcących dokonać transferu jego własności. Chęć tę zrealizowali, drobne przedmioty w postaci telefonu komórkowego, portfela wraz z zawartością i tym podobnych zmieniło miejsce pobytu, przyjaciel trafił na oddział chirurgiczny a troglodyci... nie wiadomo. Policja sprawców nie wykryła i po kilku tygodniach dostarczyła za pośrednictwem poczty informację o umorzeniu postępowania właśnie z powodu tegoż niewykrycia. A przyjaciel? Cóż, żyje prawie tak samo jak dawniej. Prawie, bo na widok dobrze zbudowanych mężczyzn czuje dyskomfort i przechodzi w miarę możliwości na drugą stronę ulicy.

 

Dlaczego o tym piszę? Bo mogło się to wszystko skończyć zupełnie inaczej. Mógł (mój przyjaciel) stanąć twardo w miejscu, wyciągnąć spluwę i rozpocząć negocjacje z dobrą kartą przetargową. Mógł, gdyby opisana wyżej sytuacja wydarzyła się na ten przykład w Miami a nie w średniej wielkości polskim mieście. Niestety, w naszym kraju prawo do obrony jest ograniczone, spluw posiadać prostym zjadaczom chleba nie wolno. Konkludując: państwo ułatwia pracę bandziorom czyhającym na mienie i zdrowie obywateli. Zresztą, mój przyjaciel wcale nie musiałby mieć przy sobie broni! Już sama świadomość rozbudzona pod czaszką troglodyty, że MOŻE ją mieć budziłaby respekt i kazała się zastanowić czy gra jest warta świeczki. Wielu typów zrobiwszy rachunek zysków i strat zrezygnowałaby z kariery w półświatku i wzięło się do uczciwej roboty. A jeżeli któryś dokonałby błędnych obliczeń i zarobił kulkę w łeb to byłaby to tylko i wyłącznie jego wina, sam podjął ryzyko i sam oberwał.

 

Prawo do obrony własnego mienia, zdrowia i życia jest przyrodzonym prawem każdego człowieka. Zauważyli to nawet polscy twórcy prawa umieszczając w kodeksie karnym przepis o obronie koniecznej. Problem w tym, że by wcielić ten przepis w życie trzeba jeszcze mieć ku temu środki. Nie każdy ma umiejętności Chucka Norrisa czy Stevena Segala by gołymi rękami pokazać bandziorom miejsce zimowania poczciwych skorupiaków. Problem ten rozwiązałby przepis pozwalający uczciwym, spokojnym ludziom posiadać broń. Niestety nie zanosi się by w najbliższym czasie takowy miał zostać wprowadzony. Prawodawcy twierdzą, że to dla naszego dobra, że byśmy się na pewno wszyscy wystrzelali, że broń jest niebezpieczna, że dzieci mogłyby się dorwać, że to, że tamto, że siamto. Brednie!

 

Tak naprawdę nie chodzi o nasze bezpieczeństwo, bo to włodarze nasi mają głęboko w poważaniu, ale o ich bezpieczeństwo! Oni się zwyczajnie obawiają, że gdybyśmy tylko mieli ku temu środki zaczęlibyśmy się bronić przed nimi! Skończyłoby się eldorado, skończyłoby się dojenie obywateli, dociskanie ich podatkami i innymi obciążeniami fiskalnymi, skończyłoby się ogłupianie i wciskanie nawet specjalnie nie zakamuflowanego kitu. Naród uzbrojony to naród pewny siebie, a naród pewny siebie nie pozwala sobą manipulować, on chce otrzymać to co mu złotymi zgłoskami zapewniano w przedwyborczych reklamach. A jak nie to (tu szczęk odbezpieczanego gnata) „spieprzaj dziadu”...

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (5)

Inne tematy w dziale Polityka