Jak za starych dobrych czasów prylu (terminologia Rafała Ziemkiewicza) sądy służą do kneblowania ludzi nieprawomyślnych, głoszących poglądy niezgodne ze standardami tęczowej ideologii. Po profesorze Ryszardzie Legutko skazanym za nazwanie rozwydrzonych smarkaczy rozwydrzonymi smarkaczami przyszedł czas na profesora Aleksandra Nalaskowskiego. Został on pozwany przez działaczy pederastycznych za słowa„Rodzice homoseksualni, tworzący dom dziecka, nie są w stanie przekazać dziecku w procesie wychowania, właściwego wymiaru życia seksualnego człowieka. Ten wymiar będzie zawsze wymiarem spaczonym, wymiarem chorym. Tak jak homoseksualizm jest chory, choć Organizacja Zdrowia uznała, że nie jest”,które wypowiedział podczas wywiadu udzielonego portalowi FRONDA.PL. Cóż można powiedzieć? Każdy potrafiący logicznie myśleć człowiek widzi, owładnięci ideologią szaleńcy nie umiejąc wejść w dyskurs z uznanym naukowcem próbują zamknąć mu usta za pomocą sądowego wyroku. Pytanie tylko czy sądy, które przyłożą do tego rękę swoim orzecznictwem nadal będą miały prawo nazywać siebie „wymiarem sprawiedliwości”?
Metoda znana i praktykowana od lat przez lewaków, którzy problemy rozwiązują poprzez zakaz mówienia o nich. Niestety, metoda kiepska, bo problem przemilczany nadal istnieje i narasta. To, że prawo uzna homoseksualizm za orientację równoprawną heteroseksualizmowi nie oznacza, że tak jest w rzeczywistości. Profesor Nalaskowski powiedział prawdę, rodzina w której zamiast ojca i matki będzie dwóch ojców albo dwie matki (dlaczego nie trzy, cztery, pięć i tak dalej?) nie jest w stanie wychować dzieci i przygotować je do przyszłego życia. Dziecko większość wzorców zachowań wynosi z domu – z czego łatwo wywnioskować (i nie trzeba do tego być specjalistą czy naukowcem), że dziecko wychowane przez parę jednopłciową „zostanie zaprogramowane” na taki właśnie rodzaj związku. Stąd już tylko krok do stwierdzenia, że organizacje zrzeszające homoseksualistów domagając się prawa do adopcji dzieci i kneblując jego przeciwników chcą po prostu wychować sobie następne pokolenia młodych kochanków – jest to dla nich jedyny sposób wpływania na dzieci, sami przecież nie są w stanie ich spłodzić.
Tęczowa ideologia jest niebezpieczna nie przez organizowane co jakiś czas „parady równości”, nie przez domaganie się takich samych praw dla związków jednopłciowych jakie mają klasyczne małżeństwa zawarte pomiędzy kobietą a mężczyzną, ale właśnie poprzez chęć wpływu na najmłodsze pokolenia. Ludzie twardo broniący tradycyjnych wartości, tacy jak profesor Nalaskowski właśnie, są dla homoseksualnych aktywistów największymi wrogami bo stają na drodze ich dążeniu do przenicowania świata i zamienienia go w tęczowy raj. Pozwów takich jak ten wniesiony przeciwko Panu Profesorowi będzie przybywać, będą zawierać coraz bezczelniejsze żądania i w końcu każdy, kto ośmieli się nie zgodzić z jedynie słuszną prawdą będzie zmuszany za pomocą prawa do trzymania gęby na kłódkę. A stąd już tylko krok do obozów reedukacyjnych i przymusu ideologicznego jaki znamy z krajów typu Korea Północna czy Kuba...


Komentarze
Pokaż komentarze (4)