AlexanderDegrejt AlexanderDegrejt
376
BLOG

Kneblowania ciąg dalszy

AlexanderDegrejt AlexanderDegrejt Polityka Obserwuj notkę 2

 

Politykom partii rządzącej marzy się powrót cenzury. Trudno się temu zresztą dziwić, skoro nawet sprzyjające Platformie Obywatelskiej gazety lub czasopisma nie potrafią skutecznie maskować jej nieudolności i co raz puszczą krytyczny tekst obnażający poczynania władz. By temu zapobiec senatorowie z teamu Donalda Tuska stworzyli projekt ustawy o zmianie ustawy Prawo prasowe (do przeczytania TUTAJ), która umożliwia dotkniętym publikacją prasową osobom i instytucjom napisanie sprostowania, które redaktor naczelny danego tytułu musi zamieścić pod groźbą przewidzianej ustawą kary grzywny. Sprostowanie to nie może być komentowane w tym samym numerze pisma (bądź w tym samym programie telewizyjnym czy radiowym), w którym się ukazało. Objętość sprostowania może nawet dwukrotnie przekraczać pierwotny tekst, do którego będzie się odnosić. Oczywiście koszty publikacji ponosi wydawca, który zamieścił komentowany w sprostowaniu artykuł. Nazwałbym pomysł senatorów PO idiotycznym albo kuriozalnym gdyby nie to, że jest on niebezpieczny i wręcz przerażający.

 

Łatwo przewidzieć co się stanie jeżeli prawo to zostanie wprowadzone w życie: redakcje zostaną zasypane tonami sprostowań i przestaną normalnie funkcjonować. Nietrudno sobie wyobrazić numer któregoś z dzienników czy tygodników krytycznych wobec władzy (Gazeta Polska, Uważam Rze, Nasz Dziennik i t. p.) w całości wypełniony bełkotem obrażonych polityków (biznesmenów, urzędników, działaczy sportowych, etc. etc.), w którym zabraknie miejsca na artykuły napisane przez jego etatowych dziennikarzy. A brak możliwości skomentowania tegoż bełkotu sprawi, że czytelnicy uznają to za prawdę całkowicie sprzeczną z dotychczasową linią czasopisma. Co z takim tytułem w krótkim czasie się stanie wszyscy wiemy - znaleźli sobie panowie senatorowie piękny sposób wyeliminowania z rynku nieprawomyślnych tytułów. Powód do napisania sprostowania zawsze się znajdzie, chętnych też będzie sporo, zwłaszcza wśród geszefciarzy na państwowych posadkach często goszczących na łamach.

 

Przypomnieć należy w tym miejscu, że nie jest to pierwszy pomysł naszych przedstawicieli na zakneblowanie ust dziennikarzom. Wczoraj Trybunał Konstytucyjny uznał za sprzeczny z Ustawą Zasadniczą zapis umożliwiający odmowę udzielenia odpowiedzi na pytanie zasłaniając się „ważnym interesem państwa”, wcześniej podobne pomysły mieli politycy PiS i Samoobrony. Tego typu inicjatywy będą się powtarzać regularnie, od zarania dziejów rządzący nie lubią kiedy rządzeni patrzyli im na ręce. Ważne, żeby je utrącać i nie dopuścić by zostały wprowadzone w życie. Jeżeli to się stanie stracimy całkowicie możliwość kontroli tych, których zatrudniamy by zarządzali naszym dziedzictwem jakim jest nasza Ojczyzna.

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (2)

Inne tematy w dziale Polityka