Znacie rysunek trzech małpek? Nie widzieć, nie słyszeć, nie gadać? Takie właśnie, według rządu, ma być polskie społeczeństwo – ślepe, głuche i nieme, a do tego wiernie idące za wodzem Donaldem, który we własnym mniemaniu jest nieomylny. Ciekawe kiedy wzorem Napoleona Bonaparte włoży sobie na głowę cesarską koronę? A może woli przykład z nieco odleglejszej przeszłości i czeka aż Naród, niczym Juliusza Cezara, ogłosi go bogiem? Boski Donald, czyż to nie brzmi dumnie? Obawiam się jednakowoż, że premierowi bliżej do cesarza Francuzów, którego rejterada spod Moskwy bardziej przypomina działania szefa naszego rządu niż bitwa pod Alezją...
Uległość Donalda Tuska wobec Rosjan zakrawa już na przysłowiową. A wszystko zaczęło się nie w kwietniu, w momencie katastrofy prezydenckiego samolotu, ale wcześniej, bo już na początku tego tragicznego dla nas roku. Otóż w styczniu 2010 polski rząd umorzył Gazpromowi 1,2 miliarda złotych długu jaki narósł Rosjanom za transfer gazu polskim odcinkiem rurociągu Jamał – Europa. Oczywiście nic za darmo, aż tak źle nie ma. W zamian za umorzenie Rosjanie obniżyli nam cenę surowca o 1 procent, co kosztowało ich... 15 mln. dolarów. I, na mocy podpisanej umowy, uzależnili nas od siebie. Nie można powiedzieć, interes świetny, szkoda tylko, że to nie my profity z niego ciągniemy.
Potem poszło już z górki, rozwałka samolotu z polską elitą, oddanie śledztwa poprzedzone hołdem lennym na smoleńskim lotnisku i – to już dziś – pokazanie Narodowi, że ma się go w wielkim poważaniu. Mimo decyzji sądu administracyjnego premier i jego trampkarze nie zamierzają ujawnić dokumentu oddającego smoleńskie śledztwo Rosjanom, w dodatku twierdzą, że takowy w ogóle nie istnieje. Najgorsze jest to, że większość Polaków Donkowe bajeczki kupuje jak prawdę objawioną a ci, którzy uparcie dążą do prawdy są wykpiwani, określani mianem oszołomów, wichrzycieli, chorych psychicznie. Propagandowa machina łgarstwa osiągnęła w naszym kraju poziom najwyższy z możliwych, znany m.in. z Trzeciej Rzeszy czy stalinowskiego Związku Sowieckiego. Na pociechę mogę powiedzieć jedynie, że po ucieczce Napoleona czekała już tylko bitwa pod Waterloo i dłuuuugie wakacje na egzotycznej wyspie.


Komentarze
Pokaż komentarze (2)