AlexanderDegrejt AlexanderDegrejt
1048
BLOG

Tymoszenko, bojkot i strach na salonach

AlexanderDegrejt AlexanderDegrejt Polityka Obserwuj notkę 9

Zamieszanie wokół Euro 2012 trwa, choć sensu nie ma za grosz. Po tym jak wyciekły zdjęcia posiniaczonej Julii Tymoszenko zachodni politycy wszystkich szczebli dostali małpiego rozumu i jak jeden mąż rzucili się bojkotować ukraińską część imprezy. To ładnie z ich strony, że taką wrażliwość nad losem białogłowy wykazują, jest jeszcze nadzieja dla rodu męskiego, którego rycerskie cechy nie zanikły - jak widać - zupełnie. Szkoda tylko, że cechą najbardziej rzucającą się w oczy w tym wypadku jest zakuty łeb. Po pierwsze zdjęcia pobitej byłej premier Ukrainy są są mało wiarygodne, a po drugie nacisk na wypuszczenie jej z pudła jest włażeniem z butami w wewnętrzne sprawy suwerennego państwa. Suwerennego, powtarzam, bo Ukraina nie jest nawet członkiem Unii Europejskiej.

 

Panom (i paniom) politykom europejskim należałoby być może przypomnieć, że Julia Tymoszenko została skazana PRAWOMOCNYM wyrokiem NIEZAWISŁEGO sądu za defraudację i spowodowanie potężnych strat w przedsiębiorstwie Naftohaz Ukrainy. Odnoszę dziwne wrażenie, że ci, którzy najgłośniej krzyczą mają najwięcej ciemnych sprawek na sumieniu i obawiają się, że mogą podzielić los pięknej i byłej pani premier. Tym, co ich najbardziej rozwściecza nie jest rzekome pobicie więźniarki ale to, że polityk tak wysokiego szczebla w ogóle trafiła za kraty. Nie żaden słup czy kozioł ofiarny ale szefowa rządu. To przecież nie do pomyślenia, takich rzeczy w cywilizowanym świecie się nie praktykuje...

 

Nie wiem, czy Julia Tymoszenko jest winna. Jeżeli tak – to jej miejsce jest w więzieniu i nie ma tutaj nad czym deliberować. Jeżeli zaś jest niewinna to trzeba to udowodnić przed sądem i obalić niesprawiedliwy wyrok. Tak działa państwo prawa, przynajmniej wobec zwykłych obywateli. Niestety, panowie prominenci zapomnieli chyba, że są takimi samymi ludźmi jak reszta społeczeństwa. Ciekawe ilu z protestujących i grożących bojkotem europejskich lwów salonowych ujęłoby się za zwykłym zjadaczem chleba niesłusznie wsadzonym do pudła? Idę o zakład, że żaden. Kto miałby się przejmować jakimś tam Kowalskim, Schmidtem czy innym przeciętniakiem, odsiedzi swoje to wyjdzie. Ale była premier – to niebezpieczny precedens, zwłaszcza w dobie kryzysu i rosnącego niezadowolenia coraz częściej manifestowanego na ulicach. Czyżby na salonach zagościł strach? Czyżby pod prominentnymi czaszkami już rodziła się, nieśmiała jeszcze, myśl: kto następny?

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (9)

Inne tematy w dziale Polityka