Hanna Gronkiewicz – Waltz rękami radnych z nadania Platformy Obywatelskiej planuje zmienić statut Muzeum Powstania Warszawskiego i zlikwidować Radę Powierniczą tej instytucji. Dziwny to pomysł, którego jedynym wytłumaczeniem może być chęć zagarnięcia kolejnych dyrektorskich stołków dla swoich partyjnych kolegów i pragnienie pozbycia się ludzi odpowiedzialnych za sukces tej placówki, zwłaszcza Jana Ołdakowskiego. Są oni związani z ruchem patriotycznym, a tego w Raju Platformerskim, w jaki powoli przekształca się nasza Ojczyzna, tolerować nie wolno. Muzeum Powstania Warszawskiego promuje ksenofobię i, nie bójmy się tego słowa, germanofobię, niemożliwą do zaakceptowania w rodzącym się nowym SUPERPAŃSTWIE zarządzanym z Berlina. Powstanie, jakie wybuchło 1 sierpnia 1944 roku było przecież skierowane przeciwko dzisiejszym (współ)władcom Europy, których ambicją jest pozbycie się przedrostka „współ-” i stworzenie Unii Europejskiej pod hegemonią Niemiec. Donald Tusk i jego pomagierzy już dawno zadeklarowali, że popierają taką wizję Wspólnoty i robią wszystko by mogła się ona ziścić. Muzeum Powstania Warszawskiego nie może trwać w obecnej formie, nie może ukazywać niemieckich żołnierzy jako wrogów a zbuntowaną ludność Warszawy jako bohaterów walczących z okupantem. To może budzić niezdrowe nastroje społeczne, może wywoływać sprzeciw i bunt pośród współczesnej ludności i (o zgrozo!) pośród zwiedzających tęże placówkę dzieci i młodzieży. Jedna wycieczka wystarczy by cały wychowawczy trud, cała praca włożona w kształtowanie młodych umysłów poszła na marne. Tak być nie może!
Niestety nie można zlikwidować Rady Powierniczej zasłaniając się oszczędnościami w administracji podjętymi na czas kryzysu. Jej członkowie – w tym eksperci, historycy, reprezentanci żyjących jeszcze powstańców i przedstawiciele władz Warszawy – nie biorą za swoją pracę ani grosza wynagrodzenia. Wyjątkowo podejrzana sprawa, ktoś kto świadomie i dobrowolnie rezygnuje z gratyfikacji finansowej musi, to nie ulega kwestii, czerpać ze swojej pracy inne, przewyższające państwową pensję, korzyści. Praca społeczna, służba, wolontariat – to pojęcia nie funkcjonujące w świecie zamieszkałym przez polityków Partii Matki, dla których prywatne korzyści są najważniejszą częścią składową działalności politycznej. I nie da im się przetłumaczyć, że są ludzie dla których istnieją większe wartości niż zysk a praca na rzecz dobra wspólnego jest jedną z nich. Dopóki tacy ludzie będą nami rządzić, dopóty nazwanie kogoś patriotą będzie miało wydźwięk pejoratywny a polskość będzie się równała nienormalności. A wszystkich którzy te wartości reprezentują trzeba – zgodnie z radą noblisty i byłego prezydenta – wypałować.


Komentarze
Pokaż komentarze (3)