„Będziemy konsekwentnie postępować. Policja jest dobrze przygotowana do rozwiązywania ewentualnych protestów podczas Euro 2012. Mam nadzieję, że wszystkim w Polsce starczy wyobraźni, by oszczędzić kłopotów gościom i polskim kibicom. Są nowocześniejsze metody rozładowywania napięć. Pałka to ostateczność, ale policjanci pałki też będą mieli i w razie potrzeby będą je używali” - powiedział podczas konferencji prasowej premier Donald Tusk zapytany jak odnosi się do możliwości zorganizowania społecznych protestów podczas trwania mistrzostw w piłce kopanej.
No to mamy jasność. Wujek Dobra Rada, w którego przekształcił się ostatnio Lech Wałęsa powiedział premierowi co czynić i ten, jak widać, postanowił się zastosować. Mamy siedzieć cicho albo na nasze plecy spadnie pełna czułości milicyjna pałka. Stare wraca. Wojciech Jaruzelski, który oficjalnie już ogłosił, że dogorywa ma godnego następcę. Kiedy wracam pamięcią do jego (Jaruzelskiego) najlepszych czasów do mam wrażenie, że obaj panowie – generał i premier – są tej samej postury, może więc i mundur będzie pasował? Byłby to zaiste spadek godny tak wielkiego przywódcy narodu jakim jest Donald Tusk. Pytanie tylko, czy Jarosław Gowin będzie chciał się wcielić w rolę Czesława Kiszczaka? Ale to mało istotne, zawsze znajdzie się jakiś chętny gotów go wyręczyć.
Reasumując: możemy się spodziewać wprowadzenia stanu wojennego na czas mistrzostw EURO 2012. Pałowanie, gazowanie, lanie wodą, godzina milicyjna, internowania, wyłączone telefony, ZOMO na ulicach. Młodzieży to dobrze zrobi, będzie miała poglądową lekcję historii na żywo. Problem w tym, że ojciec narodu, jego ekscelencja premier zapomniał chyba jak to wszystko się skończyło. Albo nie zapomniał, bo widzi: ludzie, którzy trzydzieści lat temu wypowiedzieli wojnę własnemu narodowi pozostali bezkarni, robią dziś za autorytety, piszą książki, są zapraszani do telewizyjnych programów, uczestniczą w roli ekspertów w obradach Rady Bezpieczeństwa Narodowego. Czyżby zatem Donald Tusk chciał przejść na wyższy poziom wtajemniczenia? Wywołać rozruchy i społeczny bunt tylko po to, by po wszystkim objawić się w nowej roli? Cóż, nie zdziwiłoby mnie to. Jako szef rządu spieprzył już niemal wszystko co do spieprzenia było, jedynym ratunkiem dla niego jest ucieczka do przodu. Choćby i w generalskich butach...


Komentarze
Pokaż komentarze