AlexanderDegrejt AlexanderDegrejt
339
BLOG

Sukces, ale jaki?

AlexanderDegrejt AlexanderDegrejt Polityka Obserwuj notkę 0

Pisałem wczoraj, że akcja Pawła Kukiza ZMIELENI.PL ma charakter wyłącznie edukacyjny i integrujący ludzi chcących coś zmienić w naszej polskiej rzeczywistości, że nie ma szans na realizację swoich założeń – czyli zmiany ordynacji wyborczej. Podtrzymuję tę tezę, choć jest jedno małe „ale” tudzież „jeżeli”. Ewentualnie „gdyby”. Otóż gdyby ruch przekształcił się w partię to miałby szansę zaistnieć na scenie politycznej. Miałby szansę zdobyć serca i głosy ludzi, chcących wreszcie głosować na konkretne twarze a nie na ugrupowania, które zdążyły się (co do jednego) mniej lub bardziej ośmieszyć i/lub skompromitować. Niestety, takie przekształcenie oznaczałoby również konieczność stanięcia w jednym szeregu z tymi, których chce się oderwać od koryta i to w wyścigu do tegoż koryta. Jednym słowem te serca i głosy zyskane zostałyby z miejsca stracone. Kukiz muzyk, Kukiz działacz społeczny to nie to samo co Kukiz polityk. Polityków się nie lubi, podobnie jak nie wchodzi się w towarzyskie stosunki z hydraulikami przetykającymi szambo. Mają wykonać swoją robotę, wziąć kasę i spadać. Śmierdzącego ściekiem faceta nie zaprasza się na kawę i ciastko.

Nie jest to oczywiście wina Pawła Kukiza. Polska „klasa” polityczna jest skompromitowana, słowo „polityk” w rozumieniu większości Polaków jest obelgą tożsamą z takimi określeniami jak „kłamca”, „złodziej”, „aferzysta” czy „oszust”. I nie ma znaczenia przynależność partyjna czy program, facet spędzający czas w kanale ściekowym z założenia jest przesiąknięty zapachem jego zawartości i nie ważne, jak bardzo jaskrawy jest roboczy drelich w końcu i tak przybierze kolor... no właśnie, wszyscy wiemy czego. Dlatego myślę, że misja lidera „Piersi” jest samobójcza, bo choćby nie wiem co zrobił, choćby przekonał wszystkich Polaków do idei jednomandatowych okręgów wyborczych to w końcu albo nie wygra albo przegra. Remis przewidziany nie został, jak w tenisie. Nie wygra – bo nie zrealizuje swojej (i mojej, przyznaję bez bicia) idei głosowania na konkretnych ludzi, albo przegra – bo da się wciągnąć wirującemu szambu.

Na koniec dodam, że jestem niepoprawnym optymistą i zawsze uważam, że szklanka jest do połowy pełna a alkohol z płynu w niej zawartego nie zdążył jeszcze wywietrzeć. Dlatego uważam, że w grę wchodzi jedynie ta pierwsza ewentualność i ZMIELENI.PL nie wygrają zmiany ordynacji ale zmienią świadomość ludzi, którzy wreszcie zaczną rozliczać swoich „wybrańców” nie raz na cztery lata w wyborczym lokalu, ale ciągle, non-stop i bez przerwy – wychodząc na ulice i przypominając o swoim istnieniu tak, by władzuchna nasza kochana cały czas czuła na plecach oddech wyborców. Jeżeli się to uda to będzie można odtrąbić sukces bo tylko taki jest – na chwilę obecną – możliwy.

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze

Inne tematy w dziale Polityka