AlexanderDegrejt AlexanderDegrejt
380
BLOG

Wenezuela wybrała życie ponad stan...

AlexanderDegrejt AlexanderDegrejt Polityka Obserwuj notkę 2

Hugo Chavez po raz trzeci z rzędu wygrał wybory prezydenckie w Wenzueli. Z mojej strony zero zdziwienia. Człowiek to taka istota, która woli dostawać za darmo niż męczyć się pracą i tak długo, jak Chavez i/lub jego ugrupowanie będą mieli co rozdawać będą się utrzymywać u władzy. A potem? Cóż, nastąpi albo koniec świata albo koniec dobrej passy ruchu rewolucyjnego, społeczne rozruchy, stan wojenny (albo jakiś podobny) a w końcu okrągły stół, przy którym marksiści podzielą się władzą z tymi, którzy za światową walutę wykupią resztki wenezuelskich złóż ropy.

Faktyczny scenariusz może się, oczywiście, nieco różnić od przedstawionego przeze mnie, jednak będą to różnice kosmetyczne a finał będzie dokładnie taki, jak przewidziałem. Żadna władza, nawet ta kierująca się społeczną sprawiedliwością, nie dysponuje workiem bez dna. Zasoby w końcu się wyczerpią a wtedy spotkanie z szarą, ekonomiczną rzeczywistością będzie przypominać cios obuchem w łeb. Sytuacja dokładnie taka sama, w jakiej znalazłby się człowiek, który po wygranej na loterii zaczął żyć ponad stan: spełniać swoje zachcianki, balować z przyjaciółmi i fundować im drogie prezenty. W końcu jednak będzie musiało przyjść przebudzenie, forsa się skończy a znajomi znikną. Pozostaną koszty i długi, które z czegoś trzeba będzie spłacić. Samochody trafią do autokomisu, dom na licytację a ci, którzy jeszcze niedawno mienili się przyjaciółmi na śmierć i życie znajdą sobie nowego frajera, który ich zasponsoruje.

Życie ponad stan zawsze musi się skończyć przebudzeniem z ręką w nocniku. Pieniądze nie biorą się znikąd, konta zawsze wysychają jeżeli ich zawartość nie jest stale uzupełniana. Tego niestety lewicowcy zrozumieć nie potrafią uważając, że w razie czego przyjaciele dotychczas tak hojnie obdarowywani dołożą się do wspólnej kasy. To się niestety nie sprawdza, oni zwyczajnie nie będą mieli z czego dać bo wszystko co dostali – przejedli. A ci, którzy mogliby wesprzeć w trudnej godzinie odwrócą się plecami – co pokazuje dokładnie przykład Francji, gdzie po zapowiedziach prezydenta Hollande'a nałożenia 75 procentowego podatku na najbogatszych ci zwrócili się w kierunku Belgii. Cóż, pieniądze można wydawać wspólnie, długi trzeba spłacać samemu. Zawsze. I to prędzej czy później czeka również Wenezuelczyków, bez względu na wielkie słowa i obietnice nowego starego prezydenta.

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (2)

Inne tematy w dziale Polityka