Patrzę w tekst, czytam i nie wierzę własnym oczętom. Polski Sejm sprzeciwił się ustaleniom Komisji Europejskiej. Sprzeciwił się delikatnie, bo tylko w formie uchwały, jednak i to należy docenić po tym, jak ostatnimi czasy polskie władze właziły tejże Komisji i całej Unii do łóżka nie biorąc za to zapłaty. Jestem pod wrażeniem, gratuluję odwagi i liczę na więcej.
A poszło, co szczególnie dziwi po milczeniu w sprawie rezolucji ograniczającej ilość siarki w paliwie napędzającym statki pływające po Bałtyku, o ekologię. Ściślej – o racjonalne wdrażanie polityki klimatycznej. Posłowie sprzeciwili się ustaleniom KE stwierdziwszy co następuje: „Propozycje te nie uwzględniają specyficznych uwarunkowań gospodarczych poszczególnych krajów członkowskich, nie przewidują też mechanizmów służących sprawiedliwemu rozłożeniu obciążeń związanych z wdrażaniem europejskiej polityki klimatycznej”. Jednym słowem i po przetłumaczeniu z polskiego na nasze posłowie powiedzieli europejskim komisarzom (ludowym): „mamy was gdzieś, jesteśmy suwerennym krajem i nie pozwolimy sobie narzucać ograniczeń”. Zwłaszcza w sytuacji, kiedy Polska z dużą nadwyżką realizuje postanowienia protokołu z Kioto regulującego emisję gazów cieplarnianych do atmosfery.
Ciekawym, jaka będzie reakcja Rady Komisarzy... to jest chciałem napisać Komisji Europejskiej? Zadowoleni to jej członkowie nie będą na pewno zwłaszcza, że uchwała została podjęta jednogłośnie i nie ma nikogo w całym sejmie, na kogo można by wywrzeć nacisk albo go przekupić obiecując intratny stołek w Brukseli. Nawet palikociarze zagłosowali tak jak reszta sejmu zapominając, że jeszcze niedawno ich szef nawoływał do likwidacji polskiej państwowości i oddaniu niepodległości pod unijny zarząd. Chociaż akurat po nich można spodziewać się wszystkiego, na przykład tego, że jutro będą gremialnie twierdzić jakoby podczas głosowania byli napaleni trawą, nie widzieli przycisków do głosowania i naciskali je na czuja.


Komentarze
Pokaż komentarze