AlexanderDegrejt AlexanderDegrejt
544
BLOG

Gdybyśmy mieli rozum czyli blokada portu w Świnoujściu

AlexanderDegrejt AlexanderDegrejt Polityka Obserwuj notkę 7

Wszystko wskazuje na to, że już niedługo port w Świnoujściu przekształci się w marinę przyjmującą jedynie jachty i niewielkie statki wycieczkowe. Nasz największy terminal do przeładunku suchych ładunków masowych (np. węgla) zostanie zablokowany przez drugą nitkę Gazociągu Północnego. A wszystko przez to, że Gazprom (który zarządza budową gazociągu) postanowił położyć rurę dokładnie w poprzek torów wodnych prowadzących do portu.

Jeszcze całkiem niedawno wszyscy się śmiali z dyrektywy unijnej, według której Polska jest krajem nie posiadającym dostępu do morza. Patrzyłem na mapę i myślałem sobie, że unijni włodarze pomylili nasz kraj z Czechami albo Słowacją, co wcale by mnie nie zdziwiło. Okazuje się jednak, że nie kraj pomylili a datę publikacji wzmiankowanej dyrektywy. Już za parę latek jej zapis może się okazać całkowicie zgodny z prawdą. A jeśli „nasz” rząd będzie nadal w tak aktywny i bezpardonowy sposób walczył o interes narodowy Polaków to nastąpi to znacznie prędzej.

Najpierw limity połowu dorsza sprawiają, że nasze kutry zostają w portach. Potem dyrektywa ograniczająca ilość siarki zawartej w paliwie napędzającym pływające po Bałtyku statki, która „uziemi” resztę naszej floty, bo armatorów za Chiny Ludowe nie będzie stać na dostosowanie ich silników do nowego prawa. Teraz rura w poprzek portu. A premier milczy, podobnie jak prezydent i reszta tej zgrai mającej czelność nazywać siebie „przedstawicielami narodu”. Demokratycznie wybranymi przedstawicielami cieszącymi się zaufaniem społeczeństwa. Cóż, jakich sobie narodzie przedstawicieli wybrałeś, takich przedstawicieli masz.

Pomyślałem sobie nawet, że ta bierność jest związana z wykształceniem panów prezydenta i premiera. Obaj historycy, zatem pamiętają, że druga wojna światowa wybuchła przez krnąbrnych Polaków nie godzących się na budowę przez Niemcy eksterytorialnej autostrady i linii kolejowej do Prus Wschodnich. Pamiętają polskie obozy zagłady i holocaust, któryśmy żeśmy wywołali tą niezgodą i w imię zasady, że historia jest nauczycielką życia nie chcą powtórki z rozrywki. Z tego też zapewne powodu oddają resztki naszej suwerenności Moskwie i Brukseli bez jednego wystrzału realizując po latach zapisy paktu Ribbentrop – Mołotow.

Swoją drogą to ci dwaj panowie, ministrowie spraw zagranicznych Związku Sowieckiego i Trzeciej Rzeszy powinni dostać pokojowego nobla. Wszak to oni ustalili granice wpływów między wschodem a zachodem, to oni zapisali w tajnym protokole zasady, które Unia Europejska dziś tylko wprowadza w życie. Liczy się przecież idea, a ta ma sześćdziesiąt z górą lat. Pominięcie panów Ribbentropa i Mołotowa przez Komitet Noblowski uważam za faux pas, za które jego członkowie powinni co najmniej złożyć szczerą samokrytykę w Moskwie i Berlinie.

A wracając na nasze podwórko to sytuację można streścić parafrazą słów Franza Maurera z „Psów”: czasy się zmieniają a burdel wciąż ten sam. Nie dalej jak wczoraj śmiałem się ze słów towarzysza Wiesława wypowiedzianych na jakimś zjeździe czy innym wiecu: „Gdybyśmy mieli mięso, zarzucilibyśmy świat konserwami. Ale nie mamy blachy”. Gdybyśmy mieli mądrych przywódców, bylibyśmy lokalnym mocarstwem. Ale nie mamy dość rozumu, by sobie takich wybrać...

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (7)

Inne tematy w dziale Polityka