AlexanderDegrejt AlexanderDegrejt
292
BLOG

Wielki skok czyli jak zostałem dobroczyńcą

AlexanderDegrejt AlexanderDegrejt Polityka Obserwuj notkę 10

Gawiedź ma nowego bohatera. Felix Baumgartner wyskoczył z kapsuły zawieszonej pod balonem na wysokości 39 kilometrów. Pobił trzy rekordy, jako pierwszy przekroczył barierę dźwięku bez samolotu i przeżył. Teraz wie co czują polskie emerytki, które za 800 złotych otrzymywane co miesiąc z ZUS muszą wykupić leki, zapłacić za mieszkanie i media, kupić jedzenie a jeszcze im starcza na kieszonkowe dla wnuka.

Na szczęście wnuk w najbliższym czasie będzie zajęty urządzaniem własnego mieszkanie, zatem może da babci spokój. Albo wręcz przeciwnie, nie da, bo będzie potrzebował jeszcze więcej kasy. Na samo mieszkanie da mu rząd w ramach nowego programu „Mieszkanie dla młodych”, ale to tylko gołe ściany i, ewentualnie, okna. A reszta? No cóż, babcia jak zwykle niezawodna.

Swoją drogą rząd pieniądze na wspomniane mieszkania też zabierze babci. W ramach podatków, które stale rosną mimo zapewnień premiera. Mnie też zabierze i każdemu, kto nie ma dwóch lewych rączek i uczciwie na swoje życie próbuje zarobić. Jeżeli zatem jesteś młody, wykształcony i masz mieszkanie w dużym mieście to wiedz, że to ja ci to wszystko zafundowałem: mieszkanie, wykształcenie... Jak mnie spotkasz liczę na małe piwo w ramach wdzięczności. Jestem, bądź co bądź, twoim dobroczyńcą.

Donald Tusk palnął z tymi dopłatami do mieszkań z dobrego serca i bez zastanowienia, po czym ktoś uczynny wytłumaczył mu, że młodych jest za dużo i mieszkań dla nich może zwyczajnie zabraknąć. Forsy na mieszkania też. Na szczęście poseł John Godson już zapowiedział, że w takim razie on nie poprze zaostrzenia ustawy aborcyjnej, bo jak nam się mnożyć zaczną na potęgę to z torbami pójdziemy. Chorych skrobać, nie dość, że leczyć ich trzeba będzie z państwowych pieniędzy to jeszcze mieszkanie im kupić jak podrosną. Na premie nie starczy. I nagrody za wysługę lat przy rządowym korycie.

Na szczęście ministerstwo finansów w osobie Jacka Vincenta Rostowskiego znalazło sposób na napełnienie wzmiankowanego koryta. Otóż jeżeli jeździsz autem firmowym nie tylko w pracy ale i poza nią zapłacisz miesięcznie 50 (słownie: pięćdziesiąt) złotych podatku PIT. Chodzi o to, że używanie samochodu służbowego do celów prywatnych generuje nieodpłatny przychód. Strzeżcie się kierowcy autobusów, śmieciarek i betoniarek! Koniec z fuchami, koniec z generowaniem przychodu na boku. No, chyba, że zapłacicie pięć dych łapówy fiskusowi, wtedy róbta co chceta. A ponoć władza nasza kochana walczy z korupcją...

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (10)

Inne tematy w dziale Polityka