Mecz Polska – Anglia odwołano. Stadion narodowy zamienił się w basen narodowy, niestety reprezentacje obu krajów odmówiły gry w piłkę wodną. A wszystko przez dach, który – jak się okazuje – został pomyślany do ochrony przed palącymi promieniami słońca. Wczoraj mimo ulewy był otwarty, dziś mimo pięknej, słonecznej pogody jest zamknięty. Zachodzi podejrzenie, że pomylono projekty – stadion, który postawiono w Warszawie miał docelowo zostać wybudowany w Dubaju. Ciekawym, jaką inwestycję w ramach tej pomyłki zrealizowano w Zjednoczonych Emiratach Arabskich? Skocznię narciarską?
Skoro o inwestycjach mowa: Inspekcja Transportu Drogowego dostała od ministra Rostowskiego 130 mln złotych, które zainwestowała w samochody, fotoradary i wideorejestratory. Wszystko to po to by zrealizować ustawę budżetową, w której zapisano 1,5 mld złotych przychodu z tytułu mandatów od kierowców łamiących przepisy. W dobie kryzysu każda złotówka się liczy. Podobno ministerstwo finansów planuje zorganizowanie konkursu dla użytkowników dróg najbardziej zaangażowanych w łatanie dziury budżetowej: wśród nagród przewidziano ozdobne blankiety mandatowe, tytuły „zasłużony dla budżetu” i uśmiech ministra. Odciśnięty w betonie.
Problemy finansowe nie są wyłączną domeną budżetu centralnego. Poszczególne miasta i gminy borykają się z własnymi kłopotami w ramach akcji „dziura dla każdego”. Na ciekawy pomysł załatania swojego przydziału deficytu wpadli włodarze Krakowa. Otóż postanowili oni podzielić podwawelski gród na sołectwa by uszczknąć co nieco z funduszy przeznaczonych na rozwój wsi. Podobno wiosną przyszłego roku na plantach mają zostać posadzone kartofle, błonie zafalują łanami zbóż a w ratuszu już odbywa się nabór sierotek do pasania gęsi.
Tymczasem Radek Sikorski wezwał na dywanik ambasadora Rosji. Ma zażądać wszczęcia śledztwa w sprawie wycieku zdjęć z ofiarami smoleńskiej katastrofy w roli głównej. Sprawa jest co najmniej przykra i kpić z niej nie mam zamiaru, jednak ta stanowczość ministra budzi we mnie co najmniej uśmiech politowania. Zwłaszcza po tym jak ogłosił, że temu kto zdjęcia opublikował zależy na wywołanie w Polsce niepokojów społecznych i wojny domowej. Czyżby ukrytym celem szefa dyplomacji była prośba do Rosjan o bratnią pomoc w razie draki?
A'propos pomocy. W Londynie strajkują ludzie pomocą zajmujący się zawodowo, mianowicie pracownicy Amnesty International. Protestują oni przeciwko reorganizacji i zwolnieniom jakie miałyby ich objąć. Moim zdaniem jest to jawne naruszenie ich praw, w związku z czym powinni rozpocząć akcję pisania listów w swojej obronie. Mają w tym doświadczenie, a w razie problemów macierzysta organizacja na pewno nie odmówi im pomocy i wyśle obserwatora monitorującego konflikt.
W Polsce też zapowiedziano reorganizację a nawet reformę, której poddane mają zostać – według ministra pracy i polityki społecznej Władysława Kosiniaka – Kamysza – urzędy pracy. Doświadczenie uczy, że skutkować to będzie jeszcze większą niewydolnością i zbiurokratyzowaniem, że o wzroście kosztów ich utrzymania nie wspomnę. Choć jest nadzieja, że przynajmniej część z ogromnej rzeszy dotychczasowych pracowników tych instytucji stanie się ich klientami i na własnej skórze odczują pomoc, jaką sami jeszcze do niedawna nieśli bezrobotnym.
Na koniec informacja pozytywna: do dymisji podał się komisarz UE do spraw zdrowia i polityki konsumenckiej John Dalli. Poszło o łapówę jaką maltański przedsiębiorca próbował wyłudzić od szwedzkiego producenta tytoniu „Swedish Match”. Otóż powołując się na Dallego zaoferował on Szwedom takie ustawienie przyszłego unijnego prawa w sprawie tytoniu do żucia wedle ich wskazań. Dymisja komisarza pozwala mieć nadzieję, że kolejne wymysły biurokratów z Brukseli będą mniej surrealistyczne.


Komentarze
Pokaż komentarze