14 września czwórka dzieci z Lubaczowa decyzją sądu trafiła do domu dziecka w Nowej Grobli. Powód: rodzice są zbyt biedni by je wychowywać. To nie żart. Państwo sędziostwo uznało, że (jak pisze Gazeta Wyborcza) „lepszy dom dziecka niż bieda”. Odmiennego zdania jest kierowniczka Miejskiego Ośrodka Pomocy Społecznej w Lubaczowie, ale sąd jej opinii pod uwagę nie wziął: „Pani Agnieszka (matka dzieci – przyp. mój) nie umie gospodarować pieniędzmi. Jest niezaradna, nie pracuje zawodowo. Powinna zajmować się domem, a tego nie potrafi robić. Dzieci skarżą się, że chodzą głodne. Ale od 1 sierpnia zatrudniliśmy asystenta rodziny, który jej pomaga. Uczy prać, gotować, gospodarować pieniędzmi. Ale kurator sądowy we wrześniu złożył wniosek do sądu o odebranie dzieci. Nie dano szansy by sprawdzić, jak rodzina radzi sobie z pomocą asystenta”.
Pominę kuriozalną opinię Wysokiego Sądu na temat tego, gdzie dzieciom będzie lepiej, bo tego nawet skomentować się nie chce: lepszy zimny chów niż dom, biedny co prawda, ale rodzinny. Przypomniała mi się scena z „Sexmisji”, kiedy dzieci pytają Maxa „a co to jest tatuś?”. Czyżby w kultowej komedii Juliusza Machulskiego zawarte było proroctwo? Dzieci jako państwowa własność a rodzice w roli oddelegowanych do opieki funkcjonariuszy? Oczywiście tylko ci rodzice, którzy spełniają warunki i do roli się nadają. Pozostali mogą co najwyżej dzieci płodzić, ale ich wychowaniem zajmą się specjalistyczne ośrodki przygotowujące je do życia w kolektywnym społeczeństwie.
Jednak najbardziej w całej sprawie zastanawia mnie rola tzw. asystenta rodziny. Po jaką cholerę za grube pieniądze zatrudniać urzędników, którzy mają pomóc niezaradnym ludziom skoro owa pomoc i tak jest o kant dupy potłuc, bo sądy (czyli wymiar sprawiedliwości!!!) nawet nie zadają sobie trudu by sprawdzić, czy była ona skuteczna? Odebrać dzieci jest łatwo, wykasować rodzicielską miłość i zniszczyć czyjeś życie można szybko i skutecznie. O wiele trudniej naprawić zło, które się wyrządziło, niejednokrotnie jest to wręcz niemożliwe. Ale tym państwo sędziostwo już sobie głowy nie zawracają, mają kolejne sprawy, muszą rozwiązać problemy tylu ludzi, że na myślenie czasu im nie starcza. Poza tym oni nie są od myślenia, oni są od wydawania wyroków. W imieniu Rzeczpospolitej Polskiej, ma się rozumieć...


Komentarze
Pokaż komentarze (2)