AlexanderDegrejt AlexanderDegrejt
1561
BLOG

Prezydent Kaczyński nadal bruździ. Pośmiertnie.

AlexanderDegrejt AlexanderDegrejt Polityka Obserwuj notkę 6

Dziś odbyły się kolejne ekshumacje ofiar smoleńskiej tragedii, m.in. ostatniego prezydenta Rzeczpospolitej na uchodźstwie Ryszarda Kaczorowskiego. Prokuratura podejrzewa (podobnie jak w przypadku Anny Walentynowicz), że w jego grobie w Świątyni Opatrzności Bożej leży ktoś inny. Przyznaję, że tym razem nie było to dla mnie żadnym zaskoczeniem, burdel zaprezentowany przez rosyjskich śledczych urasta już powoli (w moim odczuciu) do kategorii legendarnych. Zaczynam się nawet zastanawiać, kiedy w polskim grobie odnalezione zostaną całkowicie przypadkowe zwłoki, które w ogóle nie powinny się znaleźć na naszej ziemi. Na przykład jakiegoś syberyjskiego łowcy niedźwiedzi, który zginął w starciu z tropionym przez siebie miśkiem.

Nie jest też dla mnie zaskoczeniem, że pani obecna marszałek a była minister Ewa Kopacz nie próbuje nawet wyjaśnić swoich łgarstw sprzed dwóch i pół roku, kiedy to wychwalała profesjonalizm rosyjskich patologów i Polaków, którzy rzekomo mieli im pomagać. Jak się okazuje ani nie było profesjonalnie, ani nasi nie pomagali, ale to przecież żaden problem a każdy, kto twierdzi inaczej jest zwykłym rusofobem, któremu pojednanie między naszymi narodami kością w gardle stoi. Pojednanie tak pożądane przez rząd miłości Platformy Obywatelskiej a torpedowane przez prezydenta Kaczyńskiego, który swoją wizytą w Gruzji wojnę Kremlowi wypowiedział i nawet po śmierci bruździ przy pomocy oszołomów PiSowskich. Prawdy jakiejś się domagają. Po co komu prawda? Po co komu wiedzieć kogo i gdzie robaki żrą? Przez tą głupią prawdę nikomu nie potrzebną Platformie spada a PiSowi rośnie, widmo IV RP znowu zaczyna majaczyć na horyzoncie a wraz z nim Macierewicz ze swoją spiskową teorią przeczącą, że to sam Kaczyński rozbił samolot by dostać się na Wawel i stać się równym królom. Że o palmie męczeństwa nie wspomnę.

Nie spodziewam się dymisji, przeprosin albo chociaż zwykłego przyznania się do błędu ze strony pani marszałek, premiera czy kogokolwiek siedzącego po platformianej stronie barykady. Sypie się domek z kart, z samych blotek pięknie ułożona piramida bzdur i już widać panikę w oczach rozgrywających. A krupier siedzi sobie w Moskwie i rozdaje kolejne figury i kwicząc z uciechy obserwuje perlące się krople potu na czołach zapadających się coraz głębiej w bagno kretynów, którzy uwierzyli w powrót dobrosąsiedzkich stosunków i wiecznej przyjaźni. Przyjaźni okupionej, jak to zwykle bywało na przestrzeni wieków, ludzką krwią.

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (6)

Inne tematy w dziale Polityka