Warszawska Okręgowa Rada Adwokacka wszczęła postępowanie przeciwko mecenasowi Rafałowi Rogalskiemu, który reprezentował część rodzin ofiar katastrofy smoleńskiej. Jest ono wynikiem skargi, jaką złożył były naczelny prokurator wojskowy gen. Krzysztof Parulski zarzucając prawnikowi „uporczywe epatowanie opinii publicznej nieuprawnionymi ocenami oraz wnioskami związanymi z postępowaniem smoleńskim”. Krótko mówiąc pan generał wściekł się o to, że do ludu pracującego miast i wsi (przypomnę: to ten lud w demokracji dzierży podobno władzę) docierały informacje nieprzepuszczone pierwej przez stosowne filtry. Wcale mnie to nie dziwi, po ostatnich wydarzeniach związanych z pochówkami ofiar tragedii poziom paniki wśród prowadzących „śledztwo” osiągnął apogeum.
Nie chcę być prorokiem w złej godzinie i we własnym kraju ale myślę, że w wyniku tego postępowania mecenas Rogalski stanie przed sądem dyscyplinarnym, który jego winę potwierdzi i zasądzi odpowiednią karę. Ot, swąd do mojego nosa dotarł i wnioskuję z niego, że decyzje w tej sprawie już podjęte zostały a działania, o których piszę to tylko zasłona dymna dla frajerów. Zbyt wiele do stracenia mają wysoko postawione osoby umoczone w śledztwo i samą katastrofę, żeby puścić na żywioł jakąkolwiek problem związany z tymi wydarzeniami. To nie afera korupcyjna w Pcimiu Dolnym (przepraszam wszystkich Pcimian za porównanie), tutaj nie da się wynaleźć nic nie znaczącego kozła ofiarnego a ludzie związani z elitami raczej do tej zaszczytnej funkcji się nie pchają.
Dziwi mnie tylko milczenie mediów i tzw. dziennikarzy. W normalnym kraju na taki numer rzuciliby się wszyscy, począwszy od tabloidowych hien a skończywszy na wybitnych specjalistach z dziedziny prawa i polityki, w końcu sensacja to ich chleb powszedni, bez którego usychają i więdną. W Polsce jest jakoś inaczej. Pismaki, którzy potrafią międlić przez kilka tygodni i zanudzać czytelników (oraz widzów i słuchaczy) matką mordującą własne dziecko głuchną i ślepną natychmiast, gdy na światło dzienne wychodzi afera, w którą umoczeni są ludzie reprezentujący elity władzy. To jak to jest? Relikt minionego ustroju błędów i wypaczeń (nie mylić z błędami i wypaczeniami ustroju obecnego) czy też może ciepłe posadki w maintreamowych redakcjach ważniejsze są od prawdy i przyzwoitości, że o społecznej misji nie wspomnę? Co to za czwarta władza, która w tyłek wchodzi trzem poprzednim? Ot, zagwozdka taka...


Komentarze
Pokaż komentarze (14)