AlexanderDegrejt AlexanderDegrejt
933
BLOG

Mydlenie oczu się zaczęło.

AlexanderDegrejt AlexanderDegrejt Polityka Obserwuj notkę 11

Mydlenie oczu się już zaczyna: „Z nieoficjalnych informacji do których dotarł "Fakt" wynika że Muś przechodził załamanie i miał silne stany depresyjne.” Powodem tego załamania i stanów miała być utrata pracy w zlikwidowanym 36 Pułku Specjalnym i niemożność jej znalezienia w innym miejscu. Między wierszami wyczytać można, że był to również powód powzięcia przez chorążego Remigiusza Musia samobójczej decyzji. Mało wiarygodne zwłaszcza, że funkcjonariusze medialni nieco się pogubili i już w następnej linijce piszą, że mechanik Jak-a 40 przeszedł na emeryturę. To jak to tak: był na emeryturze i wpadł w depresje z powodu braku pracy? Z nudów się powiesił czy może świadczenie głodowe pobierał i dziatek licznych wykarmić nie potrafił? Zdecydujcie się na coś panowie funkcjonariusze, bo zbyt grube nici w tym są i nawet „zawsze wierni” w końcu ścieg dostrzegą.

Jak już wczoraj pisałem nie wierzę w to samobójstwo. Nagle „Fakt” dociera do rzekomego kolegi chorążego Musia ze zlikwidowanego pułku, który potwierdza hipotezę roboczą o załamaniu i depresji. Twardy żołnierz, oficer lotnictwa wiesza się w piwnicy bo będąc na emeryturze nie może znaleźć pracy? Jeżeli cała nasza armia tak wygląda to hipotetyczny wróg atakujący nasz kraj strzelać nie będzie musiał, bo obrońcy ojczyzny wpadną w depresję i sami się gromadnie powywieszają. Bzdura piramidalna. Ktoś najwyraźniej uważa, że społeczeństwo nasze składa się z idiotów, którzy łykną każde łgarstwo byle miało one formę drukowaną. Ten sam „ktoś” sam najwyraźniej popadł w stan depresyjny i nie wie już co zrobić, by prawda o katastrofie na jaw nie wyszła, strach pomieszał mu klepki. Strach to potężna siła, potrafi bardzo szybko rozumnego człowieka przerobić na kompletnego jełopa.

Nie wierzę w samobójstwo, wierzę jednak, że chorąży Remigiusz Muś mógł sam założyć sobie pętlę na szyję. Szantażowany, naciskany, zmuszany do zmiany zeznań mógł uznać, że jedynym honorowym wyjściem będzie zakończenie własnej egzystencji. Nie chcąc stanąć w jednym szeregu z „dorzynaczami watahy” mógł wybrać wisielczy sznur. Jeżeli tak było to jego śmierć i tak pozostaje starannie zaplanowanym morderstwem, zbrodnią plamiącą ręce tych samych ludzi, którzy uznali, że „prezydent gdzieś poleci i wszystko się zmieni”...

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (11)

Inne tematy w dziale Polityka