AlexanderDegrejt AlexanderDegrejt
450
BLOG

W jakim to języku bo ja dalej nic nie rozumiem?

AlexanderDegrejt AlexanderDegrejt Polityka Obserwuj notkę 2

Mam dziś chyba gorszy dzień, bo nic nie rozumiem. Nitroglicerynę szanowne blogowe Koleżeństwo mi wytłumaczyło, za co wdzięczny jestem bardzo, zatem może i ten dylemat ktoś mi z głowy zdejmie. Otóż prof. Paweł Śpiewak w wywiadzie udzielonym Piotrowi Najsztubowi zauważył, że Donald Tusk mówi językiem Jarosława Kaczyńskiego. No a jakim miałby mówić? Kim Dzong Una czy innego Pol Pota? Chociaż przyznaję, że ja też czasem miałem wrażenie, że premier RP mówi językiem Angeli Merkel albo Władimira Władimirowicza, jednakowoż było to tylko wrażenie i nie przywiązywałem do niego wielkiej wagi. Aż tu nagle pan profesor uświadamia mi, że coś w tym jest i jakiś sens posiada...

Chyba żyłem dotąd w błogiej nieświadomości albo zgoła malignie bo żywiłem przekonanie, że tytuł profesora świadczy o pewnej dozie inteligencji albo chociaż jakimś skrawku nabytej wiedzy. Tymczasem jeden z uhonorowanych tym tytułem osobników nie dość, że wyraża zdziwienie iż dwóch obywateli jednego kraju komunikuje się w tym samym języku to jeszcze w poważnej rozmowie wygłasza zdanie, które przygotował chyba na jakiś przegląd kabaretowy: „Nawet jeżeli Tusk z niezwykłą powagą to potraktował, to jednak mamy więcej pytań po tych dwóch latach niż pewnych odpowiedzi. To bardzo wielkie wyzwanie dla rządu, jeżeli się jeszcze weźmie pod uwagę, że to jest tylko jeden z wymiarów narastającego w Polsce konfliktu...” (pogrubienie moje). Zaimek „to” oznacza w tym wypadku katastrofę smoleńską, jednakowoż można pod niego podpiąć dokładnie wszystko (ACTA, wiek emerytalny, podatki, kryzys finansowy, dług publiczny, etc., etc.) i sens wypowiedź zachowa, w związku z czym odniosłem wrażenie, że profesor Śpiewak nauczył się na pamięć jednego zdania i wtłacza je wszędzie o cokolwiek byłby pytany. W dodatku wtłacza bez sensu, bo akurat tak się składa, że premier Tusk żadnej rzeczy nie potraktował z „niezwykłą powagą”. Ze zwykłą powagą też nie.

Pytanie moje brzmi zatem następująco: czy pan profesor w ogóle wie o czym gada, czy też może gada dla samego gadania? Mam też drugie pytanie: w czyim TO jest języku? Bo brzmi znajomo a ni cholery zrozumieć nie mogę. Może to dlatego, że jeszcze dzisiaj nie golnąłem na rozgrzewkę i moje szare komórki nie wspomożone odpowiednią dawką destylaty pracują na pół gwizdka. Albo nawet i na ćwierć...

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (2)

Inne tematy w dziale Polityka