Robi się ciekawie. 20 – 21 listopada Parlament Europejski będzie debatował na temat poszukiwań i wydobycia gazu łupkowego. Krótko mówiąc 754 darmozjadów będzie siedzieć, ględzić głupoty i na pewno wymyślą jakąś głupotę, od której łysy osiwieje a szczerbatemu wylecą zęby – czyli wprowadzą moratorium albo całkowity zakaz poszukiwań i eksploatacji tego surowca. Jest to o tyle prawdopodobne, że Dyrekcja Generalna ds. Środowiska w swoim raporcie uznała działania zmierzające do pozyskania gazu z łupków za szkodliwe, niebezpieczne i wręcz zabójcze dla naturalnego środowiska. Jako że ekologia ostatnimi czasy stała się kneblem, czy wręcz kaftanem bezpieczeństwa krępującym przemysł (zwłaszcza energetyczny) możemy spodziewać się najgorszego – własnego gazu mieć nie będziemy.
Jak nie wiadomo o co chodzi, to zawsze chodzi o pieniądze. Grube pieniądze, które ktoś może zyskać a ktoś inny stracić. Największym rozgrywającym w europejskim biznesie energetycznym jest Rosja mająca w chwili obecnej praktyczny monopol na dostawy surowców energetycznych. I to właśnie nasz sąsiad ze wschodu najwięcej mógłby stracić na łupkach. Stawiam dolary (mogą być euro, ale nie lubię tandetnych walut) przeciwko orzechom, że jej przedstawiciele już od dawna ostro działają w kierunku uchwalenia zakazu wydobycia i poszukiwań. A kto by zyskał? Ano wszystkie te kraje, które na swoim terytorium odkryłyby złoża wystarczające na zaspokojenie swoich potrzeb, a to jest niebezpieczne nie tylko dla Kremla, ale i dla Brukseli. Niezależność energetyczna to jeden z podstawowych składników niezależności w ogóle, a krajom niezależnym bardzo trudno stawiać warunki i wymagania. Imperium spod znaku dwunastu gwiazd wie o tym, boi się tego i zrobi wszystko, by do tego nie dopuścić. A marionetki zwane eurodeputowanymi grzecznie przyklepią wolę imperatora.
Powiem wprost – jeżeli któryś z polskich posłów do PE zagłosuje za wprowadzeniem takiego zakazu czy moratorium uznam go za zdrajcę a jego działanie za godzące w suwerenność i bezpieczeństwo mojej ojczyzny. Uznam go za niegodnego miana Polaka sługusa wrogich państw i obłożę moją prywatną infamią. Nic nie znaczące będzie to obłożenie, które wpływu żadnego mieć nie może, ale dla mojej prywatnej przyjemności wpiszę go na listę osób, na widok których spluwa się ze wstrętem i w żadnym wypadku nie należy im podawać ręki. Spokojnie, nie łudzę się, że kogoś przestraszę czy skłonię do zmiany decyzji. Ale żal sobie wylać mogę i może takich jak ja znajdzie się jeszcze kilku, co sprawi, że poczuję się lepiej i nadzieję na możliwość zmiany tej skretyniałej rzeczywistości odzyskam.


Komentarze
Pokaż komentarze (1)