AlexanderDegrejt AlexanderDegrejt
209
BLOG

Ku chwale postępu!

AlexanderDegrejt AlexanderDegrejt Polityka Obserwuj notkę 2

Politycy Sojuszu Lewicy Demokratycznej po raz kolejny udowodnili wierność tradycjom rewolucyjnym i przywiązanie do propagandy rodem z minionej epoki błędów i wypaczeń. Sekretarz generalny tej partii, Krzysztof Gawkowski, podczas konferencji prasowej w sejmie zrównał dziesiątki tysięcy patriotów biorących udział w Marszu Niepodległości do niemieckich nazistów: „Ostatni raz w taki sposób środowiska faszystowskie demonstrowały w Warszawie w latach 1943 – 1944. Te demonstracje promowały w sposób jawny i czytelny faszyzm”. Nie wiem jakim wykształceniem legitymuje się towarzysz Gawkowski, jednakowoż po jego wypowiedzi wnioskuję, że ukończył (może nawet z wyróżnieniem) słynną Wyższą Szkołę Gotowania na Gazie przy KC PZPR. W innym wypadku wiedziałby doskonale, że w pierwszej połowie lat czterdziestych w Warszawie nie demonstrowali faszyści ale narodowi socjaliści, nie prawica ale skrajna lewica – czyli ludzie ideologicznie zbliżeni raczej do SLD niż do ONR, Młodzieży Wszechpolskiej środowisk konserwatywnych. Ale cóż się dziwić, prawda przecież dla towarzyszy socjaldemokratów nigdy nie miała znaczenia.

Gdyby tylko o łgarstwo chodziło można by wzruszyć ramionami, puknąć się ewentualnie w czoło i przejść nad durnotą do porządku dziennego nie zaprzątając sobie nią głowy. Niestety, Sojusz Lewicy Demokratycznej zamierza wystąpić z wnioskiem o delegalizację Obozu Narodowo Radykalnego i Młodzieży Wszechpolskiej uzasadniając to... propagowaniem przez te organizacje totalitaryzmu. Kiedy to usłyszałem przypomniało mi się przysłowie o kotle i garnku, chciałem je przytoczyć nawet, jednak uznałem, że nie pasuje. Bo tak naprawdę jedyną liczącą się partią w naszym kraju, która propaguje totalitaryzm jest SLD właśnie wywodzące się bezpośrednio z Polskiej Zjednoczonej Partii Robotniczej, jedynie słusznej przewodniej siły, która poza nazwą nie zmieniła niczego ze swojej dawnej retoryki a w słowach towarzysza sekretarza zaplutego karła reakcji – cała reszta była żywcem wyciągnięta z przemówień „wielkich mzimu” lat pięćdziesiątych. Nie było też ani słowa o masach pracujących, ale to temat niepopularny zwłaszcza po drobnej korekcie kolorystycznej jaka dokonała się na lewicy – czyli po zastąpieniu rewolucyjnej czerwieni tęczą.

Na dobrą sprawę powyższa propozycja mogłaby sama w sobie posłużyć za uzasadnienie wniosku o... delegalizację SLD jako partii dążącej do totalitaryzmu i powrotu czasów słusznie minionych, w których wszyscy nie wyznający jedynie słusznej linii ideologicznej mogli siedzieć albo cicho, albo w więzieniu. Na szczęście żadnemu z „faszystów” spod znaku ONR czy MW nie przyszło takie rozwiązanie do głowy, ale wedle lewicy na tym chyba właśnie polega totalitaryzm: na tolerancji odmiennych poglądów, szacunku dla tych, z którymi się nie zgadzamy i wymianie argumentów z politycznymi przeciwnikami. Zaiste, straszny to ustrój, należy go czym prędzej zlikwidować zastąpiwszy linią monopartyjną z przewodnią rolą SLD. Ku chwale postępu!

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (2)

Inne tematy w dziale Polityka