Mija dziś piąty roczek odkąd Donald Cudotwórca (złośliwi wolą określenie „cudak) wstąpił na fotel premiera. W związku z tą niezwykłą rocznicą przypomniał mi się stary dowcip, jak to pani w szkole pyta Jasia:
- Co zrobił Władysław Łokietek po wstąpieniu na tron Polski?
- Usiadł – odparł Jasio bez namysłu.
Donald Tusk też pięć lat temu usiadł, w dodatku usiadł pełną gębą co przeczy rozgłaszanej przez malkontentów tezie jakoby premier niczego nie zrobił porządnie. Wiele innych wydarzeń i faktów zaistniałych w świeżo minionej pięciolatce kłam zadaje kubłom pomyj wylewanym na głowę najdłużej urzędującego szefa rządu III RP i dowodzi, że wrogowie demokracji i rządów miłości nie cofną się przed niczym by zniszczyć wizerunek człowieka, który niewątpliwie ma wizję i cel a nawet misję.
Weźmy na przykład taki zarzut, podnoszony co i rusz przez polityków opozycji (ostatnio przez Arkadiusza Mularczyka), że w Polsce od czasu objęcia przez koalicję PO – PSL władzy drastycznie wzrosło bezrobocie. Niby prawda to jest, niby racja, ale właśnie przez to „niby” prawda niepełna a jak wiadomo prawda niepełna to pełne kłamstwo jest przecież! No bo bezrobocie istotnie wzrosło, ale wzrosło też zatrudnienie członków i działaczy PO w spółkach i agencjach państwowych. Wzrosła też liczba urzędników czyli zatrudnienie w biurokracji. Skoro rośnie bezrobocie ale równocześnie rośnie również zatrudnienie to bilans wychodzi na zero. Czyli jest idealnie, każdy księgowy to powie, bilans zawsze musi wynosić zero. Przykład ten pokazuje dodatkowo, że premier realizuje hasło wyborcze Platformy: „By żyło się lepiej”, wystarczy zostać członkiem PO i już stopa życiowa w górę skoczy.
Albo inny przykład: autostrady. Nigdy wcześniej nie mieliśmy w Polsce tylu kilometrów dróg tej klasy co za rządów premiera Tuska! A że na niektóre nie da się wjechać (jak choćby na odcinek w okolicach Rzeszowa) z braku węzłów i wjazdów? Przecież wszystkiego naraz zbudować się nie da, najpierw jedno a potem drugie! Rząd obiecywał autostrady i słowa dotrzymał, czy ktoś słyszał kiedyś by premier czy któryś z ministrów mówił o tym, że po autostradach jeździć będzie można? W dodatku taka nieużywana droga nie niszczeje i zaoszczędzi się kupę forsy na remontach! Wszyscy pieniacze wrzeszczący o konieczności cięć budżetowych i oszczędności powinni wziąć to pod uwagę i zamilknąć – premier myśli długofalowo i nawet jeżeli teraz wyda trochę więcej, to potem wyda mniej. Znowu bilans zerowy, czepiać się nie ma czego.
O, jeszcze z innej beczki. Wiek emerytalny i ochrona zdrowia. Co to się porobiło kiedy sejm przyjął ustawę o jego podwyższeniu! Protesty w całym kraju, rewolucja niemal, związkowcy z „Solidarności” posłów w sejmie uwięzili nawet. Idiotyzm! Przecież ogólnie znanym faktem jest to, że polski emeryt nie cieszy się dobrym zdrowiem, że narzeka, po lekarzach wędruje, pieniądze na lekarstwa wydaje i potem na życie mu nie starcza w dodatku w kolejkach wystać się musi jak za cukrem w czasach słusznie minionych. I co? I rząd postanowił problem jednym ruchem rozwiązać. Ludzie na emerytury później pójdą to chorować będą później. Człowiek pracujący na choroby czasu zwyczajnie nie ma i wiadomo – pracodawcy dla chorowitych cierpliwości nie mają i wywalić mogą, a na to mało kto pozwolić sobie może. Jednym słowem naród zdrowszy, NFZ odciążony a i ZUS ulgi doznał niewątpliwej. Posunięcie, rzec można, genialne w swej prostocie.
Na kanwie polityki zagranicznej też w tyle premier nie został. Przyjaźń z Rosją kwitnie (Putin zaopiekował się czule wrakiem naszego samolotu), Niemcy są zachwycone działaniami polskiego rządu (zwłaszcza zgodą na puszczenie rury przez tor wodny świnoujskiego portu), Białoruś współpracę sobie chwali (szczególnie jeżeli chodzi o wymianę informacji podatkowych), Bruksela klepie nas po plecach nas za wspaniałomyślność (miliardy z rezerwy na ratowanie Grecji) a nawet Amerykański prezydent liczy na dalszą, owocną współpracę (i kolejne kontyngenty żołnierzy w Iraku i Afganistanie). Jeszcze parę lat i będziemy jedną z najwierniejszych prowincji europejskiego imperium, federacji nie mającej sobie równych w historii świata. Trzeba tylko zamknąć gęby fanatykom maszerującym z ksenofobicznymi, biało – czerwonymi sztandarami, ale to nie problem. Policja i służby wiedzą co robić a i pieniędzy na inwestycje penitencjarne na pewno nie zabraknie. Pozostaje zatem tylko życzyć Słońcu Peru dalszych sukcesów i jak najdłuższych rządów, by się nie zniechęcał i mężnie prowadził nas ku świetlanej przyszłości w blasku postępu. Wspierajmy naszego premiera a żyć na pewno będzie nam się lepiej. Na tym bądź na tamtym świecie.


Komentarze
Pokaż komentarze