AlexanderDegrejt AlexanderDegrejt
299
BLOG

Śmierć jak lekarstwo. Aborcja terapią na poronienie.

AlexanderDegrejt AlexanderDegrejt Polityka Obserwuj notkę 3

Proaborcyjni lobbyści mają nową męczennicę. Jest nią 31 letnia Irlandka hinduskiego pochodzenia Savita Halappanavar, która na oddział szpitalny trafiła z objawami poronienia a kilka dni później zmarła z powodu sepsy, czyli ogólnego zakażenia organizmu. I to jest właściwie wszystko co jest na ten temat wiadome, reszta to spekulacje, domysły i – nie ma co się krygować – zwyczajne łgarstwa. Tymczasem zwolennicy prawa do aborcji autorytarnie uznali, że kobieta zmarła tylko dlatego, że lekarze w katolickim kraju odmówili jej wykonania „zabiegu” przerwania ciąży. Po co przy poronieniu aborcja tego oczywiście nie powiedział nikt, bo oznaczałoby to utratę świetnego haka propagandowego na obrońców życia.

Jeżeli informacje o poronieniu są prawdziwe to znaczy, że ciąża młodej Irlandki dobiegła końca samoistnie, zatem jej przerwanie sensu nie miałoby najmniejszego. Jedyną czynnością jaką lekarz ginekolog powinien podjąć było oczyszczenie macicy by martwy płód nie doprowadził do zakażenia organizmu. Nie podjął takiej decyzji, nie wiem czy był to z jego strony błąd czy też nie, nie mam danych i sam lekarzem nie jestem, może nie widział takiej potrzeby, może uznał, że organizm sam wydali martwą tkankę, może znalazł inne przyczyny natury medycznej nakazujące wstrzymać się z działaniem. Nie wiem, nie czuję się uprawniony do wyrokowania, jednak jednego jestem pewien – aborcja w tym wypadku była kobiecie potrzebna jak, nie przymierzając, umarłemu kadzidło.

Można być zwolennikiem prawa wyboru, można też być obrońcą życia do upadłego walczącym przeciwko zabijaniu nienarodzonych ludzi, jednak żadna z tych postaw nie zwalnia od logicznego myślenia. Niestety, w tym konkretnym przypadku dramat kobiety i jej rodziny został cynicznie wykorzystany do propagowania tezy, że aborcja jest zabiegiem medycznym ratującym życie. Otóż nie jest. Poza nader rzadkimi przypadkami ciąży pozamacicznej gdzie wyboru praktycznie nie ma, jeszcze się nie zdarzyło by zabicie rozwijającego się w łonie kobiety życia miało korzystny wpływ na jej zdrowie. Ale co tam nauka, co tam medycyna, ważna jest podstawa ideologiczna, według której śmierć jest lekarstwem a życie trucizną.

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (3)

Inne tematy w dziale Polityka