Gdybym był na miejscu prezesa Kaczyńskiego poparłbym wniosek o postawienie samego siebie przed Trybunałem Stanu – to byłaby najlepsza odpowiedź na kuriozalny wniosek złożony w sejmie przez posłów Platformy Obywatelskiej. Reakcja społeczna na taki ruch byłaby tylko jedna – człowiek, który sam siebie stawia przed surowym obliczem sprawiedliwości, który nie próbuje uniknąć procesu nie ma najwyraźniej niczego do ukrycia i winny być nie może i nawet wyrok skazujący (mało realny) tego nastawienia by nie zmienił, co najwyżej poderwałby zaufanie do Trybunału. Ludzie uznaliby po prostu, że wyrok został wydany na zamówienie, co po aferze z prezesem gdańskiego sądu nie zdziwiłoby nikogo. W dodatku proces przed Trybunałem raz na zawsze zakończył by gadanie o naciskach na służby, wojnie wytoczonej przez PiS opozycji i prywatnej vendetcie Jarosława Kaczyńskiego.
Cała ta hucpa z wnioskiem o TS dla Kaczyńskiego i Ziobry jest kolejnym balonem obliczonym na szum w mediach, który ma przygłuszyć sprawy ważne. Po nieudanej akcji z „terrorystą” chcącym wysadzić w powietrze sejm razem z premierem i prezydentem, którą wyśmiała cała niemal prawa strona mediów, trzeba było na szybko wymyślić nowy gwóźdź programu. I wymyślono straszak w postaci wspomnianego wniosku, który miał doprowadzić prezesa PiS do furii i pokazać jaki to z niego niebezpieczny człowiek, żądny władzy satrapa nie liczący się z nikim i niczym, podpalacz kraju, którego trzeba jak najszybciej usunąć w (polityczny) niebyt. Napisałem straszak, bo też niczym innym ten wniosek nie jest, jego przyjęcie przez sejm jest Platformie jeszcze bardziej nie na rękę niż PiS-owi i Solidarnej Polsce. Proces przed Trybunałem Stanu to nie byle rozprawa przed sądem okręgowym, gdzie usłużny prezes grzecznie poczeka na dyspozycje z Warszawy. Po pierwsze wyciągnąłby on na światło dzienne ciemne sprawki ówczesnej opozycji a dzisiejszej koalicji, bo oskarżeni Kaczyński i Ziobro jako prawnicy doskonale wiedzą, że najlepszą obroną jest atak i zdyskredytowanie oskarżyciela. A po drugie Donald Tusk doskonale sobie zdaje sprawę, że nie ma podstaw by obydwu panów skazać a ich wygrana oznaczałaby wzrost społecznego poparcia przekładającego się wprost proporcjonalnie na głosy w kolejnych wyborach. Dlatego idę o zakład, że wniosek upadnie i to głosami samej Platformy Obywatelskiej.
Chyba, że prezes Kaczyński pokrzyżuje te plany głosując wraz ze swoim klubem za przyjęciem wniosku. Stracić nie może niczego, zyskać wszystko, ryzyko minimalne. Czy to zrobi? Nie wiem, ja jestem tylko skromnym blogerem, do prezesa dostępu nie mam i namawiać go nie mogę. Mogę sobie co najwyżej wyobrazić minę Donalda Tuska po takim numerze, minę jedyną w swoim rodzaju i bezcenną. Gdybym był na miejscu Jarosława Kaczyńskiego poparłbym wniosek choćby tylko po to, by tę minę zobaczyć i uwiecznić dla potomnych.


Komentarze
Pokaż komentarze (27)