AlexanderDegrejt AlexanderDegrejt
1115
BLOG

Tajemnicza wiedza Olechowskiego

AlexanderDegrejt AlexanderDegrejt Polityka Obserwuj notkę 5

„Kandydat Platformy Obywatelskiej nie ma kwalifikacji, żeby objąć urząd prezydenta państwa. Są rzeczy, których nie mogę powiedzieć, bo cały czas obowiązuje mnie tajemnica państwowa. Ale my wiemy niestety o nim rzeczy różne” - powiedział w „Faktach po Faktach” Andrzej Olechowski, jeden z założycieli partii miłości, zepchnięty przez Tuska na boczny tor. Mocne i treściwe wyznanie, tłumaczące bardzo wiele, na przykład strach prezydenta przed popsuciem stosunków polsko – rosyjskich czy jego nagła i wielka przyjaźń z generałem Jaruzelskim, którego zaprosił nawet do uczestnictwa w posiedzeniach Rady Bezpieczeństwa Narodowego. Zastanawiam się też, jakie materiały mają na Bronisława Komorowskiego służby naszych wschodnich przyjaciół skoro zwyczajny były polityk i były (?) tajny współpracownik wie tyle, żeby wprost powiedzieć w mediach mętnego nurtu braku kwalifikacji do rządzenia...

Ale, bądźmy szczerzy, żadnego nowego odkrycia pan Olechowski nie dokonał. Od dawna przecież wiadomo, że prezydent Komorowski do rządzenia państwem nadaje się jak wół do przysłowiowej karety a zaufanie społeczne jakim się cieszy zawdzięcza wyłącznie temu, że nic nie umie i nic nie robi, to i nic nie spieprzy. Problem byłby wtedy, gdyby nagle ogarnął go zapał i postanowił rzetelnie wykonywać swoje obowiązki. Leń nawet na najwyższym stanowisku groźny nie jest, o wiele gorszy byłby nieudaczny pracoholik, cierpiący w dodatku na chorą ambicję zapisania własnej osoby w annałach. Na szczęście ani Donald Tusk, ani Bronisław Komorowski do takowych nie należą i jest to, trzeba przyznać, pewne szczęście w nieszczęściu.

O wiele bardziej interesuje mnie to, co Andrzej Olechowski wie a czego powiedzieć nie może. Lenistwo i głupota jeszcze w tym kraju klauzulą tajności objęte nie zostały, a we współpracę Bronisława Komorowskiego ze służbami minionego reżymu, a tym bardziej z wywiadami obcych mocarstw nie wierzę. I to bynajmniej nie ze względu na jego uczciwość i wrodzoną szlachetność. Powód mojej niewiary jest znacznie prostszy – otóż żadna służba nie weźmie sobie na współpracownika niekompetentnego nieudacznika zdolnego położyć każdą operację. Nieświadoma marionetka, którą można rozgrywać według woli - to tak, jak najbardziej, oficjalny współpracownik – w żadnym wypadku. Dlatego śmiem twierdzić, że były współtwórca Platformy Obywatelskiej i szef wałęsowskiego BBWR za pomocą udawanej wiedzy i tajemniczych min próbuje wrócić na polityczne salony. I tego znacznie bardziej powinniśmy się obawiać niż jakiejś tajemniczej wiedzy o przeszłości PO prezydenta...

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (5)

Inne tematy w dziale Polityka