AlexanderDegrejt AlexanderDegrejt
4573
BLOG

Prof. Bartoś czyli autorytet...

AlexanderDegrejt AlexanderDegrejt Polityka Obserwuj notkę 95

Były dominikanin a obecnie profesor i filozof Tadeusz Bartoś jest klasycznym dowodem na tezę mówiącą, że jeżeli Pan Bóg chce kogoś ukarać to mu rozum odbiera. Ilość idiotyzmów jaką wypowiedział w Radiu ZET do Moniki Olejnik przekroczyła wszystkie możliwe normy, łącznie z tymi unijnymi. A poszło, oczywista oczywistość, o sprzeciw Episkopatu Polski wobec podpisanej ostatnio przez Polskę konwencji przemocowej – któż inny jak nie duchowny, który zdradził swoje powołanie, mógłby być najlepszym ekspertem w sprawach Kościoła?

Ale przejdźmy do konkretów. „Do dziś religia jest inspiracją do okaleczania kobiet, traktowania ich jako gorsze istoty. To są fakty, wiemy to od setek lat.” - mówił pan profesor tonem nie znoszącym sprzeciwu. Przykładów nie podał, bo i po co? Profesor nie jest od tego by operować przykładami i udowadniać swoje racje, ma w końcu tytuł uprawniający go do wyrażania autorytarnych opinii. Ja profesorem nie jestem, ani tym bardziej filozofem, wyręczę zatem pana Bartosia. Otóż w niektórych krajach islamskich i w Afryce (wśród Masajów chociażby) istnieje zwyczaj obrzezania kobiet polegający na wycięciu im zewnętrznych narządów płciowych – łechtaczki i warg sromowych. Zwyczaj okrutny i jak najbardziej godny potępienia, z którym walczyć należy. Ale, na Boga!, żyjemy w Polsce! Tutaj nikt kobiet nie okalecza! I wobec ratyfikacji konwencji przez Polskę protestują biskupi! Tak trudno to zrozumieć? „Najbardziej przykre jest to, że episkopat wie, że dzisiaj w Indiach jest wielki protest przeciw przemocy wobec kobiet. A episkopat protestuje przeciwko konwencji, która ma chronić te kobiety” - mówił dalej profesor Bartoś a ja zacząłem się uważniej rozglądać ciekaw, kiedy pojawi się w zasięgu mojego wzroku zwiewna niewiasta odziana w sari.

Geografię Tadeusz Bartoś oblał, przejdźmy zatem do biologii. „Episkopat uważa, że nie istnieje coś takiego, jak kulturowa definicja płci i domaga się definicji biologicznej. To wyraz pewnej ignorancji”. Zgadzam się, to wyraz ignorancji, ale nie ze strony episkopatu, ale pana profesora. Otóż płeć JEST definiowana biologicznie a pierwszo- i drugorzędne cechy płciowe są podstawą do nazwania kogoś kobietą bądź mężczyzną. Definicja kulturowa wynika z biologicznej, która jest podstawą do określenia ról społecznych. Żeby zostać matką, rodzić dzieci i karmić piersią trzeba spełnić pewne podstawowe warunki, nie wystarczy tylko sobie ubzdurać jak to zrobił pewien poseł, który został posłanką. Genetyki pan nie przeskoczysz, zestaw chromosomów decyduje i nie ma przebacz. Wynika z tego, że oprócz geografii i biologii pan profesor ma również problemy z logiką, co już filozofowi naprawdę nie przystoi – Arystoteles, uchodzący za ojca logiki, przewraca się w grobie.

Ale najlepszy kwiatek zostawiłem na koniec. „Są głosy episkopatu, że można inaczej bronić praw kobiet. Może w Polsce, ale przecież ta konwencja dotyczy ochrony praw kobiet na całym świecie. Polska ma ją podpisać, żeby uczestniczyć w procesie międzynarodowego wpływu na tę sytuację” - powiedział profesor Bartoś. Jak rozumiem jego zdaniem trzeba pod wpływem zewnętrznych nacisków zmienić polskie prawo, żeby wpłynąć na sytuacje kobiet w, na przykład, Kenii? Czy to oznacza, że kenijskie kobiety zostaną automatycznie wyjęte spod kenijskiego prawa i zostaną objęte polską jurysdykcją? Egzamin z prawa międzynarodowego również panu profesorowi najlepiej nie poszedł, może czas zająć się czymś innym? Hodowlą truskawek na przykład, albo zbieraniem grzybów? Bo rola autorytetu ds. Kościoła nie za bardzo mu wyszła... No, chyba że publiczne robienie z siebie idioty to jego nowe powołanie...

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (95)

Inne tematy w dziale Polityka