AlexanderDegrejt AlexanderDegrejt
224
BLOG

Parytety i rewolucja

AlexanderDegrejt AlexanderDegrejt Polityka Obserwuj notkę 3

Dobra wiadomość w poniedziałkowy ranek zasługuje na to, by ogłosić ją światu. Co prawda jest to wiadomość nieco przeterminowana, bo pochodząca z piątku, ale co tam, ja usłyszałem ją dopiero dzisiaj. Otóż w piątek, czwartego stycznia bieżącego roku, Sejm Rzeczypospolitej podjął uchwałę odrzucającą unijną dyrektywę dotyczącą parytetów płciowych w organach spółek. Mówiąc krótko w naszym pięknym kraju to nadal akcjonariusze będę decydować o składzie zarządów i rad nadzorczych a nie wtykające we wszystko swoje wiedźmowate nosy feministki. Co prawda posłowie nie odważyli się powiedzieć wprost, że dyrektywa ta jest debilizmem i zamachem na wolność gospodarczą i suwerenność właścicieli tychże spółek a jedynie uznali, że jest ona sprzeczna z unijną zasadą pomocniczości, ale co tam – grunt, że udało się uratować kawałek normalności. Nie wiem, na jak długo, ale póki co możemy odetchnąć z ulgą.

Oczywiście rzeczone feministki już rozpoczęły swój lament. Wanda Nowicka na ten przykład oskarżyła posłów, że nie mają pojęcia o unijnej polityce równościowej i wspomnianej zasadzie pomocniczości. „Wystarczyło sięgnąć do tekstu Traktatu o Unii i przeczytać jasno i prosto sformułowany art. 5 ust. 3, z którego wynika, że UE podejmuje działania w takim zakresie, w jakim cele zamierzonego działania nie mogą zostać osiągnięte w sposób wystarczający przez Państwa Członkowskie” - pisze na swoim blogu pani Wicemarszałek. Dla mnie te słowa są jasną sugestią, by oddać Polskę pod unijną jurysdykcję bo Polacy sami sobie nie poradzą z osiągnięciem „celów zamierzonego działania”. Nie ma w tym niczego dziwnego, przecież już jakiś czas temu partyjny szef pani Nowickiej wprost postulował zrzeczenie się niepodległości na rzecz unijnych struktur, pani wicemarszałek wpisuje się zatem dokładnie w sposób myślenia i działania noszący wszystkie znamiona narodowej zdrady.

Identyczny sposób myślenia mieli przedwojenni komuniści zrzeszeni w międzynarodówce, uważający państwa narodowe za anachronizm i dążący do światowej rewolucji pod egidą sowieckiej Rosji. Kto wie, czy i dziś nie działa gdzieś jakiś Polrewkom stworzony na wzór organizacji Marchlewskiego, Dzierżyńskiego i Kona (wersja współczesna to zapewne Biedroń, Grodzka, Ryfiński), szykujący nam wyzwolenie spod ucisku. Rzecz to tym prawdopodobniejsza, że syn pani wicemarszałek jest znanym wielbicielem Stalina a jak głosi przysłowie „niedaleko pada jabłko od jabłoni”. Coś w trawie piszczy najwyraźniej, nie ma się jednakowoż czego bać, bo jeżeli wybuchnie to raczej parodia rewolucji pod tęczowymi flagami dowodzona przez zniewieściałych chłopców i krwiożercze feministki a jedyne niebezpieczeństwo jakie nam grozi to takie, że wszyscy pomrzemy ze śmiechu...

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (3)

Inne tematy w dziale Polityka