Do ministra Rostowskiego uśmiechnął się Arthur Laffer. Uśmiechnął się, rzecz jasna, krzywo i rozwalił mu budżet – wpływy z tytułu podatków okazały się o 15 miliardów niższe od zakładanych. Największą porażką okazał się ulubiony podatek pana ministra, VAT, którego zebrać się udało aż o 12 miliardów złotych mniej niż przewidywano. Żeby w ogóle można było budżet zamknąć Jan Vincent Rostowski przeprowadził manewr, za który przeciętny księgowy zatrudniony w dowolnej firmie przez długi czas oglądałby słońce w kratkę – 28 grudnia wydał rozporządzenie przesuwające zwrot VAT na styczeń i całą kwotę jaka została zebrana zaliczył do budżetowych wpływów.
Pal zresztą licho kreatywność księgową ministra, sam siebie do paki nie wsadzi. Mnie fascynuje coś innego: jedyną receptą na kryzys jaką potrafi przedstawić rząd z Donaldem Tuskiem na czele jest podnoszenie podatków i nakładanie coraz to nowych haraczy na obywateli. Tymczasem przykład z VAT-em pokazuje, że jest to droga prowadząca donikąd, droga na której gospodarka rozpędzić się nie może bo co parę metrów stoi na niej bramka poboru opłat. Widzą to wszyscy z wyjątkiem pana ministra, który zamiast zająć się likwidacją przeszkód wymyśla kolejne. Jeżeli tak dalej pójdzie to za jakiś czas, raczej prędzej niż później, wszyscy porzucimy swoje pojazdy i ruszymy poboczem omijając punkty kasowe. Co prawda czas dotarcia do celu znacznie nam się wydłuży, za to podróż przebiegnie spokojniej i taniej. No i nieszczęsny budżet nie zarobi ani grosza i państwo rządzący będą musieli strasznie kombinować skąd wytrzasnąć pieniądze na własne pensje.
Tymczasem na stronie internetowej Zakładu Ubezpieczeń Społecznych możemy przeczytać co następuje: „Działania Zakładu Ubezpieczeń Społecznych w ostatnim roku przyniosły szczególne korzyści polskiej gospodarce, a dodatkowo tworzyły klimat sprzyjający rozwojowi przedsiębiorczości. Tak uznała kapituła prestiżowego konkursu Wektory 2012, przyznając jeden z Wektorów właśnie ZUS-owi”. Nie chce mi się tego nawet komentować, jest to wystarczająco idiotyczne samo w sobie w związku z czym mogę sobie oszczędzić wysiłku umysłowego. Podpowiem tylko Wysokiej Kapitule kolejnego kandydata: Jan Vincent Rostowski zasługuje na wyróżnienie tak samo jak ZUS. I proponuję by kolejna edycja konkursu nieco zmieniła nazwę: „Wektory 2013 im. Bernadra Madoffa” brzmi świetnie i doskonale oddaje ducha imprezy...


Komentarze
Pokaż komentarze (13)