AlexanderDegrejt AlexanderDegrejt
1949
BLOG

Davos, czyli szczytowanie bez Tuska

AlexanderDegrejt AlexanderDegrejt Polityka Obserwuj notkę 5

W Davos zaczęło się szczytowanie. Na 43 Światowym Forum Ekonomicznym spotkali się najważniejsi ludzie świata finansów i polityki, którzy będą radzić, debatować, ustalać, prognozować, itd., itp. Jednym słowem ględzeniu nie będzie końca a ważkich tematów nie zabraknie. Kawioru i szampana zapewne też nie.

Jest w tym radosnym niułsie również pewien przykry zgrzyt. Otóż, niestety, w zacnym tym gronie zabraknie naszego pana premiera Donalda Tuska. Ale spokojnie, bez paniki! Wcale nie o to chodzi, że premier Tusk jest nieważny, co to to nie! Wręcz przeciwnie, jest bardzo cenionym mężem stanu a jego głos będzie słyszalny nawet z oddali. Szef rządu musi pozostać by na miejscu zająć się nie cierpiącymi zwłoki sprawami: „Pan premier ma obowiązki w kraju, jest trochę zmienione posiedzenie Sejmu, bardzo ważne posiedzenie, będziemy bronić pana ministra Arłukowicza” - tłumaczy decyzję swojego pryncypała rzecznik rządu Paweł Graś. Na ministra zdrowia uwzięła się PiSowska opozycja sugerując, jakoby ten nie wywiązywał się ze swoich obowiązków i doprowadził do bałaganu w służbie zdrowia co odbija się na pacjentach. Wszyscy oczywiście wiemy, że to nieprawda, że jest on doskonałym szefem resortu zdrowia mającym na swoim koncie same sukcesy. „Zaoszczędzono miliardy (złotych) z tego tytułu, że ustawa refundacyjna została wprowadzona, dzięki temu te środki nie zostaną w kieszeni pana ministra, tylko zostaną przeznaczone na inne cele związane z poprawą opieki zdrowotnej obywateli” - opowiada rzecznik Graś o sukcesach ministra. Oczywiście to ładnie ze strony Bartosza Arłukowicza, że środki nie pozostaną w jego kieszeni. Rzecznik jednakowoż pominął, zapewne przez roztargnienie, fakt, że te oszczędności zawdzięczamy głównie temu, iż pacjenci nie mogli przez dłuższy czas skorzystać ze swoich uprawnień do refundacji leków, ale to przecież jest zrozumiałe. Dziel i rządź, jak głosi stara, rzymska maksyma czyli komuś trzeba zabrać coś by coś móc dać komuś.

Jednak pomiędzy działaniami pana premiera a szczytującymi w szwajcarskim Davos tuzami tego świata zachodzi korelacja. Głównymi tematami obrad mają być przecież zdrowie, system ochrony zdrowia i ochrona zdrowotna pracowników. Donald Tusk zajął się tymi problemami bezpośrednio, na pierwszej linii frontu, pozostawiając debaty swoim kolegom po fachu, którzy akurat nie mają innych zadań. Jakby to zresztą wyglądało gdyby na Forum przedstawiał swój światły plan reformy służby zdrowia pozostawiając swojego oddelegowanego na ten odcinek oficera bez wsparcia? Wstyd byłby straszny! Jak mógłby potem spojrzeć w oczy milionom pacjentów i tysiącom lekarzy pokładających nadzieje tak wielkie w ministrze Arłukowiczu i jego pracy? Jak mógłby dalej świecić przykładem mając świadomość, że zdezerterował w jednej z najważniejszych chwil, że w decydującym momencie pozostawił swoją armię bez dowództwa? O nie, pan premier Donald Tusk musiał pozostać na miejscu a wszystkie kąśliwe uwagi o jego małym znaczeniu i podrzędnej roli to tylko wroga propaganda, której najwyższy czas powiedzieć: STOP!

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (5)

Inne tematy w dziale Polityka