AlexanderDegrejt AlexanderDegrejt
785
BLOG

Po co Polacy w Mali?

AlexanderDegrejt AlexanderDegrejt Polityka Obserwuj notkę 9

Na najbliższym posiedzeniu rządu ministrowie mają podjąć decyzję, czy do Mali (w ramach misji UE) pojedzie dwudziestu polskich instruktorów. Z wnioskiem o ich wysłanie wystąpił prezydent Bronisław Komorowski, który najwidoczniej tak bardzo zaprzyjaźnił się z Francoisem Hollande, że chce mu pomóc w jego prywatnej wojence i nabić przy okazji kilka punktów u unijnych rozgrywających. Osobiście mam nadzieję, że rząd wniosek odrzuci i nie będzie angażował naszego kraju w bezsensowny konflikt gdzieś w Afryce.

O ile jestem w stanie zrozumieć obecność naszych żołnierzy w Iraku i Afganistanie wynikającą ze zobowiązań sojuszniczych w ramach NATO, tak za skarby świata nie pojmuję po co byśmy mieli pchać się w konflikt, którego jedynym celem jest zapewnienie Francuzom ciągłości dostaw paliwa do ich elektrowni jądrowych. Bo to uran właśnie jest jedynym powodem całej malijskiej draki, a gadki o powstrzymaniu fundamentalistów czy terrorystów z Al Kaidy, którzy zajęli północną część tego kraju mają służyć jedynie uspokojeniu opinii publicznej i nadaniu całej operacji pozoru misji humanitarnej, będącej częścią wojny z terroryzmem. Zresztą już sam fakt, że w Mali nie są zaangażowane siły Paktu Północnoatlantyckiego ale całość firmuje Unia Europejska, w której Francja jest głównym (obok Niemiec) graczem, powinien dać wiele do myślenia. Owszem, Amerykanie wzięli w tym wszystkim udział, jednak też nie jako kraj natowski tylko w ramach prywatnej pomocy, za którą niewątpliwie wystawią słony rachunek.

Dlaczego zatem w tę drakę mają być wciągnięci Polacy? Cóż, głównym powodem jest pycha naszych włodarzy, którzy koniecznie chcą być postrzegani jako jedni z tuzów europejskiej polityki. Bronisław Komorowski, Donald Tusk i reszta tej zgrai koniecznie chcą się wbić do elit UE zupełnie nie biorąc pod uwagę interesu naszego kraju. I nawet, gdyby polski kontyngent składał się jedynie z babci klozetowej czyszczącej latryny we francuskim obozie oni gromkim głosem oznajmili by światu „braliśmy udział w wojnie z terroryzmem” całkowicie ignorując fakt, że to tylko klasyczny przykład zabezpieczania kolonii i dostaw surowców energetycznych. Parcie do zaszczytów rzuciło im się na mózgi, na co nic poradzić nie możemy. Aż do następnych wyborów...

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (9)

Inne tematy w dziale Polityka