Alex_Disease Alex_Disease
776
BLOG

Upadek popu

Alex_Disease Alex_Disease Kultura Obserwuj notkę 49

Właśnie wysłuchałem czegoś co mianowane jest polskim przebojem lata tzn piosenki "Buena" w wykonaniu zespołu Blue Cafe. Wysłuchałem tego, obejrzałem wideoklip i naszła mnie smutna refleksja. Nie, nie że to kolejna, polska, swojska chała obliczona na najbardziej prymitywne gusta. Ten kawałek spełnia wszelakie światowe normy tego co się dzisiaj promuje i to zarówno wykonawczo jak i produkcyjnie.

Więc nie chodzi w tym wypadku o polską bylejakość, a raczej o brak wyrazu, brak charakteru, w końcu staranie się by upchnąć w jednym kawałku wszystkie możliwe trendy panujące w światowej muzyce pop. Nie zabrakło zatem nowoczesnego popu z niemal zerową melodyjnością, przewidzianego na zmysłową interpretację przez wokalistkę, nie zabrakło elementów latynoamerykańskich które na dobre zakorzeniły się w popie od czasu wielkiego międzynarodowego sukcesu Rickyego Martina, nie zabrakło w końcu rapu bez którego dzisiejszy przebój pop byłby niekompletny, a co gorsza mało światowy. Bowiem już tak sobie ustalono w dobie poprawności politycznej że na jeden światowy przebój przypada jeden rapujący Murzyn. Tym samym odarto autentyczny czarny rap ulicy z wiarygodności, choć to już temat na zupełnie inną dyskusję.

Powstało coś dla wszystkich i dla nikogo, zupełnie niepotrzebna rzecz, która po sezonie zostanie zapomniana jak setki przebojów wcześniej. Bo na tym to moi drodzy polega. To jest produkt przewidziany na sezon. Prawdziwa sztuka zdaje próbę czasu i jeśli coś jest autentyczne to się obroni nawet po latach. I nie chodzi tutaj wyłącznie o ambitniejsze muzycznie formy bowiem do dziś w radio możemy usłyszeć proste kawałki pop, niekoniecznie wielkich gwiazd jak powiedzmy "Come On Eileen" z 1982 roku, wielki przebój Dexys Midnight Runners (kto dziś o nich pamięta?) czy hit z 1981 roku "Down Under" szkocko-australijskiej grupy Men At Work.

W dzisiejszych czasach liczy się przede wszystkim pozerstwo, bo o ile w latach 80 szła za pozerstwem jakaś głębsza artystycznie myśl o tyle w tej chwili nic już z tamtej idei nie pozostało. Co smakowitsze kąski są zresztą obecnie przetrawiane przez gnuśnych gwiazdorów, którzy na czyichś przebojach chcą podtrzymać swoją gasnącą sławę (Ronan Keating profanujący stary przebój Cyndi Lauper "Time After Time").

Oglądając ten teledysk Blue Cafe naszła mnie jeszcze jedna refleksja. Kiedyś gitara elektryczna służyła do tego by wymiatać na niej nieziemskie solówki, no a w formie minimum żeby robić choć trochę zamieszania. Dlatego gwiazdy pop korzystały z niej rzadko, a jeśli już to faktycznie było ją słychać. Dzisiaj służy ona gwiazdorom pop głównie do pozowania, bowiem to zawsze fajnie wygląda ale już zagranie na niej niekoniecznie dobrze brzmi dla uszów wychowanych na dzwonkach z telefonów komórkowych. Jakie czasy taka muzyka chciałoby się rzecz.

na koniec coś ze starych dobrych czasów.

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (49)

Inne tematy w dziale Kultura