Alex_Disease Alex_Disease
883
BLOG

Nergal między młotem prawa, a kowadłem rozsądku

Alex_Disease Alex_Disease Kultura Obserwuj notkę 55

Sąd rejonowy w Gdyni uniewinnił Adama Darskiego vel Nergala za czyn jakiego dopuścił się podczas koncertu cztery lata temu w gdyńskim klubie Ucho. Jak wiemy Nergal podarł Biblię nazywając ją "księgą kłamstw", a jego fani ponoć spalili pozostałości po księdze.

Na wstępie chciałem zaznaczyć, że nie popieram niszczenia żadnych książek. Takie działanie uważam za prymitywne i kojarzone z mało chlubnymi eventami z historii tej nowszej jak i starszej. Naziści palili niewygodne dla siebie książki, władze USA po dziś dzień niszczą niektóre publikacje jak choćby "Operation Dark Heart" książka o operacji militarnej w Afganistanie, że już o wybrykach Ku Klux Klan nie wspomnę.

Nawet instytucja na którą powołują się dzisiaj ludzie oskarżający Nergala miała w swojej historii Indeks Ksiąg Zakazanych, a ile tytułów nie poznaliśmy przez nadgorliwe działania duchownych pozostanie tajemnicą po wsze czasy.

Książek nie należy się bać, książek nie należy niszczyć, do książek jednak trzeba podchodzić z odpowiednim dystansem. Zawsze śmieszy mnie stwierdzenie, że Biblia może mieć wpływ na negatywne zachowanie ludzi, gdyż jest w niej sporo okrucieństwa. Jeśli ktoś ma skłonności zamordystyczne to nawet po lekturze książki telefonicznej zacznie mordować. Należy jasno i wyraźnie określić prawo, które stawia na wolność i odpowiedzialność.

I właśnie jeśli chodzi o ten stosunek prawny, dobrze się stało że Nergal został uniewinniony. Jeśli przemyśli swoje działanie w kategoriach jakie wyżej opisałem, może dojdzie do wniosku że zachował się sekciarsko i mało poważnie no chyba że chodziło mu jedynie o samą prowokację, bo to pewnie dla gawiedzi zgromadzonej na koncercie było czymś czadowym i tak właśnie rozumiany jest przez nich satanizm.

Sprawa wygląda absurdalnie jeśli przyjrzeć się jej kierując uwagę na oskarżających. Żadna z tych osób które wnosiły akt oskarżenia nie była na koncercie Behemotha i nikt ich tam nawet nie zapraszał. Był to zamknięty spęd dla ludzi o określonym światopoglądzie, a przede wszystkim dla fanów tego rodzaju grania i ci którzy postanowili pójść na ten koncert doskonale wiedzieli co prezentuje sobą Darski i jego zespół.

Nikt z obecnych tam nie miał prawa czuć się obrażonym, bo to tak jakby ktoś udał się na plażę nudystów i narzekał na goliznę. Nie podoba się? Nie słucham, nie oglądam, nie idę zobaczyć na żywo. Ja sam jestem fanem ciężkiego grania, niekoniecznie akurat Behemotha, natomiast do głowy by mi nie przyszło żeby pchać się na koncert czy szukać później nagrań z koncertu w internecie po to żeby zostać obrażonym i móc później składać zażalenia.

To tak jak w tym skeczu: "gdzie jedziecie bracie templariuszu"?

- jadę szukać gdzie obraża się moje uczucia religijne

I tym akcentem zakończmy rozważania nad sensem skarżenia Nergala, który mam nadzieję przemyślał tamten niezbyt rozsądny czyn i wyciągnął odpowiednie wnioski na przyszłość.

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (55)

Inne tematy w dziale Kultura