Profesor spojrzał na salę, która wypełniona była już po brzegi młodymi, ambitnymi i otwartymi na świat słuchaczami. Jeszcze tylko łyk niegazowanej wody mineralnej i można rozpoczynać.
"Zbrodnią jest to pisać. Zbrodnią jest myśleć słowami, którymi nie myśli nikt inny i zapisywać je na papierze, którego nikt inny nie powinien zobaczyć" - przeczytał wykładowca, po czym podniósł głowę znad książki i spojrzał na salę. Nie wszyscy zdawali się słuchać lecz on bez słowa komentarza wrócił do tekstu.
I kiedy coraz bardziej się weń zagłębiał milkły wszystkie szepty, sala wydawała się słuchać z uwagą.
"Nad bramami Pałacu Rady Świata wyryte są w marmurze słowa, które sobie powtarzamy, gdy jesteśmy kuszeni do zła. "Jesteśmy jednym we wszystkich i wszystkim w jednym. Nie ma ludzi a tylko wielkie MY"
Paru młodych kontestatorów się uśmiecha. Jakaś dziewczyna robi zamyśloną minę. Profesor brnie dalej.
"Zabronione jest być nieszczęśliwymi. Gdyż jak nam wyjaśniono, ludzie są wolni i ziemia należy do nich, i wszystkie rzeczy na ziemi należą do wszystkich ludzi, i wola wszystkich ludzi razem jest dobra dla wszystkich, więc wszyscy ludzie muszą być szczęśliwi."
Uśmiech powoli zaczynał znikać z twarzy młodych zbuntowanych, gdyż zaczęli zdawać sobie sprawę, że ich bunt jest tylko jedną z wersji akceptowalnej społecznie postawy. A profesor czytał...
"To co nie jest robione wspólnie nie może być dobre" powiedzieli Międzynarodowy 1-5537. "Wielu ludzi w Domach Uczonych miało w przeszłości dziwne nowe pomysły", powiedzieli Solidarność 8-1104, "Jednak kiedy większość ich braci Uczonych głosowało przeciwko nim porzucili je. Tak muszą zrobić wszyscy".
Twarze na sali poczerwieniały. Widać było wschodzącą złość, która paliła od wnętrza i nie mogła zostać ugaszona żadnym kolejnym słowem płynącym z ust profesora. A ten po prostu czytał...
"To moja wola, a wybór z mojej woli jest jedynym wyrokiem jaki muszę uznawać. Dużo słów zostało mi użyczonych, niektóre mądre niektóre fałszywe, ale tylko dwa są święte: "Ja chcę""
Po czym przerwał i podniósł głowę znad książki. Wszyscy słuchali w skupieniu, a oczy ich płonęły nieopisaną złością.
"To moja wola, a wybór z mojej woli jest jedynym wyrokiem jaki muszę uznawać. Dużo słów zostało mi użyczonych, niektóre mądre niektóre fałszywe, ale tylko dwa są święte: "Ja chcę""
i dalej
"Słowa "My" bowiem nie wolno nigdy wypowiadać, chyba że z własnego wyboru i na drugim planie. Słowo to bowiem nie powinno nigdy być w duszy człowieka najważniejsze, gdyż staje się wtedy potworem, korzeniem wszelkiego zła na ziemi, źródłem wszelkich tortur i nieopisanego kłamstwa." - grzmiało na sali.
Młodzi, oczytani, otwarci na świat i ambitni siedzieli tłumiąc złość. Czerwone twarze stłoczone w jednej sali. Czerwone i zagniewane. Czerwone niczym rewolucja bolszewicka. Czerwone niczym burak. Buraczane twarze płonące we wtorkowe popołudnie.
"Za wolność Człowieka. Za jego życie. Za jego honor. A tutaj na portalu mojej twierdzy wyryję w kamieniu słowo, które ma być mym drogowskazem i sztandarem. Słowo, które nie zginie nawet wtedy, gdy my wszyscy padniemy w boju. Słowo, które na tej ziemi nigdy zginąć nie może, gdyż jest jej sercem i chwałą. Święte słowo: "EGO"" skończył profesor.
Sala milczała. Upokorzone umysły w milczeniu przyjmowały do siebie prawdę, której nigdy nie chciały zaakceptować. To oni byli inteligentni, to oni byli nośnikiem prawdy i wiedzy wszelakiej, oni w swoim świecie równości i tolerancji. I ten świat, ten ich świat został im przedstawiony w sposób urągający człowieczej dumie, nie bliżej nieokreślonemu człowieczeństwu. Obnażeni i wyśmiani. W taki spokojny dostojny sposób, w sposób na jaki tylko oni zdawało się mają monopol. Ich przekonanie zaczęło się chwiać. Ale niektórzy wychodząc z sali buczeli pod nosem "faszysta", "skrajna prawica". I oni w swej złości zaczęli się upodabniać do tych, z których kiedyś się śmiali czyli religijnych fanatyków. Bo tak to już jest moi drodzy, fanatyzm niejeden ma kolor. Ten buraczany od zawsze należał do "lewicowych intelektualistów".
Pogrubione cytaty pochodzą z noweli Ayn Rand pod tytułem Hymn (1938)




Komentarze
Pokaż komentarze (32)