94 obserwujących
484 notki
641k odsłon
437 odsłon

Ekologizm to zjawisko bardzo niebezpieczne

W
W
Wykop Skomentuj17

Na portalu salon24.pl, w dyskusji pod umieszczonym tam artykułem: 

Abp Jedraszewski o Grecie Thunberg: Ekologizm to zjawisko bardzo niebezpieczne 

bloger Slej2, 25 grudnia 2019 o 17:29, napisał i powtórzył we własnej publikacji:

Czy Kościół w Pol­sce nawróci się na ekologizm?

wystawionej 2.lutego'20 w portalu Salon24.pl:

„Z doświadczenia wiem, że jeżeli chcę mieć miły dom, samochód, cokolwiek, to muszę o to dbać. 
Jak chcę aby moja planeta ziemia była miejscem przyjaznym i miłym, to też muszę o nią dbać.
Niestety warchoł tego nigdy nie zrozumie i wchodzi ci w gumiakach z gnoju do mieszkania, zostawia syf, a gdy go upomnisz, krzyczy że go napadłeś. Warchoły zawsze będą warchołami.”

Uderzyło mnie to rozumowanie blogera Sley2. Poddajmy je analizie!

Pierwsze jego stwierdzenie jest racjonalne.

Drugie - też. O nasze środowisko i również o całą naszą ziemię powinniśmy bezustannie dbać. Sley2 rozumuje podobnie jak chyba większość ludzi. 

Przyjrzyjmy się tematowi dokładniej! 

Co to jest „dbanie o planetę”? W pierwszej kolejności powinno nim być sprzątanie z ziemi wszelkich zanieczyszczeń własnych i przybyłych do nas zza granicy. 

Coraz więcej mówi się o zanieczyszczeniu ziemi plastikiem. Spo­wo­do­wa­ły je głó­w­nie działania kon­cer­nów COCA i PEPSI
  oraz firm je naśladujących, które z powodów „eko­no­micznych”, zamiast na­po­je - jak dawniej - wlewać w zwrotne butelki szklane, od 1995 leją je do bu­te­lek plas­ti­ko­wych. Ta­kiemu zaśmiecaniu naszej ziemi plastikiem Polska powinna zdecydowanie się przeciwstawić. Fi­r­my COCA i PEPSI oraz naś­la­du­ją­ce je inne firmy należy zwalczać tak, jak in­nych win­nych zaś­mi­ece­nia ziemi - zwła­sz­cza, że obecnie niemal każdy napój jest oferowany w butelce pla­s­ti­ko­wej. Nie­któ­re na­po­je pakuje się w karton, metal lub szkło - niestety butelki z plastiku w polskich sklepach dominują. 

Nie zauważa się by Ekologiści intensywnie i skutecznie przeciwko temu protestowali. 

Stałe odpadki leżące na gruncie lub zanieczyszczenia krążące w atmosferze blisko gruntu jak spaliny z aut lub z domowych pieców, to nie jedyne ani nie naj­groź­niej­sze za­nie­czysz­cze­nie ziemi. Dużo gor­sze są za­nie­czysz­cze­nia py­ło­we. Bar­dzo szkodzą tu samoloty, zwła­sz­cza niemieckie z powodu ich du­żej liczby i prze­miesz­cza­nia się od strony do­mi­nu­ją­cych ku nam wia­t­rów. Silniki lotnicze emitują pro­du­kty spa­la­nia zawierające po­wa­ż­ną ilość toksyn. 

Pierwsze badania naukowe w tym zakresię rozpoczęto pod koniec lat 80. XX wieku, je­d­nak nie pod­ję­to stosownych kro­ków prawnych, które mogłyby temu prze­ciwdziałać.

Spaliny lotniczych silników turboodrzutowych zawierają szkodliwe dla ludzi (NOx) - tlenki azotu, (SOx) - tlenki siarki, (CO) - tlenek(!) węgla, (HC) - węg­lo­wo­do­ry, (UHC) - niespalone (Unburned) węg­lo­wo­do­ry. Związki te, w wyniku dalszych reakcji fotochemicznych przebiegających w at­mo­s­fe­rze, po­wo­du­ją szereg niekorzystnych zjawisk: kwaśne deszcze, smog fotochemiczny, zwiększenie stę­że­nia ozo­nu troposferycznego, itp. 

Groźnym dla ludzi jest to, że silniki lotnicze emitują pyły respirabilne - to znaczy docierające bez­poś­red­nio do dróg oddechowych: PM10(cząstki mniejsze niż 10µm) i PM2,5(cząstki mnie­j­sze niż 2,5µm), które absorbują na swojej powierzchni liczne związki kancerogenne (m.in. wie­lo­pie­rś­cie­nio­we węg­lo­wo­do­ry aromatyczne) oraz metale ciężkie, kumulując je w ludzkim or­ga­niz­mie. Szcze­gól­nie nie­bez­piecz­ne są bardzo małe cząstki PM2,5, które docierają do pęcherzyków płuc­nych i do krwi wy­wo­łu­jąc choroby alergiczne, ataki astmy i nowotwory (WHO 2006). 

Wy­so­kie stężenia PM2,5 i ozonu troposferycznego emitowane przez samoloty w obszarach za­bu­do­wa­nych powodują, że każ­de­go roku na świecie przedwcześnie umierają tysiące ludzi miesz­ka­ją­cych blisko lotnisk. 

CAŁA WARSZAWA ULO­KO­WA­NA JEST W PRO­MIE­NIU 20 KM OD LOTNISKA. 

Lotnictwo wprowadza do środowiska dużą ilość tlenków azotu i tlenków siarki. W wy­ni­ku wzra­sta­ją­cej zawartości NyOx w atmosferze spowodowanej emisją tych tlenków przez silniki lot­ni­cze wzrasta stężenie ozonu troposferycznego O3, wywołującego dysfunkcje układu od­de­cho­we­go ludzi i za­kłó­ce­nia w fotosyntezie roślin. 

Ekologiści na to nie zwracają uwagi. 

Toksyczne emisje pochodzące z budynków stojących na grucie, emisje z pojazdów poruszających się przy po­wie­rz­ch­ni ziemi lub z samolotów lecących poniżej pułapu 7..10 km - wszystkie lub po­wa­ż­na ich część wraz z desz­cza­mi rozprasza się na gruncie tak, że w znacznym stopniu mo­gą się one zn­e­u­tra­li­zo­wać. Nie­ste­ty, obecne sa­mo­lo­ty komunikacyjne latają znacznie po­wy­żej 10 km, nawet prze­wyż­sza­ją pułap 15 km. Tam chmury deszczowe nie sięgają.

Wszystkie to­k­sy­ny emi­to­wa­ne przez sa­mo­lo­ty na tych wy­so­koś­ciach po­zos­ta­wać będą w atmosferze wiecznie. 
EKOLOGIŚCI TYM SIĘ NIE INTERESUJĄ. 

Ekologiści są dla życia ludzi poważnym zagrożeniem, bo ich wrzaskliwa walka z CO2 odwraca uwa­gę od trucizn, jaką w powietrzu jest przede wszy­s­t­kim TLE­NEK WĘ­G­LA - czad, który co roku zabija około ty­sią­ca Po­la­ków. 

Ekologiści kła­mią, że szkodliwym - a nie­kie­dy u nich sły­chać że tru­ją­cym - gazem jest DWU­TLE­NEK WĘG­LA. Mylą się bardzo, bo

Wykop Skomentuj17
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Rozmaitości