Wyzwania
Jeśli kiedykolwiek zauważysz, że jesteś po stronie większości - powstrzymaj się i dobrze nad sobą zastanów. Mark Twain
99 obserwujących
490 notek
650k odsłon
  2522   6

Rok 1920 wspomniany przez mego Ojca

Z lewej kpt Kostek Biernacki d-ca batalionu zapasowego 22 siedleckiego p.p. Z prawej Wincenty Kobyliński (fot. zasoby własne -> wikipedia)
Z lewej kpt Kostek Biernacki d-ca batalionu zapasowego 22 siedleckiego p.p. Z prawej Wincenty Kobyliński (fot. zasoby własne -> wikipedia)

Mój Ojciec, rocznik 1898, oczytany w Sienkiewiczu i książkach z historii, nasłuchawszy się wspomnień sąsiada co za udział w Powstaniu Styczniowym spędził kilkadziesiąt lat zesłania na Syberii, od pamiętnego 11 listopada 1918 zapragnął wstąpić do wojska. Jednak nie mając wymaganych 21 lat nie mógł sam się zgłosić. Na szczęście miał o 10 lat starszego brata, mającego staż oficerski w wojnie z Niemcami najpierw w armii rosyjskiej a od 1917 roku w I_Polskim Korpusie dowodzonym przez jenerała Józefa Dowbor - Muśnickiego w Bobrujsku, odznaczonego przez Dowbora za udział w starciu z bolszewikami. Stryj Stanisław w Wolnej Polsce dowódca I batalionu liniowego 22 p.p. w Siedlcach, wyprosił zgodę rodzica na służbę wojskową najmłodszego syna i zapisał go do szkoły podoficerskiej 22 p.p.

Oto jak wspomina te czasy mój Tata.

Z pobytu w szkole podoficerskiej zapamiętałem sobie fakt, że w ostatki było dość głodno i postno, ale za to w środę popielcową na obiad dali kapuśniak na mięsie. Oburzony takim postępowaniem wylałem zupę pod płot i na obiad wypiłem szklankę mleka w sklepie i zjadłem bułkę. Jednego razu zbuntowaliśmy się i nie jedliśmy obiadu, bo dali nam wodę zaprawioną mąką. Za to, w nocy dowódca pogonił nas na karne ćwiczenia po śniegu i komenderował: biegiem marsz, padnij, powstań i czołgaj się. Początkowo myśleliśmy, że to nie karne ćwiczenia, tylko idziemy bić żydów do miasta, ale gdy zauważyliśmy, że skręcamy w lewo, zamiast do miasta w prawo - złudzenie rozprysło się. W drodze powrotnej do koszar d-ca ppor Krauss zawezwał mnie do siebie i zapytał czy mogę mu wskazać na niebie Wielką Niedźwiedzicę, o czym nam mówił na wykładzie. Gwiazdy te zawsze wskazują północ. Ja nie wiedziałem po czym można gwiazdę północną poznać, ale wtedy d-ca objaśnił nam i zapamiętałem sobie do śmierci jak wygląda wóz Wielkiej Niedźwiedzicy i gwiazda Polarna.

Szkoła podoficerska trwała od 14.I do 8.III.1919r. Po zakończeniu kursu odbywały się egzaminy Gdy przyszła kolejka na mnie i odpowiadałem przy tablicy ze znaków konwencjonalnych na mapie, wówczas wszedł nagle kpt. Biernacki-Kostek d-ca B.Z. 22 p.p. i zaczął mnie egzaminować. Odpowiedziałem na jego pytania dobrze. Z ćwiczeń polowych egzamin odbywał się następnego dnia w terenie. Jako najwyższy wzrostem byłem przeegzaminowany jeden z pierwszych. Wtedy przyjechali do nas ppłk. Ernst - dca garnizonu i kpt Kostek Biernacki. Zaczęli nas egzaminować od początku. Kazano mi wydawać różne komendy Bolkowi Dziewulskiemu, a następnie jemu mnie. Egzaminy wypadły dobrze. Ja i Bolek Dziewulski i trzech st. szeregowców po egzaminach zostaliśmy mianowani kapralami i kilku st. szeregowcami, a reszta bez szarży zostali instruktorami.

Po egzaminach odbyło się przyjęcie w lokalu Koła Polek przy ul. Kilińskiego. Tam odczytano nasze nominacje i odbyła się popijacha z wódką. Bractwo się popiło i po wyjściu na ulicę d-ca nie mógł nas zebrać w kolumnę. Jakiś żandarm wtrącił się do nas, że szkoła podoficerska nie potrafi stanąć na zbiórkę. Za tę uwagę dostał po zębach, a my wróciliśmy marszem w kolumnie rozciągniętej do koszar. Niektórzy chorowali, bo za dużo wypili wódki.

Przydział dostałem po skończeniu szkoły do 3-ciej komp. zap. 22 pp jako kapral instruktor, gdzie pełniłem funkcję sierżanta liniowego kompanii. Przez 3 tygodnie czekaliśmy na rekrutów, których wzięto z poboru (1898 rocznik). Był to mój rocznik. Gdybym nie wstąpił wcześniej na ochotnika, to po kilku miesiącach znalazłbym się w wojsku jako poborowy rekrut, a tak byłem już wtedy kapralem - instruktorem w kompanii.

Dowódcą 3 kompanii B.Z. 22 pp był ppor. Bolesław Wścieklica. Funkcję szefa kompanii pełnił plut. legionista Przepiórka. Pierwszych rekrutów ćwiczyliśmy jako jeszcze mało doświadczeni instruktorzy, ale jakoś nam szło dobrze.

W karnawale 1919 wychodziła za mąż moja cioteczna siostra Stefa Czarnocka ze Strus. Pojechaliśmy na wesele obaj z bratem Stanisławem wojskowymi końmi. Dumny byłem jak paw, że ja już jestem wojskowy i mam szarżę kaprala. Powodzenie miałem duże. Wszystkie panny, a było ich dużo, wolały tańczyć z żołnierzem polskim niż z cywilem. Wytańczyłem się za wszystkie czasy, aż koszula na mnie była mokra. Panna Ostrowska tak była nam rada w zabawie, że koniecznie chciała z nami pojechać. Wzięliśmy ja do bryczki aż do Krześlina, ale jej chciało się z nami dalej jechać. Ledwo ją zostawiliśmy w Krześlinie, bo tam mieszkała ale ona chciała jechać z nami do Siedlec. Wiadomo wojskowi mają u niewiast wielkie powodzenie.

Z 3-ciej kompanii zostałem przeniesiony w końcu maja 1919r do kompanii 1-ej. Dowódcą tej kompanii był mój instruktor obecnie ppor Wiesław Jelita Kosarzewski legionista. Dostał on nasze [nieczytelne]..... i za kilka dni z datą 31 maja 1919r. zostałem mianowany plutonowym. Tu czułem się dobrze bo ppor Wścieklica uważał, że za krótko służę, żeby mnie podać do awansu. W miesiącu sierpniu już byłem przedstawiony do awansu na sierżanta, ale mój brat jako z-ca dowódcy batalionu sprzeciwił się temu, bo się obawiał, żeby nie posądzili go o to, że ja awansuję dzięki poparciu brata. Wskutek tego musiałem czekać na sierżanta aż do sierpnia 1920r.

Lubię to! Skomentuj14 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Kultura