Zdumiony słucham słucham i słucham uzasadnienia wyroku w sprawie Kaczyński - Komorowski. Z góry informuje, że z żadną ze stron tego procesu nie jestem związany i na żadnego z Panów będących Stronami nie zagłosowałem.
Opierając się na mojej skromnej znajomości prawa wiem, że wyrok w sprawie sędzia wydaje dopiero po zakończeniu postępowania sądowego, które następuje po ostatnim wystąpieniu strony obwinionej.
Po zdecydowaniu o wyroku sędzia MUSI wyrok uzasadnić. Żeby jednak napisać tekst zbornego, wraz z cytatami, uzasadnienia w takiej objętości jaka jest odczytywana obecnie przez ładną skądinąd sędzinę Małgorzatę Perdion-Kalicką trzeba poświęcić wiele godzin pracy. Objętość tekstu uzasadnienia szacuję na około 30 stron. Nie wyobrażam sobie możliwości pisania tak fachowego tekstu szybciej niż jedną stronę na godzinę. Odczytywany był przez około pół godziny. Tyleż musiała go Autorka przedtem czytać współczłonkom sędziowskiego kolegium.
Stawiam dolary przeciw orzechom, że gdyby jeszcze raz posadzić panią sędzinę tylko z dokumentami sprawy i z aktami prawnymi nie dała by Ona rady nie korzystając z przygotowanego wcześniej przez nią lub przez kogoś innego "gotowca" napisać jeszcze raz tego tekstu w takiej objętości w czasie jaki nastąpił od zakończenia postępowania do rozpoczęcia odczytywania uzasadnienia.
Jedno z dwojga wielce prawdopodobnie zdarzyć się więc musiało: albo pani sędzina napisała uzasadnienie wcześniej niż zakończyła się rozprawa albo uzasadnienie to napisał w przeważającej części ktoś inny. Jedno i drugie, w moim przekonaniu nie jest zgodne z polskim prawem i z etyką zawodową.
Odczytany jako uzasadnienie tekst, dobrze podbudowany argumentacją wygląda jak na dobrym poziomie napisana doktorska dysertacja. Podziwiam geniusz i zdolności pani sędzi. Powinniśmy tempo jego napisania zgłosić do księgi rekordów Guinnessa!




Komentarze
Pokaż komentarze (12)