Lodowcowe Pole
Nie czyńcie Prawdy groźną i złowrogą, Ani jej strójcie w hełmy i pancerze, Niech nie przeraża jej postać nikogo
82 obserwujących
537 notek
1329k odsłon
  1806   0

Dwa noworoczne koncerty i "podwójne życie Weroniki" naprawdę

Koncert Sylwestrowy Filharmoników Berlińskich. Kadr programu TV "Arte".
Koncert Sylwestrowy Filharmoników Berlińskich. Kadr programu TV "Arte".

Rosyjska dusza plus niemiecka perfekcja i mamy gotową receptę na koncert idealny.

I taki koncert zagrała orkiestra berlińskich filharmoników na pożegnanie tego okropnego 2020 roku. Przy pustej Sali koncertowej rozbrzmiała muzyka niebywale poruszająca, zagrana perfekcyjnie pod batutą rosyjskiego dyrygenta o żydowskich korzeniach Kirylla Petrenki.

Repertuar oparty na utworach czterech kompozytorów wypełnił dramatycznie pustą salę koncertową.

Na początek Beethoven z jego „Uwertura Leonora”.

Potem „Concerto de Aranjuez” Joaquína Rodrigo, z gitarowym solistą Pablo Sainz Villegasem. To bardzo znany koncert tego kompozytora i nie muszę go przedstawiać. Słyszałem wiele wykonań tego rozdzierającego serce utworu, w którym ojciec – kompozytor - opłakuje swojego utraconego syna i boleje nad chorobą ukochanej żony. To berlińskie wykonanie zaliczam do jednych z najlepszych jakie słyszałem. Ale nigdy nie słuchałem tego utworu po tylu rozmowach telefonicznych z życzeniami noworocznymi, a w tle przekazujących niezbyt dobre wieści – bo dzwonili też chorzy z pełnymi objawami korona-wirusa i połamani życiowymi trudnościami, wyzwolonymi przez pandemię. 

Kiedy zabrzmiały dźwięki wariacji na temat Bacha brazylijskiego kompozytora Heitora Villa-Lobosa, poczułem niezwykłe wzruszenie. Nie znałem tej kompozycji i zaskoczyło mnie brzmienie orkiestry - potężne, patetyczne i dramatyczne zarazem. To trudny utwór, bo składający się z wielu harmonii i alikwot. Ale o ile alikwoty na hordofonach powstają naturalnie. dzięki rezonansom fizycznym generowanym w samym instrumencie, to orkiestra symfoniczna musi je zagrać z partytury i aby to dobrze brzmiało, potrzeba całkowitej perfekcji.

Petrenko to dyrygent obdarzony niezwykłą charyzmą – taki, który przeżywa każdą nutkę zagraną przez orkiestrę. Wybrał ten utwór i zadedykował go tym, którzy w Ameryce Południowej dotknięci są tragedią spowodowaną światową pandemią. Utwór zaczyna się w 58 minucie koncertu i polecam go Wam bardzo gorąco.

Na koniec nie mogło zabraknąć muzyki Rimskiego-Korsakowa z „Capriccio espagnol”.

W pewnym momencie zauważyłem swoją żonę z komórką robiącą zdjęcia ekranu, która wpatrywała się weń z szeroko otwartymi oczami. Niesamowite, niesamowite – szeptała pod nosem - Alpejski, co ty robisz w orkiestrze? I wtedy i ja oniemiałem z wrażenia, bo na ekranie zobaczyłem siebie, wśród muzyków orkiestry. Idealną kopię, klona, sobowtóra… Jednym słowem - podwójne życie Weroniki na żywo. Zona strzeliła ze dwadzieścia zdjęć muzyka, a ja oniemiały z wrażenia słuchałem koncertu do końca.

Tu link do koncertu: https://www.arte.tv/de/videos/098796-001-A/silvesterkonzert-der-berliner-philharmoniker-2020/



A w Nowy Rok obowiązkowo Koncert Noworoczny z Wiednia.

W tym roku też przy pustej sali, ale z publicznością z całego świata podłączoną liniami internetowymi. Brak tej napuszonej śmietanki towarzyskiej zrobił wiedeńskim symfonikom bardzo dobrze. Dawno nie słuchałem tak dobrych wykonań podczas tego tradycyjnego koncertu.

Prowadzona przez włoskiego dyrygenta Riccardo Mutti orkiestra grała inaczej niż zwykle.

Nie da się ukryć, że Mutti miał zadanie trochę jak orkiestra na tonącym „Tytanicu” i sam powiedział, że: „w tym przerażającym 2020 roku pomyśleliśmy, że nie może zabraknąć koncertu na Nowy Rok, bo byłoby to bardzo złym znakiem”.

Choć repertuar tradycyjnie oparty był na lekkiej muzyce tanecznej, w tym roku nie było słychać „fajerwerków” i wygłupów muzyków, jakie tradycyjnie serwowano podczas wykonań, a które powodowały zachwyt siedzących na widowni snobów. Nie było ich rechotu i nie było „zuklatschu” do ostatniego tradycyjnie utworu, jakim zawsze jest „Marsz Radeckiego”.

I było normalniej, bardziej kulturalnie, bo muzyka jest pewnym sacrum i moim zdaniem największym osiągnięciem ludzkiego intelektu i niedobrze jest, jeśli o udziale w koncercie na widowni decyduje zasobność portfela i pozory. Ta snobistyczna publika była zawsze na tyle nierozgarnięta, że dyrygenci musieli pokazywać, kiedy ma klaskać, a kiedy nie… Było to tragiczno-komiczne  doświadczenie, oglądanie tych zapyziałych dynastii pożal się Boże „melomanów”, niepotrafiących samodzielnie wejść nawet w doklaskiwanie…

Jedyna korzyść z wirusa szalejącego po świecie, że przegnał tę kołtunerię ze świątyni muzyki.

Jak Widzicie u nas Nowy Rok rozpoczął się przepięknym symfonicznym brzmieniem, ale i odkryciem, że na tym świecie jest ktoś niemal w 100% do mnie podobny. I to wrażenie jest niesamowite i magiczne…



Tu link do koncertu: https://www.zdf.de/kultur/musik-und-theater/neujahrskonzert-der-wiener-philharmoniker-2021-100.html




ps. Blogerzy zgłaszają, że wyżej wstawione linki w Polsce są niedostępne. To dla mnie zaskoczenie. Jeśli ktoś ma TV stick Amazona może spróbować wejść na te stacje przez aplikację tych stacji umieszczone  na stronie Amazona TV. 

Lubię to! Skomentuj80 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Kultura