Dziwnie ścisły scenariusz przybrały wydarzenia w tym miesiącu. I niebywale skuteczny dla p.Tuska...
Po miesiącach porażek i wpadek PRowcy PO zabrali się do dzieła...
Najpierw nie dały rady sprawdzone sposoby a'la Lis...Więc zaczęło się od działania V kolumny czyli p. Hajdarowicza(od jego uzgodnienia działania z rzecznikiem rządu) i poprzez wiarygodną dla PiSu gazetę podpuszczono Jarosława Pochopnego...Jak mógł nie ufać obiektywnym dziennikarzom? Niestety chyba w swojej naiwności nie zorientował się, że choćby miał poszlaki to one są niczym przy słowie prokuratorów i zaprzyjaźnionych mediów...(choć osobiście myślę, że jeśli byłoby to coś więcej niż wypadek to nie byłoby to za pomocą trotylu, a oni sami nie daliby rady udowodnić takiego czynu...).Słupki poparcia poszły w górę dla Tuska.
Kolejny tydzień to premiera „Pokłosia” w przeddzień Marszu Niepodległości...i sam marsz, czy marsze. Prezydencki, aby pokazać jak się bawi elyta i w opozycji „faszystowski” marsz organizowany przez narodowców z dziwnie działającymi tajniakami w kominiarkach w tle...Kolejne punkty zdobyte...
Kolejny tydzień to propagandowe nagłośnienie sprzeciwów zniesmaczonych filmem „Pokłosie” i przyklejenie wszystkich antysemickich wypowiedzi do narodowców...Jest już spora przewaga punktowa...
Ostatni? Tydzień to sensacyjne zatrzymanie domniemanego i niedoszłego „zamachowca”. Choć rząd wiedział już o działaniach ABW pod koniec października to wstrzymywano się z informacją do teraz...dlaczego? Robienie atmosfery napięcia od rana, konferencja z dziwną uwagą do rządzących przez prowadzącego konferencję po wskazanie, kto jest winny takim podziałom...dzień bombowy dziwnie podobny do tego trotylowego...dzień po, już z uśmiechem na twarzy p. Tusk mógł stwierdzić, kto tu jest winny takiej sytuacji w Polsce...
..a on nie ma sobie nic do zarzucenia...nie wskazywał winnego katastrofy smoleńskiej z obozu PiS, Komorowski nie trafiał w splot słoneczny przeciwnika w ramach polityki miłości, Sikorski nie zachęcał do dorzynania watahy, Niesiołowski nie wyzywał i nie atakował na każdym kroku z pianą na ustach, Palikot nie ośmieszał cynicznie przeciwników politycznych, Olszewski, Grupiński to nowa jakość polskiej polityki...Dziś słupki uspokoiły p. Tuska...ale czy to wszystko, czy jednak nadszedł czas dorżnąć watahę...
Niestety, PiSowi potrzebne były 3miesiące konferencji, debat, aby osiagnąć to, co PO załatwiło w ciągu niespełna miesiąca...ale to nie dziwne mając przewagę finansową, PRową, medialną...



Komentarze
Pokaż komentarze (3)