PO DEBACIE
Po wczorajszej debacie Jarosława Kaczyńskiego z Donaldem Tuskiem uważam, że był remis, z lekkim wskazaniem na tego pierwszego polityka. W mediach pisze się, że większość komentatorów oraz internautów za zwycięzcę uważa lidera PO. Jarosławowi Kaczyńskiemu zarzuca się brak stanowczości oraz siły przebicia, jaką miał podczas spotkania z Aleksandrem Kwaśniewskim. Jak np. Maciej Łętowski w Gazecie Wyborczej: "co się stało z premierem? Gdzie podziała się jego siła, jego zdecydowanie? Przecież miało być łatwiej niż z Kwaśniewskim, a było dużo trudniej." Z kolei w Dzienniku Piotr Zaremba zauważa, że J. Kaczyński zlekceważył przeciwnika, co moim zdaniem jest zbyt daleko idącym wnioskiem. Oczywiście premier twierdził, że D. Tusk jest jedynie pomocnikiem A. Kwaśniewskiego i w związku z tym odgrywa dużo mniejszą rolę niż były prezydent RP. Jednak jest to w dużej mierze element marketingu politycznego, który miał osłabić pozycję lidera PO jak i samej parii w sondażach wyborczych. Badania opinii publicznej przeprowadzone przez różne media również pokazują, że w debacie zwyciężył D. Tusk, jak chociażby to dla Rzeczpospolitej (67% do 33%). Jednak to nie odzwierciedla popracia wyborczego dla poszczególnych ugrupowań. Podobnie wg społeczeństwa we wcześniejszej konfrontacji J. Kaczyńskiego z A. Kwaśniewskim wygrał ten drugi. Lecz od tamtego czasu PiS zyskał w badaniach sondażowych, LiD natomiast stracił (dużą tutaj rolę z pewnością odegrały alkoholowe wystąpienia byłego prezydenta). Starcie liderów dwóch najważniejszych partii politycznych było z pewnością najistotniejszym elementem kampani wyborczej. Po niej wielu ludzi opowie się za określona opcją polityczną i nie zmieni swojego zdania. Jednak należy pamiętać, że do wyborów pozostał tydzień i jeszcze dużo może się wydarzyć. Na kogo zagłosować będą jeszcze wachali się wyborcy, którzy przeniosą swoje poparcie z Samoobrony oraz LPR. Ten elektorat zawiódł się na urupowaniach Andrzeja Leppera oraz Romana Giertycha. Dużą część prawdopodobnie przejmie PiS.
DEBATA: GOSPODARKA
W pierwszej części debaty wg mnie dużo lepiej zaprezentował się J. Kaczyński. Na pytanie co należy zrobić, aby powstrzymać emigrację Polaków, odparł, że należy utrzymać szybki wzrost gospodarczy (na poziomie 6%) oraz rozwijać świadczenia społeczne. Z kolei D. Tusk powrócił już do słynnego podziału między Polskę liberalną a solidarną, wskazując ze liberalzim powinien odnosić się do gospodarki, solidaryzm z kolei do polityki społecznej. Zgodzę się z tym. Jednak postawiona teza , że należy zbudować gospodarkę na takich zasadach jak funkcjonuje na zachodzie: "Znam receptę, zrobić Irlandię nad Wisłą" nijak ma się do rzeczywistości. Nie usłyszałem od lidera PO w jaki sposób chce zbudować zachodni typ gospodarki i przede wszystkim kiedy możemy się go spodziewać. Racyej ten typ wypowiedzi przypominał populizm. Gospodarka rozwija się, jednak jeszcze przez długi czas nie będziemy w stanie doścignąć zachodniej Europy.
Wzrost cen podstawowych artykułów spożywczych wynika ze wzrostu gospodarki oraz wzrostu płac, co jest nieodłącznym elementem gospodarki rynkowej. Dodatkowo niedostatek zbóż także winduje ceny. Należy się raczej zastanowić jak należy zabezpieczyć najuboższych po wejściu do Polski strefy euro. Wtedy będzie można naprawdę prowadzić merytoryczną dyskusję o wydatkach na żywność. Polecam zapoznać się z dwiema różnymi opiniami co do daty wejścia naszego kraju do strefy euro: Dariusza Rosatiego oraz Zyty Gilowskiej.
D. Tusk z pewnością zyskał podczas rozmowy o służbie zdrowia. Przypomniał, że to podniesienie składki zdrowotnej (w gruncie rzeczy większy podatek) doprowadziło do pozyskania dodatkowych pieniędzy na chorych i cierpiących. Z drugiej strony składkę podniósł rząd, co zamyka dyskusję, czy PiS dał więcej funduszy na służbę zdrowia. Lider PO zyskał także na pytaniu o 3 mln mieszkań. J. Kaczyński jednak sprytnie wybrnął z rozmowy, mówiąc, że programu na 8 lat, nie można zrealizować w ciągu dwóch. Coś w tym jest. Temat autostrad był z kolei atutem premiera, który na początku zaatakował PO za stworzenie systemu partnerstwa publiczno-prywatnego. Walka z jest jednym z elementów kampanii PiS-u jednak staje się już nudna. Bardziej wiarygodne wydało się zapewnienie J. Kaczynskiego o planowanej rozbudowie cieci dróg: "Uruchamiamy wielki program budowy autostrad. Cała infrastruktura prawna jest przygotowana".
DEBATA: POLITYKA ZAGRANICZNA
W tej częsci debaty wiadomo było, że pojawi się pytanie o stosunki polsko-niemieckie. D. Tusk opierał się na autorytecie prof. Władysława Bartoszewskiego. Lider PO nie powiedział wprost jaka powinna być polityka wobec zachodniego sąsiada, nazwał ją jedynie polityką profesjonalną. W moim przekonaniu był to unik D. Tuska. Z jednej strony jeśliby zadeklarował, że chce zbliżyć się do Niemiec, straciłby w oczach zagorzałych patriotów, którzy wskazują, że należy budować i utzymywać silną pozycję Polski na arenie międzynarodowej nawet kosztem pogorszenia stosunków z innymi krajami. Z drugiej natomiast chęć prowadzenia ostrej polityki, czyli kontynuacji programu PiS-u, ukazałaby PO jako partię fałszywą, która od dłuższego czasu mówi o potrzebie polepszenia relacji z RFN. Kontrast jest widoczny. J. Kaczyński natomiast zwrócił uwagę na jedną istotną rzecz. Mowa o przesiedlonych, którzy starają się odzyskać pozostawione na terenie kraju majątki. Zaczął mówić o dobtych stosunkach polsko-niemieckich na gruncie politycznym i dyplomatycznym, chociaż w mediach pokazuje się, że współpraca dwóch krajów nie napawa optymizmem. Zresztą media w Polsce i Niemczech już od dłuższego czasu rywalizują ze sobą o pokazanie własnego kraju w jak najlepszym świetle i oczernieniu drugiego państwa.
Dużą wpadkę zanotował lider PO, kiedy zadał pytanie współrozmówcy o próbę redukcji dopłat dla rolników przez J. Kaczynskiego oraz przeznaczenie pieniędzy na budowę europejskiej armii. I tu premier zdecydowanie wykorzystał szansę, zarzucając D. Tuskowi, że jest zupełnie nieprzygotowany. PiS wygrał o to sprawę sądową z PSL-em. Lider PO próbował ratować sytuację wet za wet, mówiąc o przegranym procesie PiS-u z Platformą o KRUS. Wtedy zaczęły się oskarżenia o kłamstwo. Pojawiła się sprawa emigrantów, którzy mieli stanowić celny argument po stronie D. Tuska. Jednak ja uważam, że jest on chybiony. To , że lider PO wybrał się do Wielkiej Brytanii i tam słyszał, że emigranci wstydzą się za swój rząd, nie jest atutem w dyskusji. W Unii Europejskiej każdy może sobie podróżować dokąd chce, to jest prawo wspólnej Europy. Chcieli wyjechać, niech jadą... Ich jest 2 mln, Polaków, którzy nie wstydzą się za rządy PiS-u jest o wiele więcej. Zresztą znam kilka osób, które przebywały za granicą i mogę potwierdzić zdanie wielu innych osób, które zetknęły się z Polakami powracającymi do kraju: "jesli wejdziesz tam gdzie wrony, wnet kraczesz tak jak one". Wiele osób ma manię wielkości i poprostu nazwę rzecz po imieniu - cechuje je chamstwo. Być może część publiczności podczas debaty w studio także powróciła niedawno z Wielkiej Brytanii...
Warto zwrócić uwagę, że sprawa sojuszu z USA i płynących z niego korzyści, jest porażką PiS-u. Tutaj D. Tusk słusznie upominał się o wizy, a także zwracał uwagę o kosztach naszego pobytu w Iraku. J. Kaczyński zauważył, że dezercja jest chańbą, jednak nie o to w tym pytaniu chodziło. Co później podkreślił D. Tusk.
DEBATA: POLITYKA WEWNĘTRZNA
Nie spodziewałem się tak banalnego pytania, jak "Czy pan kocha Polskę?" i dlaczego. Z drugiej strony było chyba jedno z bardziej intersujących zagadnień. Nie będę go oceniał, ponieważ każdy kocha Polskę na swój sposób....
Dyskusja w tej częsci debaty pokazała, że obaj politycy nie są wiarygodni (zresztą jak wszyscy). Ogromne pieniądze przeznaczone na kancelarię premiera oraz urząd prezydenta porażają. Z drugiej strony chęć zniesienia immunitetu przez Platformę, a póżniej obrona własnych członków przed pociągnięcie ich do odpowiedzialności karnej jest ewidentnym przykładem fałszu i demagogicznych obietnic wyborczych.
Oczywiście pojawiła się sprawa koalicji PiS-u z Samoobroną, której miało nie być. J. Kaczyński za zaistniałą sytuację oskarżył D. Tuska, gdyż ten nie chciał wejść do rządu. PiS proponował więc w 2005 r. dodatkowe wybory, na które się nie zgodziła PO. I tu ma rację J. Kaczyński. Dyskusja o ambicji przerodziła się w zarzuty o kłamstwo, zaś deklaracje co do przyszłych koalicji nie zaszokowały. D. Tusk nie zadeklarował, że nie będzie koalicji z LiD-em. Chciałby z PSL-em, co wydaje się mało prawdopodobne (brak większości). J. Kaczyński z kolei potwierdził swoją wolę budowania rządu z członkami PO. W poniedziałek debata D. Tusk - A. Kwaśniewski, która raczej nie zaszkodzi PO, lecz (jak wspomniałem we wcześniejszym wpisie) LiD może niewiele zyskać, lub dużo stracić.


Komentarze
Pokaż komentarze