Jak zapewne pamiętacie, kiedyś w XIX wieku w „nieodżałowanym” Deutsches Kaiserreich czyli Cesarstwie Niemieckim założonym przez Ottona von Bismarcka, narodziły się w chorych umysłach ludzi podłych - idee socjalistyczne. Gdy już się umocniły wykorzystując najgorsze cechy człowieka czyli: zawiść, zazdrość, chęć okradania, chęć zabierania i mordowania, w końcu przekształciły się na początku XX wieku w jedynie słuszne teorie jedynie słusznego ustroju sprawiedliwości społecznej, czyli w państwa socjalistyczne i komunistyczne. A wszystko wzięło swój początek w sterowanej nienawiści jednych klas społecznych do drugich. Może nawet nie chodziło o to, że jeden miał więcej a drugi mniej. Chodziło o to, że ustroje te wykorzystywały najgorsze cechy człowieka w celu przejęcia władzy i zapanowania nad środkami produkcji czyli nad forsą. To są oczywiście słowa wytrychy, które wszyscy znamy, czyli krótko mówiąc ktoś wpadł na pomysł, że dzięki biednym frajerom, których jest cała masa, może odebrać wszystko bogatym czy w ogóle coś mającym. Taki cwaniaczek mógł zabijać kogo chce, zniszczyć co chce i mieć co tylko sobie zamarzy, dzięki motłochowi, którego wystarczy zmanipulować, ogłupić, indoktrynować aby wydobyć z niego nienawiść do tych, którym trzeba zabrać. Należało zrobić to na tak wysokim poziomie, aby ludzie zdolni byli do zrobienia najgorszego świństwa i nie mieli z tego powodu wyrzutów sumienia. Stworzono ideologię, którą nazwałbym totalitaryzmem psychologicznym, a której celem była totalna manipulacja. Wszystko mi jedno jak to się fachowo nazywa, w każdym razie mój wstęp był po to, aby przypomnieć wielu osobom co to jest idea, która opiera się na przemocy, deptaniu wartości innych ludzi, niszczeniu tego co jest najważniejsze. Co ciekawe, idee takie doprowadzają do upadku jednych i drugich, czyli do zniszczenia grupy ludzi walczących i grupy ludzi zwalczanych. Na tym pogorzelisku powstaje nowa grupa robiąca zwyczajnie forsę na tym burdelu, który powstaje w głowach jednych i drugich. Bardzo często po obu stronach barykady stają wtedy przeciw sobie ojcowie, synowie, małżeństwa, przyjaciele i pomiędzy nimi właśnie przebiega granica manipulacji stworzona przez manipulację totalną. Znamy takie sytuacje i wynikające z nich ruchy, choćby faszyzm, komunizm, totalitaryzm i wszelkiego typu „izmy” mające na celu zniszczenie jednych kosztem drugich przy pomocy szczucia jednych na drugich czyli „DIVIDE ET IMPERA” – dziel i rządź.
Heinrich Himmler w swoim ściśle tajnym memorandum "Traktowanie obcych rasowo na wschodzie", datowanym na 25 maja 1940 roku opisał niemiecką taktykę w Polsce: "Musimy podzielić Polskę na tak wiele różnych grup etnicznych, na wiele części i podzielonych grup jak to jest tylko możliwe". Wystarczy spojrzeć na to jak na pewna zasadę, którą należy się kierować aby osiągać cele (głównie władzę), a nie jak na słowa faszysty. Prosiłbym wyraźnie o zrozumienie tego co napiszę: nie chodzi o porównanie czegoś/kogoś do faszysty czy komunisty, ale o mechanizmy którymi się rządzą takie nieuczciwe działania.
Jako pierwsi zastosowali tę zasadę Rzymianie, którzy na półwyspie Apenińskim podpisywali umowy między podbitymi ludami, zwanymi odtąd "sprzymierzeńcami", a sprzymierzeńcom nie wolno było podpisywać umów między sobą, przez to prowincje te nie mogły się zjednoczyć aby pokonać Rzymian. Prawda, że pięknie?
A teraz do meritum.
Jest taki zwyczaj w Warszawie, że w ostatni piątek miesiąca o godzinie 17 wyrusza kilkuset (może więcej) rowerzystów i jedzie sobie głównymi arteriami Warszawy w godzinach największego szczytu. Policja blokuje ulice przejazdu i na około 2 godziny prawie cały ruch zamiera (czyli korkuje się kosmicznie) na poszczególnych odcinkach miasta. Ten kataklizm przesuwa się powoli przez miasto powodując coraz większy zakres zniszczeń. Tym, co nie mieszkają w Warszawie nie wytłumaczę co powoduje taka kawalkada rowerzystów o godzinie 17 w piątek. Tego nie da się opisać. Mogę tylko powiedzieć, że powrót do domu wydłuża się z 50 minut do około 180. Powiem Wam więcej, zrobiłem obliczenia bardzo solidnie starając się raczej pomniejszać koszty niż wyliczać dokładnie. Otóż postoje pojazdów wszelkiego typu w czasie tej „radosnej twórczości <<zadowoleńców>> na rowerach”, kosztuje kierowców około 2 miliony złotych. Tak moi drodzy, minimum dwa miliony dodatkowych złotych z prywatnych kieszeni jest marnowane w czasie takiego cyrku. Po prostu wypluwana jest w powietrze z rur wydechowych. Chciałbym jeszcze barwnie opisać twarze rowerzystów, którzy z radością na twarzy, z takim pięknym uniesieniem i misją na licach mijają kierowców w samochodach, że aż nóż się w kieszeni otwiera. A kierowcy? Zdają się umierać z wściekłości. Całość tej parady odbywa się w ryku klaksonów. Chciałbym oddać sprawiedliwość, że ryk syren pojawia się nieśmiało po około 30 minutach stania w kompletnie sparaliżowanym mieście. To nie jest tak, że kierowcy od razu się wściekają. Ze zrozumieniem traktują „idee rowerowe”. Jednak, gdy widzą sznureczek rowerzystów powiedzmy 2-3 w rzędzie i taki wąż sobie jedzie, jedzie, jedzie, jedzie……no to po pewnym czasie zaczyna kiełkować wściekłość. Kierowcy sobie uświadamiają co się działo miesiąc temu i zaczyna ogarniać ich przerażenie, że czekają ich dwie-trzy godziny jazdy do domu w piątek. Wraz ze wzrostem przerażenia, rośnie wściekłość na rowerzystów i ich zachwycone twarze, na których maluje się wyższość wymieszana z kpiną z „auciarzy”. Kulminację ten stan osiąga po około 45 minutach. Rodzi się zatem pytanie czy władze Warszawy zostawiają rozum w domach wydając pozwolenie na ten kataklizm, gdy przychodzą do pracy, czy może robią to celowo ewidentnie szczując rowerzystów na kierowców samochodów i odwrotnie? W pierwszym przypadku oznaczałoby to, że należałoby ich wypieprzyć ze stanowisk, bo to kompletne bezmózgowie zezwalać na takie eskapady w piątek o 17. W drugim przypadku należy ich także wypieprzyć ze stanowisk, bo nie mieści się to w „standardach europejskich” o humanistycznych nie mówiąc. Władze Warszawy zachowują się jak prowokatorzy i „emocjonalni zbrodniarze” gdyż powodują nienawiść w mieszkańcach Warszawy. Jedni się uśmiechają (rowerzyści) z wyższością komunistycznych dygnitarzy, którzy w imię sprawiedliwości społecznej (ekologia) zabierają majątek (czas i pieniądze) znienawidzonym obszarnikom-kułakom (właścicielom samochodów). Drudzy (kierowcy) zaczynając mieć jakieś „faszystowskie myśl”i, mają obrazy w oczach sięgające jakiś hekatomb i „morderstw” rowerzystów całymi setkami, zamykają ich w obozach i eksterminują – BO CHCA PO PROSTU DOJECHAĆ DO DOMU.
Sytuacja ta powtarza się co miesiąc w Warszawie i powiem Wam, że nie mam słów na władze Warszawy. To nie jest tak, że nie wiedzą o tym, że popierając takie eskapady w piątek o 17 szczują jednych na drugich doprowadzając zgodą na taki przejazd do straszliwych kosztów, które wszyscy ponosimy. To nie jest prawdą, że nie zdają sobie sprawy że doprowadzają do czystej nienawiści między kierowcami i rowerzystami. Jestem tego pewien, ze doskonale sobie zdają sprawę ze wszystkich kosztów i zachowań. Pytanie jest następujące: PO CO TO ROBIĄ? Po co doprowadzają Warszawę w piątek po południu do całkowitego paraliżu? Po co narażają nas wszystkich na straszne koszty? Po co zabierają nam cenny czas, który moglibyśmy poświecić rodzinie, dzieciom? Po co doprowadzają nas warszawiaków do wściekłości i szczucia jednych na drugich i w konsekwencji doprowadzają do kłótni w życiu rodzinnym? Bo mogę sobie wyobrazić jak taki kierowca przychodzi do domu po 3 godzinach jazdy… no naprawdę aniołem już nie jest. Po co to wszystko robią władze Warszawy?
Przecież można urządzać takie coś w sobotę o 14, albo w niedzielę o 10 czy w innych godzinach, kiedy ruch jest mniejszy i nawet widoki dla rowerzystów lepsze. Jak to jest? Gdy policzę sobie koszty związane z zakorkowaniem miasta ponoszone przez kierowców – to po 2-3 latach można by naprawdę za te pieniądze wypieprzane do atmosfery zbudować całkiem niezłą sieć dróg dla rowerów. Dlatego pytam całkiem poważnie: po co władze Warszawy postępując tak antyobywatelsko, tak perfidnie i bezdusznie, i po złodziejsku? Dlaczego tak robią? Dlaczego tak bardzo zależy im na podzieleniu społeczeństwa stolicy, na wydobyciu tak negatywnych emocji? Dlaczego swoim działaniem doprowadzają do nienawiści?
Pytanie to stawiam dlatego, że odpowiedź przekracza moje „wyobrażenie o pojęciu”. Czy ktoś mi pomoże to zrozumieć?
143
BLOG


Komentarze
Pokaż komentarze (12)