Pierwszego dnia człowiek zobaczył, że ziemia wokół niego jest bezładem i pustkowiem, a on nic z tego nie ma. Nie służy to jemu. Tak więc człowiek zdecydował, że oddzieli to, co jemu się należy od tego czego inni by chcieli.
I tak upłynął wieczór i poranek pierwszy.
A potem człowiek powiedział: niech powstanie i odzieli się to, co jest mu potrzebne aby mógł więcej mieć, od tego co jest jemu niepotrzebne. I stało się. Człowiek nazwał to co jego – najważniejszym na tym świecie, a to co nie jego, nic nie wartym gównem.
I tak upłynął wieczór i poranek drugi.
A potem człowiek rzekł: mam wiele, ale chcę jeszcze więcej. Tak więc człowiek oddzielił od tego co już miał, to czego jeszcze może pragnąć i pożądać. I zaroiły się jego pragnienia, rozkwitły pożądania. Wydały swe owoce wszelkiego typu. Człowiek uśmiechnął się nad dziełem swego stworzenia i zobaczył, że jest to dla niego dobre bo przynosi mu zyski.
I tak upłynął wieczór i poranek trzeci.
A potem człowiek rzekł: to wszystko jest piękne, ale wymaga ode mnie wysiłku, a tego przecież nie chcemy. Więc tego dnia oddzielił stworzenia, które może wykorzystywać, okradać, okłamywać od tych, którym należy lizać tyłek. Oddzielił bowiem wyraźnie tych, których może teraz gnoić, od tych których zgnoi później. I zobaczył, że to jest dla niego dobre.
I tak upłynął wieczór i dzień czwarty.
Potem człowiek rzekł: moje sumienie zaroiło się od wielkich wyrzutów, powstały wielkie potwory dyskomfortu i pieczenia we łbie. Potwory roiły się na każdym poziomie jego sumienia. Tak więc człowiek stworzył swoja wielką dupę, aby mogło się w niej zmieścić wszystko, czego tylko zapragnie. Wyposażył się w erudycję, chamskie myślenie, cwaniactwo, bezczelność aby pomogły mu zwalić całą winę na innych i usprawiedliwić każde swoje świństwo. I zobaczył człowiek, że jest to dla niego dobre, bo swoje całe sumienie ma w dupie, w której dosłownie wszystko się zmieści. Wywyższył bowiem człowiek nad gwiazdy na niebie swój egoizm, a poniżył altruizm.
Tak minął wieczór i poranek dzień piąty.
Potem człowiek rzekł: niech ziemia zaroi się ludźmi, niech się rozmnażają, niech płodzą dzieci, bo potrzebuję coraz to nowych frajerów do tego aby ich niszczyć i wykorzystywać. I zaroiła się ziemia ludźmi gotowymi do wykorzystania. Człowiek rzekł: będę na nimi panował i sobie ich podporządkowywał bo to bydło jest, a ja mam potrzeby. Tego dnia człowiek stworzył sobie boga na swój obraz i podobieństwo. Bóg ten potępiał każdego, który przeszkadzał człowiekowi w realizacji jego planów i potępiał tych , którzy człowiekowi źle życzyli. Bóg ten chwalił człowieka za wszystko, co ten czynił dla siebie, aby człowiek miał sumienie czyste. Dokonywał ten bóg cudów, powiększając człowiekowi jego dupę, aby coraz więcej się w niej mieściło. Ten bóg rzekł: Oto tobie daję wszelką działalność przynoszącą zyski po całej ziemi i wszelkie narzędzia, które tobie owoc przynoszą ci daję. Dla Ciebie będą one pokarmem, możesz żreć je wszystkie ile ci tylko wlezie w spokoju sumienia. I zobaczył człowiek, że to jest dla niego dobre. W ten sposób zostało stworzone wszystkie stworzenie do wykorzystania i całe ich zastępy.
Tak minął wieczór i poranek szósty.
A gdy człowiek ukończył w dniu szóstym swe dzieło, nad którym tak ciężko pracował, odpoczął dnia siódmego po całym swym trudzie, jaki podjął. Wtedy człowieka ucieszył ów siódmy dzień i uczynił go każdym swoim dniem; w tym bowiem dniu odpoczął po całej swej pracy, którą wykonał stwarzając swój świat.
W owym dniu człowiek rzekł: noooo! i poszedł chlać do clubu, by w towarzystwie innych którzy dokonali podobnego dzieła stworzenia oglądać szkło w kontakcie, wychwalając przy tym jak dobrze się urządził.
Oto są dzieje początków stworzenia świata przez człowieka wsi24


Komentarze
Pokaż komentarze (3)