Ambiwalentna Anomalia Ambiwalentna Anomalia
129
BLOG

OTO PRZEKAZ "NA ŻYWO Z DEBATY" Z JUTRZEJSZEJ DEBATY PREZYDENCKIE

Ambiwalentna Anomalia Ambiwalentna Anomalia Polityka Obserwuj notkę 27

Piękne studio, wstęp prowadzących określający zasady dyskusji (sic!) ustalony przez Komitety Wyborcze kandydatów. Pada gong i rozpoczynamy starcie. Ujęcia kamer, na twarzach kandydatów jest lekki sztuczny uśmiech. Pan Jarosław jakby trochę czerwieńszy - to efekt filtrów na kamerach, lekko w cieniu - to efekt oświetlenia. Maria Bronisław umalowany jak przy ogłoszeniu wyników I tury. Jasnoszary tusz do powiek błyszczy erotyzmem, lekko umalowane usta na lekki burgund i jasniesza konturówką wokół ust ( tak było naprawdę) epatuje widzów jasnością oblicza.

Pada pierwsze pytanie.

Maria Bronisław, odpowiada bezbłędnie. Jest skupiony, pamięta o uśmiechu. Rece złożone i rozłożone - odrobił lekcję. Uzywa w swojej wypowiedzi słów: naprawdę, i będę mówił szczerze, wszyscy Polacy, jak każdy wie...Pan Nowak uśmiechniety mówi:"Widzicie, dobrze idzie"

Gong.

Teraz odpowiada Jarosław.

Jest troche spiety, czerwień z filtra kamery powoduje, ze widzimy człowiek leeko zdenerwowanego. Odpowiada lekko i merytorycznie na pytaniezadane przez dziennikarzy. Mija połowa czasu i nagle Pan Kaczyński kończy odpowiedz. Odwraca sie do Marii Bronisława i mówi te słowa:

"Nasze sztaby ustaliły , ze debata będzie miała formę wyłącznie nudnych i wyuczonych odpowiedzi. Ja proponuję Panu debatę jak mężczyzna z męzczyzną. Pokażmy, ze nie tylko nosimy spodnie, ale że mamy odwagę pokazać Polakom jacy naprawdę jestesmy. Polaków nie inetersuje nasza nudna debata, ale rzeczywista dyskusja dwóch męzów stanu na tematy najważniejsze dla Państwa.  Apeluję do Pana odwagi, jesli jest Pan niezależy i kompetentny proszę sprzeciwić się woli Premiera i porozmawiać ze mną .

W studio zapanowała cisza i konsternacją.

Redaktorzy opanowują zaskoczenie, przypominają o zasadach debaty ustalonych przez Komitety Wyborcze i proszą o zastosowanie się do ustalonej formy debaty.

Pada nstaepne pytanie...

Pierwszy odpowiada Jarosław Kaczyński:

Szanowni Państwo jak na dłoni widać, jaka jest prawda. Bowiem członkowie sztabu wyborczego mojego szanownego kontrkandydata twierdzą publicznie, iż to ja nie godzę się na swobodną dyskusję z Panem Marszałkiem, ja się na nią otwarcie godze na oczach całej Polski i wzywam Pana Komorowskiego do dyskusji a nie do wygłaszania wyuczonych monologów. Zdecydowałem się na ten krok, ponieważ chciałem pokazać wszystkim Polakom, jak Pan Marszałek jest zależny od "pijarowskich" dyktatorów, Premiera Tuska i o niczym nie potrafi sam zdecydować. Chyba, ze o wyjściu Polski z NATO"

Czas wypowiedzi się kończy.

Redaktorzy prowadzący, starają sie opanować sytuację. Ponownie przypominają o zasadach i zadają Panu Marii Bronisławowi to samo pytanie.

Marszałek nie wytrzymuję. Reaguje nerwowo i zaczyna własnymi słowami komentować wypowiedź. Atakuję bez pardonu, ostrymi słowami atakuje rodzinę Jarosława Kaczyńskiego...

Debata przeradza się w końcu w farsę w wykonaniu Komorowskiego i spokojne pytania Jarosława Kaczyńskiego.

 

STAĆ NA TO KOMITET WYBORCZY PiS i SAMEGO KACZYŃSKIEGO?

Prosta i tania reklama w Internecie sprzedawana za pomocą AdTaily(PLALLADTAILY0002) WAU_tab('9bn09paqq57v', 'bottom-center')

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (27)

Inne tematy w dziale Polityka