Czyli: strach ma oczy Tuska, czy Tusk ma w oczach strach?
Ha! Ciekawa sprawa z tym strachem. Jak sięgniemy pamięcią do naszego dzieciństwa, szkoły, studiów, czegoś się zawsze baliśmy. Strach o różne sprawy towarzyszy nam nieustannie, Czasem wielki, czasem tylko tyci. Gdy przypomnimy sobie wiadomości o świecie, tym który był dawno i tym, który jest obecnie, możemy zauważyć, że strach był, jest i zapewne będzie. Najpoważniejszy jest oczywiście o nasze życie, zdrowie, o naszych bliskich. Ale nie o taki mi chodzi. Raczej o coś na kształt „strachów na lachy”, czy może raczej o samo straszenie. Oj, każdy z nas mógłby zapewne napisać dłuższy tekst o straszeniu.
Czym nas w życiu straszono?
Dziadem, który po nas przyjdzie, Cyganami ( no wtedy byli cyganie, a Romowie – Romami nas się nie straszyło przecież), którzy kupią nas za „sztyry bite”. Pająki w nas budziły strach, ciemny pokój, czarna wołga, no i oczywiście wszelkiego rodzaju stwory bajkowe ( mnie lub bardziej straszne).
Tak było, gdy my byliśmy dziećmi.
Gdy cofniemy się kilka stuleci, to z historii wiemy, że Bóg miał mocne miejsce na panteonie strachów. Palił, topił, przeklinał, masakrował, zamieniał w słup soli – jednym słowem Bóg potrafił być okrutny jak sam szatan. A szatan? Jakoś tak nas tylko wodził na pokuszenie, kusił przyjemnościami, emablował seksem, zachęcał do grzechu, który tak szalenie nam smakował. Erupcją strachu przed Bogiem, było jak się potocznie uważa, średniowiecze. Stosy, sądy, łamania kołem, czarownice, czary. Ale tu już stosowano inne metody – bardziej nowoczesne. Nie straszono już szatanem, ale ludźmi, którzy go wyznawali. Bo jakże straszyć kimś, kogo nie widać i słychać? Poza tym, wtedy też byli dorośli ludzie i wiedzieli, że grzech jest bardzo przyjemny i czego tu się bać?
Zapewniam, że nie jest to odkrycie naszych czasów.
A więc straszono ludzi tym, co się z nimi stanie, gdy będą tacy jak ci wyznawcy szatana. To było średniowiecze, ten ciemny czas w historii ludzkości. No cóż, z tym „ciemnym czasem” to ja bym polemizował, bo w średniowieczu płaciło się dziesięcinę, więc 10% ze swoich wszystkich dochodów. Dziś płacimy w sumie około 75% podatków. Zaczynamy faktycznie zarabiać pieniądze dla siebie około końca lipca. Resztę oddajemy w postaci różnych podatków. Dziesięcina? Phi! Mnie się średniowiecze pod tym względem podoba. No, ale powracając do tematu strachu, ewoluował strach bardzo powoli. W prymitywnych czasach straszono Bogiem i szatanem, potem wyznawcami szatana. Mordowano ich publicznie, aby wszyscy naocznie się przekonali jak skończą. Teraz przeskoczę kilka wieków by dojść do XX. W dwudziestym wieku, kim straszono? Np. Żydami. Robili to właściwie wszyscy. Hitlerowcy, komuniści itd. Ze strachem związane jest uczucie nienawiści. To, co powstało ze strachu i potem z nienawiści – o tym wszyscy uczyliśmy się w szkołach. Ten „humanistyczny” wiek owocował w hekatomby najstraszniejsze w dziejach ludzkości. Jakże ludzie się musieli bać, żeby doprowadzić do takich makabryczności?
Czego się dziś boimy?
Nie tak indywidualnie. Tak gremialnie.
Boimy się terroryzmu, boimy się kryzysu, boimy się mocnej złotówki, słabej złotówki, w „Ameryce” boją się wąglika . Ale to właściwie „strachy na lachy”. Dziś historia zatoczyła koło i powróciła do średniowiecza (niestety nie w podatkach, ale w pojęciu strachu). Dziś boimy się PiS-u, a w szczególności Pana Jarosława Kaczyńskiego.
Na Kongresie Krajowym PO Donald Tusk ze strachem w oczach powiedział ( cytuje za Onet.pl - http://wiadomosci.onet.pl/kraj/kaczynski-tusk-zszedl-ponizej-pewnego-poziomu,1,3702601,wiadomosc.html):
„Premier Tusk stwierdził, że Jarosław Kaczyński mówi rzeczy straszne, a nie śmieszne. Tacy politycy doprowadzają do katastrofy - stwierdził premier. Dodał, że "dzisiaj niewybaczalnym błędem byłaby porażka w wyborach z PiS", ponieważ "Polskę trzeba chronić przed taką wizją świata".
Włosy dęba mi stanęły ze strachu. Pamiętam słowa Donalda Tuska z kampanii prezydenckiej, kiedy to straszył wszystkich Kaczyńskim, że doprowadzi Polskę ruiny i będzie jak w Grecji. Teraz na Kongresie Krajowym padają podobne słowa z ust Premiera. Następuje ciekawe zjawisko: PO wygrywa wszystko co można i zaczyna po prostu coraz bardziej się bać!
Jesteśmy w średniowieczu.
Pan Premier straszy Polaków J.K. jak kiedyś biedną gawiedź straszyło się czarownicami, Cyganami czy Żydami.
I powiem Wam szczerze, po zastanowieniu „wchodzę” w ten strach przed PiS-sem i Panem Jarosławem Kaczyńskim. Przyłączę się z dziką rozkoszą do narastającego strachu w PO przed tymi czarownicami z PiS-u i ich naczelnym demonem…Podpiszę pakt z Panem Premierem, o którym mówił w 2007 roku i o którym można nadal przeczytać na oficjalnej stronie PO (cytuję):
„Po wyborach, jeśli Platforma Obywatelska wygra i tym samym otrzyma od Polaków mandat do rządzenia, zaproponujemy ogólnonarodowy pakt na rzecz Narodowego Programu Wielkiej Budowy, porozumienie wszystkich sił politycznych. Proponuję, żeby 22 października zawrzeć pakt, którego celem będzie realizacja polskiego cudu gospodarczego, nic więcej, nic mniej. Zgódźmy się na podstawowe założenia, które go warunkują”.
( Reszta na moim blogu: http://aman.salon24.pl/231298,ile-cud-trwa-mac)
Ale pod jednym warunkiem podpiszę ten pakt…
MA BYĆ TAJ JAK W ŚREDNIOWIECZU: 10% PODATKU
I k…a, ani punktu procentowego więcej!
Będzie zrównoważony budżet, odmrożone pensje w „budżetówce”, dług publiczny zacznie maleć, deficyt też, VAT zacznie być taki jak w Europie czyli o wiele niższy, nie mówiąc o mojej pensji, która będzie porównywalna ze „średnią europejską” – bo na razie zasiłki dla bezrobotnych np. w Niemczech są większe od naszych pensji. Wtedy obiecuję – zacznę się cholernie bać PiS-u i Kaczyńskiego, bo na razie to boję się Pana, bo zaczyna Pan już szaleć jak inkwizytor palący czarownice na stosie. I nie pomoże Panu spanie, czy prowadzenie życia rodzinnego na sali sejmowej i kładzenie się z laską marszałkowska do łóżka…
Panie Tusku, co Pan na to? Wchodzi Pan? Bo ja tak.


Komentarze
Pokaż komentarze (30)