Ambiwalentna Anomalia Ambiwalentna Anomalia
619
BLOG

MOBBING POLITYCZNY ( CZY JUŻ ŚMIERTELNY?) II CZ.

Ambiwalentna Anomalia Ambiwalentna Anomalia Polityka Obserwuj notkę 3

 

Gdy zastanawiałem się nad napisaniem pierwszej części o „mobbingu politycznym”, przyznam się szczerze, że nie spodziewałem się aż tak tragicznych skutków zjawiska, które opisuję. Gdy kończyłem dość długą notkę w dniu 12 października br. (http://aman.salon24.pl/238159,czy-istnieje-polityczny-mobbing-polemika-z-pania-j-jank) zadałem na końcu pytanie, na które nie byłem pewny odpowiedzi:
 
CZY W POLSCE MAMY DO CZYNIENIA Z MOBBINGIEM POLITYCZNYM?
 
Pytanie to było naturalną konsekwencja wniosków, które można było wyciągnąć analizując podstawowe cechy jakimi charakteryzuje się „zwyczajny mobbing”. Osoby zainteresowane wnioskami odsyłam do mojej wyżej wymienionej notki. Jest ona o tyle ważna, ze jest wstępem do tego co chciałbym teraz napisać. Pozostaję w nadziei, że nie odstraszy czytających jej długość i zanim zapoznają się z nową, przeczytają z poprzednią z zaciekawieniem.
 
Wiem, że to irytujące ale chciałbym przypomnieć pewne założenia z mego poprzedniego tekstu.
 
1.      PODSTAWOWE CECHY MOBBINGU
- musza być skierowane do konkretnej osoby
- musza być długotrwałe
- musza zmierzać do wyeliminowania poddawanej presji osoby z zespołu
2. TOP LISTA PRAKTYK MOBBINGOWYCH WG. HEINTZ LEYMANA (określona w 1993 r.)
- Oddziaływania zaburzające możliwość komunikowania się
- ataki na relacje społeczne
- ataki na reputację
- ataki mające wpływ na jakość sytuacji życiowej i zawodowej
- bezpośrednie ataki na zdrowie
Każdy z tych punktów miał swoje rozwinięcie w poprzedniej notce, więc nie będę ich tutaj wszystkich cytował. Jednakże muszę powołać się na ostatni (bezpośrednie ataki na zdrowie), gdyż w świetle wczorajszych wydarzeń w Łodzi spełnił się całkowicie.
 Cytuję:
 
„Cóż, jest to praktyka, której demokracja w Polsce jeszcze skutecznie się opiera i mają miejsce tylko nieznaczące przypadki. Ale to zjawisko rzeczywiście  istnieje na razie w znikomej formie( i całe szczęście). Rozpatrywałby je raczej jako wzajemna interreakcją na skumulowane emocje, do których wybuchu dochodziło np. podczas „sprawy krzyża”. Ten niebezpieczny potencjał istnieje w życiu społecznym i może o sobie dać znać, podsycany nieodpowiedzialnymi działaniami polityków. Będąc uczciwy, mogę stwierdzić, że o ile sympatycy PiS podlegają takim zachowaniom, to wynikają one z sytuacji „zaszczutego psa”. W przypadku PO są zimną prowokacją w celu udowodnienia, że poniżające epitety, którymi obrzucają PiS, sympatyków PiS są jak najbardziej na miejscu. Jest to zimna kalkulacja czym wznosi się PO powoli na szczyty politycznego mobbingu.”
 
Nie sądziłem, że moje twierdzenia z 12 października, tydzień później (tak szybko) znajdą swój tragiczny finał – będzie morderstwo polityczne w Łodzi. I nie było tutaj miejsca na jakieś astralne wróżby, tylko zwykłą logikę. Takie lub podobne zdarzenie musiało nastąpić. Gwoli sprawiedliwości powiem, że przewidywał to Łażący Łazarz w swej notce http://antydziad.salon24.pl/238565,projekt-eliminacja-ostateczna-appendix.
 
Biorąc to wszystko pod uwagę, jeżeli miałem dotąd wątpliwości co do istnienia „mobbingu politycznego” w polskim życiu politycznym, to po wczorajszych tragicznych zdarzeniach nie mam już żadnych wątpliwości. Dlatego opierając się na naukowych źródłach postaram się w dalszej części mojego tekstu przedstawić przyczyny, fazy rozwoju, charakterystyczne cechy „politycznego mobbera”. Myślę, że zrozumienie tego zjawiska będzie pierwszym krokiem do próby doprowadzenia naszego życia politycznego do normalności. Jednak Niech mi Państwo pozwolą pozostawić te najważniejsze wnioski na trzecia część moich zapisków, w której postaram się skupić na sposobach radzenia sobie z „mobbingiem politycznym” czyli próbie określenia w jaki sposób Pan Jarosław Kaczyński i ogólnie PiS, powinien postępować w tej sytuacji. Jednym słowem w III części postaram się przemienić w „Wujka Dobra Rada”.
 
KIEDY KONFLIKT STAJE SIĘ MOBBINGIEM POLITYCZNYM
Na wstępie chciałby aby czytający zrozumieli najważniejsze. Otóż o ile przy „zwyczajnym mobbingu” mówimy o pojedynczej osobie mobbingowanej i nacisku mobbera ( jednej lub więcej osób), o tyle w przypadku „mobbingu politycznego” musimy rozszerzyć oddziaływanie na całe środowiska (czyli wiele osób) podlegające tej chorej relacji. Tak więc niektóre cechy „mobbingu politycznego” będą dotyczyły tylko przywódców środowisk, niektóre środowisk sympatyzujących, a niektóre np. osób prawnych czyli partii. Podobnie będzie ze źródłami tego zjawiska: niektóre będą dotyczyć mediów, inne partii, jeszcze inne sympatyków czy członków danych organizacji. Jednakże połączone w całość dadzą jasny obraz i ewidentny podział na grupy będące pod wpływem „mobbingu politycznego” i te które wywierają nieetyczną presję czyli są „politycznym mobberem”.
 
Konflikty w demokracji są zjawiskiem zupełnie normalnym i niezbędnym do rozwoju. Różne grupy społeczne czy partie mają różne systemy wartości, cele, postawy, oceny i w naturalny sposób tworzą wiele płaszczyzn do powstania konfliktów, których rezultatem jest po prostu rozwój. Jest to bardzo zdrowy układ. Jednakże istnieje granica powyżej której, konflikt doprowadza do niszczenia „przeciwnika” i przede wszystkim nie doprowadza do kompromisu czy rozwiązania gdyż skupia się na eliminacji interlokutora, a nie na problemie. W tym miejscu zaczyna się mobbing polityczny. Najczęściej konflikt przestaje być konstruktywny, kiedy właśnie następuje zamiana istoty sporu na konflikt między stronami sensu stricte i używane są argumenty ostateczne. W „odmianie cywilnej” ma to miejsce gdy zaczynają się „wycieczki” ad persona. Gdy przypatrzymy się naszej scenie politycznej nie mamy wątpliwości: wszystko co się w niej dzieje, staje się osią konfliktu „personalnego” między PO i PiS. Ze zdziwieniem można skonstatować, że całe ustawy, partyjne konwencje wyborcze, wywiady i dyskusje polityczne skupiają się na relacjach Donald Tusk Jarosław Kaczyński oraz wzajemnej nie konstruktywnej krytyce, a nie polemice politycznej. Konflikt ten pojawił się około 2005 i powoli eskalował. O ile na początku były nieliczne przymiotnikowe wycieczki (moherowe berety) to bardzo szybko zamieniły się w epitety: idioci, polityczne karły, które trzeba zastrzelić i wypatroszyć albo drożna, gdyż mają wyginąć jak dinozaury. Pamiętamy to całe błoto personalne, które wylewano na PiS o barci Kaczyńskich. Aby oddać sprawiedliwość, PiS i bracia Kaczyńscy pozostając w tyle jednak rewanżowali się. Na osoby ze szczytów nie wpływało to deprymująco, jednakże całe polityczne odium spadało na elektorat PiSu i samą partię i przylepiało się jak śmierdzące guano. W tej sytuacji poglądy polityczne automatycznie ustawiały ludzi po stronie osoby podlegającej mobbingowi politycznemu ( członkowie i sympatycy PiS) i po stronie mobbera politycznego czyli PO. Nie chciałbym dyskutować nad tym podziałem bo, ktoś kto to kwestionuje jest albo oszołomem podobnym do dziadka z pistoletem i nożem, albo jest zwyczajnie ślepy i głupi.
 
KIEDY KONFLIKT NIE PROWADZI DO MOBBINGU POLITYCZNEGO
W tym miejscu chciałbym opisać normalna sytuację polityczną, która właściwie dla każdego czytającego jest oczywista. Chyba nie przesadzę, gdy powiem, że większość z nas w jakiś sposób oddaliła się od normalności i w rozważaniach politycznych stoczyliśmy się po obu stronach szczytu jakim jest „mobbing polityczny”. Nasze życie polityczne przypomina właśnie taką sytuację i zmusza do opowiedzenia się po którejś ze stron wyniszczającego konfliktu. Nie za bardzo jesteśmy temu winni, bo nie mamy innego wyjścia, lecz zdanie sobie z tego sprawy pozwoli nam przynajmniej przypomnieć sobie co powinniśmy cenić w polityce. A wiec przypomnijmy sobie jakie zachowania polityczne nie prowadzą do szaleństwa które obserwujemy:
 
- konflikt jest rozstrzygany „przy otwartych drzwiach”, jest właściwie komunikowany poszczególnym uczestnikom konfliktu. Sądzę, ze nie ma sensu rozwijać zbytnio tego tematu, gdyż doskonale wiemy jak powinna wyglądać polityczna dyskusja: wspólne komisje rządzących i opozycji, dyskusja programowa informująca o zaletach i błędach stron, nie stosowanie epitetów, politycznych wycieczek osobistych, nie stosowanie złego „pijaru”.
- konflikt prowadzony jest tak aby wyjaśniono istotę sporu. Krótka uwaga, bo każdy wie o co chodzi: istota tej zasady jest rozmowa (spór) dotyczący tylko tematu sporu, a nie wielu wątków pobocznych, które powodują zupełną dezintegrację istoty konfliktu.
- prowadzenie sporu w celu uzyskania kompromisu. W prostu sposób uzyskujemy sytuację która możemy określić jako Zwycięzca – Zwycięzca. Oczywiście to sytuacja idealna kiedy obie strony mają poczucie spełnienia swoich postulatów. Jest to ideał, bo zazwyczaj równowagi nie ma, ale strony wstają od negocjacji bez nienawiści.
- Gdy następuje takie czy inne rozwiązanie problemu, obie strony konfliktu nadal widza sens współpracy, rozumieją swoje intencje choć nie muszą się zgadzać. Szanują swoją odrębność. Wiem, że ma to cechy nierealności, ale gdy przypomnimy sobie własne doświadczenia negocjacyjne to nagle staje się to wszystko możliwe także w polskiej polityce. My potrafimy, więc politycy też. Nie jest to s-f tylko realizm polityczny.
 
FAZY ROZWOJU MOBBINGU POLITYCZNEGO ( na podstawie faz rozwoju lobbingu; Leyman 1993, Zuschlag)
 
FAZA PIERWSZA, gdy konflikt nie jest rozwiązywany konstruktywnie.
Nierozwiązany konflikt eskaluje, obejmuje swoim zasięgiem coraz więcej osób, tematów, staje się coraz bardziej intensywny.
- Każdy z nas analizujący sceną polityczną w Polsce, zapewne początek tej pierwszej fazy konfliktu miedzy PO i PiS określiłby inaczej. Jedni ( jak Prezes Kaczyński wczoraj) umiejscowiliby początek w wypowiedzi Donalda Tuska, który podczas wystąpienia w sejmie nazwał zwolenników PiS „moherowymi beretami”, może ktoś raczej skłonny byłby powiedzieć, że „schowaj babci dowód” był początkiem konfliktu, może ktoś upatrywałby zaczątek eskalacji w fiasku rozmów koalicyjnych PO-PiS. Nie zmienia to faktu, że konflikt swym zasięgiem obejmował coraz więcej środowisk sprzyjających stronom, dotyczył coraz większej ilości tematów, stawał się tak intensywny, że strony straciły do siebie dystans.
 
- uczestnicy konfliktu wdają się w walkę o wartości, status, władzę czy istotne podmioty władzy.Nie byłoby w tym punkcie nic niesamowitego, gdyż taka jest po prostu zdrowa „walka polityczna”, lecz zwróćmy uwagę na wyrażenie „walkę o wartości”. W przypadku PO i PiS doszło do dziwnego zjawiska, którym spór o zasadnicze wartości nabrał wymiaru dogmatycznego. Nie jest miejsce ani czas, aby akurat teraz analizować dlaczego spór przyjął formę krucjaty religijnej obu partii, myślę jednak że dosyć dokładnie określiłem to w swoim tekście: http://aman.salon24.pl/212887,pytam-sie-do-jakiej-partii-przynalezysz. Jeżeli ktoś ma siłę i ochotę, to zapraszam do przeczytania tego tekstu. W każdym razie na skutek istotnych różnic, które określiłbym jako fundamentalne i mające swoje umiejscowienie w historii, kulturze, mentalności Polaków, nastąpiło bardzo szybko istotne i głębokie pęknięcie miedzy PO i PiS, które od początku istnienia miało bardzo głęboką formę. Nie jest prawdą, że tak głęboki podział między PO i PiS jest efektem konfliktu, który trwał kilka lat. Jest odwrotnie – w wyniku głębokiego podziału na poziomie pryncypiów, który istniał od początku, mamy do czynienia z wyniszczającym konfliktem. Podział ten ma bardzo głębokie uzasadnienie, ale nie miejsce tutaj na zbytnie rozpisywanie się na ten temat.
 
- wśród osób uczestniczących w konflikcie bardzo łatwo wytwarza się atmosfera przepełniona agresją i nerwowością.Cóż można więcej napisać, ponad to, ze po prostu tak jest od kilku lat w naszym życiu politycznym. Co jest ciekawe, stronami konfliktu wyraźnie się spolaryzowały ale w dziwny sposób, gdyż mamy do czynienia z jednej strony z PiS, a z drugiej PO i dosłownie wszystkimi partiami. Mimo, że pozostałe partie są inne programowo i politycznie, możemy zauważyć zadziwiające zjawisko, że w przypadku wylewania pomyj i niszczenia PiS są wyjątkowo zgodne. Ich wzajemna walka polityczna „między sobą” nie przybiera formy katastrofalnej jak w przypadku wspólnych ataków na PiS. Zachodzi tu zjawisko agregacji koalicji „politycznego mobbingu” i w sposób „naturalny” partie, które nie są w istotą w tym konflikcie, stają się „mobberem politycznym”. Powoli wciąga ich ta walka i opowiadają się po stronie wg nich silniejszej i mającej przesłanki do wygrania. W polityce polskiej dochodzą jeszcze konotacje historyczne, ale tak czy inaczej możemy zaobserwować agresywne ataki innych partii (PSL, SLD) na Prezesa Jarosława Kaczyńskiego i cały PiS oraz wulgarne komentarze dotyczące ich zwolenników czy sympatyków. Dla przykładu mogę podać „sprawę obrońców krzyża”, która nie tylko wyjątkowo zjednoczyła PO,SLD i PSL, ale także oberwało się Kościołowi Katolickiemu, gdyż zbyt późno i „nieporadnie” zaczął krytykować PiS w tej sprawie. To charakterystyczne: jeżeli nie krytykujesz PIS-u, poddawany jesteś dokłądnie temu samemu nienawistnemu atakowi. Ta „filozofia hien” panująca od pewnego czasu w polskiej polityce, skłania mnie do logicznego wniosku, że „mobbing polityczny” osiągnął w Polsce już gigantyczne rozmiary i spolaryzował scenę polityczną na: PiS i RESZTA ŚWIATA. Było tylko kwestią czasu kiedy poleje sie krew. Nie będe nikogo straszył, ale jeżeli nie przyjdzie otrzeźwienie WSZYSTKICH SIŁ POLITYCZNYCH, dojdzie do następnych tragedii. Politycy mają tego swiadomość. Zobaczymy czy poswięcą nastepne "życia" czy nadal będą rechotać. Jest oczywiste, ze teraz "piłeczka śmierci" jest po stronie Platformy. Zapytam się: gdzie według świadomości obywteli jest więcej nienormalnych ludzi, oszołomów, debili i chorych umysłowo? Koalicja mobberów politycznych sama sobie strzeliła w stopę. I gdyby to była tylko stopa, wazyłbym sobie lekce. W Łodzi to jednak było kilka strzałów w pierś i poderzniecie gardła. Co będzie gdy nienawiść obróci się w stronę mobbera? Bomba? Karabin maszynowy?
 
Tylko dla durnia ta sytuacja może potwierdzać nienormalność PiS-u, mnie utwierdza w przekonaniu, że moje sympatie są właściwie ulokowane. Znam życie i wiem co to oznacza. Jeżeli ktoś mnie zapyta dlaczego sympatyzuję z PiS-sem, podczas gdy wszyscy go mieszają z odchodami, odpowiem: nic się nie zmieniło pod tym względem od setek lat. Resztę pozostawiam do domyślenia się.
 
Niech mi będzie wolno w tym miejscu skończyć cześć II mojej pisaniny. Mam odrobinę empatii w sobie i nie będę Państwa katował dłuższym tekstem. Pozostaje jednak w nadziei na odwiedzenie mnie następnym razem gdy pojawi się część III. Tymczasem zapraszam do analizowania aktualnych tragicznych zdarzeń.

Prosta i tania reklama w Internecie sprzedawana za pomocą AdTaily(PLALLADTAILY0002) WAU_tab('9bn09paqq57v', 'bottom-center')

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (3)

Inne tematy w dziale Polityka