Od poranka usiłowałam zalogować się na stronie spisu powszechnego i dokonać obywatelskiego obowiązku za pomocą mojego netbooka z procesorkiem Atom popijając kawę w jednej z Coffehee heaven w stołecznym grodzie.Jakoś sie udało.Po południu odwiedziłam moja babcie,która zaproponowała swej wnusi ,czyli mnie,aby jej pomóc z tym samym.Babcia posiada stałe internetowe łacze,niezły komputer stacjonarny i wiedzę informatyczną na poziomie gimnazjalisty.Jej apel o pomoc wzbudził moje nieopisane zdumienie.Po chwili wszystko sie wyjaśniło.Portal GUS zawieszał się co chwilę ,pojawiały sie mylące komunikaty i dziwaczne informacje.Ponieważ informatykiem nie jestem zadzwoniłam po pomoc do narzeczonego ,informatyka zawodowego z niemałym doświadczeniem hakerskim.On takze poległ i zaczął,gdy babcia wyszła zrobić nam kawę,ostro bluzgać na informatyków GUS.Nie powtórzę ,bo jeszcze naraze sie na groźbę karalną i o 6 zapuka do mnie ABW,CBA i KGB.I tak to babcia oczekuje na rachmistrza,a ja zaczełam sobie analizować co się stało.Myślałam ,myślałam i wymyśliłam.To zrobił Prezes,wiadomo jakiej partii.Ukradł kody strony do spółki ze swoim agentem Adamem,co to już sam rozwalił onegdaj stronę PJN.
Oczekuję na ostre wystąpienie bohaterki mediów Św. Joanny Kluzik która ujawni przestepców.Adama B. zdemaskowała a o Prezesie wie wszystko.Do roboty ,na ,,jedynkę'' w Rybniku trzeba popracować !


Komentarze
Pokaż komentarze (2)