Jak twierdzą historycy, sukcesy mongolskiej taktyki wojennej wynikały po części ze sprawności azjatyckich pasterzy w operowaniu stadami owiec. Owi pasterze byli wyjątkowo dobrze wprawieni w zaganianiu stad, ich podziale na części, oddzielaniu osobników- przywódców mających silny wpływ na stado a także zagarnianiu stad sąsiadów. Potem Mongołowie swoje umiejętności wykorzystywali w bitwach. Potrafili podzielić wojska nieprzyjaciela na części, oddzielić wrogich dowódców od ich wojsk żeby potem podzielone i osamotnione grupy wyżynać.Taktyka ta dawała Mongołom ogromną przewagę. W krótkim czasie opanowali ogromne obszary Azji i Europy. Skuteczna taktyka z pola bitwy została z czasem przeniesiona na zarządzanie podbitymi społeczeństwami.
Taką właśnie mongolską taktykę stosuje Jarosław Kaczynski w polityce. Widzieliśmy to przez ostatnie 10 lat aż nadto dobrze. Wyborców należy podzielić jak stado owiec albo bydła, skłócić, oddzielić od siebie, wyeliminować jednostki samodzielne. Drastyczna polaryzacja społeczeństwa, skrajne skłócenie, wyeliminowanie wszystkiego co jest pomiędzy, miała jeden oczywisty cel: podział stada - to jest wasze stado bydła a to jest nasze. Wyborcy, obywatele nie mogą mieć prawa do własnego zdania, własnej oceny sytuacji, własnej podmiotowości politycznej i obywatelskiej. Każdy musi się zadeklarować: jesteś z nami albo przeciwko nam. Jesli jesteś z nami musisz gdakać jak ci każe wódz. Myślenie nie jest wskazane. Jeśli nie jesteś z nami to wondo Platformy ! Tam jest twoje miejsce ! Oczywiście uczestniczyła w tym również Platforma kiedy się zorientowała, że to przynosi korzyści polityczne. Zdezorientowani wyborcy czuli, że muszą się za kims opowiedzieć w tej wojnie, być za lub przeciw. No i cel został osiągnięty.
Od kiedy PIS przejął władzę to na podobnych zasadach chce traktować instytucje państwowe. Prezes po prostu przystąpił do zaganiania bezpańskich stad na własny teren. Dziennikarzy mediów publicznych PIS potraktował jak stado bydła. Albo będziecie działali na nasz pożytek albo won ! Stado zostanie oczyszczone z osobników nieprzydatnych lub szkodliwych, mogących podtrzymywać opór pozostałych. No i w końcu PIS w tym przejmowaniu stad doszedł do TK. Ponieważ okazało się, że opór jest duży i nie uda się tak po prostu go przejąć to padła propozycja podziału stada. naszych 7 sędziów, waszych 8 sędziów. W głowie prezesa nie mieści się, że sędziowie Trybunału Konstytucyjnego nie są niczyim bydłem, które tak zwyczajnie można podzielić pomiędzy partie polityczne. Kaczyński odmawia im wszelkiej podmiotowości. Nie ma mowy żeby taki sędzia był niezależny. On musi być czyjś. Nie może być po prostu wybitnym prawnikiem, który kieruje się własnym sumieniem i wiedzą prawniczą. Kaczyński najchętniej by oznaczył swoich sędziów trybunału tak jak się znaczy bydło, żeby do razu było wiadomo kto jest czyj, na wypadek gdyby jakaś sztuka się zabłąkała na obcy teren. Wtedy wystarczyłoby zażądać zwrotu zabłabanej sztuki na podstawie wypalonego piętna.
Pytanie, co na to sami sędziowie i kandnydaci na przyszłych sędziów ? Czy na pewno godzą się żeby ich włączyć do partyjnego stada bydła ? Prezes zapewne bardzo by się zdziwił gdyby pewnego dnia sędziowie, których szanowny prezes Kaczyński chce traktować jak własne bydełko, pokazali mu środkowy palec. Mam nadzieję, że również zwykli obywatele nie pozwolą już długo stosować wobec siebie taktyki mongolskich hord.


Komentarze
Pokaż komentarze (13)